Mój ulubiony wicemarszałek wybrał się na zakupy do galerii handlowej, gdzie z właściwym sobie wdziękiem i lakonicznością odparł krytykę ze strony jednej z mieszkanek Krakowa.
Ponieważ incydent został sfilmowany przez jej siostrę i upubliczniony:
Mój ulubieniec postanowił odnieść się do tej sytuacji następującymi słowy:
„Był to oczywisty przejaw agresji i chamstwa, który wywołał zdumienie przypadkowych świadków. Powiedziałem tej pani, że jest kretynką, określając w ten sposób jej poziom umysłowy. Uważam, że to określenie było niezwykle delikatne wobec zachowania, z jakim się spotkałem. Niestety takie zachowanie jest charakterystyczne dla środowisk przedkładających awanturę ponad jakiekolwiek argumenty. Trzeba jednak na to reagować. Ja zrobiłem to bardzo grzecznie”.
Niestety na krótkim filmie nie widać wspomnianego „zdumienia przypadkowych świadków”, ale nie wątpię, że stanęliby oni w obronie wicemarszałka, gdyby ta pani posunęła się do agresji fizycznej.
Zastanawia mnie natomiast, co się może stać, gdy mój ulubieniec wobec zmasowanej „agresji i chamstwa”, którą organizują wiadome siły, przestanie być „niezwykle delikatny” i „bardzo grzeczny”?
Autor: prof. Antoni Dudek
Polski politolog i historyk, profesor nauk humanistycznych, członek Rady Instytutu Pamięci Narodowej, profesor zwyczajny Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie.
Zostaw komentarz