W PIS poszukwania przyczyny przegranej. Winnego. Może nawet już znaleźli…
Postanowiłem zadrwić. Stąd też słowo „Krucafuks” zaczerpnięte z Cyberiady Stanisława Lema.
A ponieważ nie wszyscy znają twórczość naszego wielkiego pisarza przytoczę fragment, na który się powołuję.
Cyberiada: BAJKA O TRZECH MASZYNACH OPOWIADAJĄCYCH KRÓLA GENIALONA.
… Gdy to uczyniono, okazało się, że list można odczytać na trzysta osiemnaście sposobów.
Pierwszych pięć wariantów brzmiało: „Karaluch z Młękocina dojechał szczęśliwie, ale szambo zgasło”. – „Ciotkę parowozu przetaczać na sznyclach”. – „Zaręczyny masła nie odbędą się, bo zagwożdżono szlafmycę”. – „Ten, kto kogo ma lub nie ma, sam zawiśnie pod obiema”.
Oraz: „Z agrestu, poddanego torturom, niejedno można wyciągnąć”.
Ostatni wariant uznał profesor Grypianus za klucz do szyfru i po trzystu tysiącach prób odkrył, że gdy doda się do siebie wszystkie litery listu, potem odejmie od nich paralaksę słońca i roczną produkcję parasoli, a z reszty wyciągnie się trzeci pierwiastek, to wychodzi z tego jedno słowo: „Krucafiks”.
W książce adresowej znaleziono obywatela nazwiskiem Krucafuks. Grypianus uznał, że błąd wprowadzono rozmyślnie dla zatarcia śladów i Krucafuksa aresztowano.
Tak właśnie to postrzegam. Niezależnie od tego czy w końcu znajdą jakiegoś swojego Krucafuksa.
Otóż, kolokwialnie, PIS po prostu przerżnął walkę o umysły i stan świadomości. Nie zaczęło się to przed wyborami. Nie sprawa kampanii. To wynik wieloletniego zaniedbania.
Fakty są następujące:
Podczas dwóch kadencji PIS nastąpił istotny wzrost PKB (ang. GDP), Polska urosła niemal do pozycji „tygrysa”, ludziom żyje się lepiej, bezrobocie spadło ponad pięciokrotnie osiągając poziomy najniższych w Europie. Przegoniliśmy kraje „starej unii” Portugalię i Grecję jak również Słowację. Wzrosło też znaczenie Polski. Z poklepywanego po plecach europejskiego popychadła stała się istotnym partnerem USA i NATO.
A jednocześnie konglomerat medialny opozycji zbudował w umysłach obraz nędzy i rozpaczy powodując oburzenie i bunt. Skądinąd przy takim obrazie zrozumiały. TVN, Onet oraz tysiące aktywistów działających w Internecie, szczególnie na portalach społecznościowych.
PIS przeciwstawiał się tym wrogim działaniom nieudolnie. Jakby bez rozumienia co się dzieje. Rezultaty widać. Spróbuję tutaj napisać o co chodzi. Oczywiście lepiej gdyby to zamiast mnie zrobił to fachowiec ale ich nie widzę. Gdzieś się pochowali. Stare przysłowie mówi: na bezrybiu i rak rybą. No to jedziemy…
Panie prezesie Kaczyński: czas przestawić zwrotnicę. Ta droga prowadzi na manowce. Nie ma co zwlekać. Będzie jeszcze trudniej.
Mój pogląd publikowałem już na NowyEkram.pl w czasach jego świetności (2011-2012) jak i tutaj na Pressmania.pl. A sprowadza się do prostej konstatacji:
obraz w umysłach wyborców jest bardziej istotny niż to co naprawdę robisz.
Kształtują go media elektroniczne a szczególnie Internet, który jest PISu piętką achillesową. A mamy XXI wiek w pełnym rozkwicie.

Żyjemy w epoce gdy obraz świata zewnętrznego w naszych głowach nie budują fakty lecz media elektroniczne. W sukurs przychodzi im też psychologia społeczna oraz memetyka. Ta ostatnia zasługuje na dodatkową wzmiankę. Pisałem o niej kilkakrotnie.
Podstawową techniką manipulacji jest „komunikacja perswazyjna” lub „przekaz perswazyjny” (persuasive communication) czyli sztuka takiego przedstawienia faktów iż ich obraz w umyśle odbiorcy jest nie obiektywny a bliski celom zamierzonym przez nadawcę. Wydaje mi się iż to właśnie TVN doprowadził do perfekcji.
O teorii memów nie usłyszycie ani nie przeczytacie w mediach głównego nurtu. Co ciekawsze jest skutecznie wycofywana z bibliotek a dostępna jedynie wąskiemu gronu adeptów sztuki medialnej. Przynajmniej w Polsce gdyż już na angielskojęzycznym Amazon nie ma problemu. W świadomości masowej zagnieździło się zawężone pojęcie obrazka zwanego „mem internetowy”. Trudno powiedzieć iż jest to operacja celowa ale na pewno korzystna dla mass mediów.
A teraz parę słów o co chodzi.
Memetyka czyli teoria memów jest teorią a właściwie modelem✱ społecznego rozchodzenia się informacji. Modelem, który działa i jest wykorzystywany w praktyce. A przy tym sekretem zazdrośnie strzeżonym przez polskich szamanów od marketingu w tym ideologicznego.
Mem to po prostu strzęp informacji. Choć nie każdy.
Szczególne istotne są memy, które nie tylko zagnieżdżają się w umyśle ale też sprawiają, że człowiek podaje go dalej innym osobom. Dobrym przykładem są dowcipy polityczne z czasów PRL. Pojawił się taki gdzieś w Pcimiu a po kilku dniach powtarzała cała Polska. Podobnie też plotki. A legendy miejskie (Urban Legends) bywają przekazywane z pokolenia na pokolenie. Stąd określenie „wirus umysłu” gdyż rozchodzi się niczym epidemia grypy. Nie wszystkie memy rozchodzą się tak łatwo, niektórym trzeba „pomagać”.
Mechanizm ten niewątpliwie odegrał pozytywną rolę u zarania naszej cywilizacji pomagając w upowszechnieniu idei krzesania ognia, strzelania z łuku czy wynalazku koła. Obecnie to skuteczne narzędzie a nawet broń.
Memem jest ośmiogwiazdkowe hasło. Potrzeba jego powielania była tak silna iż nawet został uwieczniony na nagrobku.
Innym przykładem memu wirusowego jest filmik z jąkającym się prezydentem Dudą. Masowo udostępniany na Facebook, Twitter… Miał świadczyć o braku znajomości języka angielskiego.
Prezydent był zmęczony po maratonie spotkań kuluarowych w Davos. Przy tak postawionym kryterium można wykazywać, że Michnik czy Owsiak nie umieją mówić po polsku.
Mistrzowie psychologii medialnej, stojący za plecami opozycji, posługują się wyżej wspomnianymi narzędziami ze zręcznością prestidigitatora pozostawiając partię rządzącą w niemym osłupieniu.

Często spotykaną reakcją, nawet u osób rozgarniętych (a może w szczególności) jest:
ja to sobie wszystko rozsądnie rozważę i żadna manipulacje na mnie nie działa.
Mam dla Was złą wiadomość. Niestety działa. Nie ma mocnych. Nad technikami manipulacji umysłem pracowano cały okres Zimnej Wojny.
A poza tym była potrzebna korporacjom by wytresować idealnych, spolegliwych konsumentów.
Cezurą dla mnie była książka „Wirus Umysłu”. Mimo chwytliwego tytułu nie jest to jakaś czepucha o teoriach spiskowych czy NWO lecz poważne choć popularne opracowanie. Napisał to Richard Brodie. Były bliski współpracownik Bill Gatesa w Microsoft z czasów gdy firma prężnie wspinała się na szczyt.
Gość wiedział o czym pisze.
Lektura skłoniła mnie do obserwacji i przemyśleń. Wniosek pierwszy: nie dam rady się przed tym obronić. Ograniczyłem oglądanie TV na rzecz Internetu by całkowicie zrezygnować gdy tylko uzyskałem w miarę sensowne łącze. Od lat nie mam telewizora.

Tron na Olimpie.
Tak to widzę: siedzi sobie grupka mędrców na swoim tronie w okolicach ulicy Nowogrodzkiej.
Panuje tam dziwna nieufność do wszelkich ruchów oddolnych i spontanicznych. Poza przedstawicielami złotego wieku w Klubach Gazety Polskiej .
To zdanie może urazić ale jako głosujący od pierwszych wyborów (2001) mam prawo do swojej oceny. N.b. zanim powstał PIS głosowałem na ROP. Mówiąc brutalnie: elektorat jest zwyczajnie olewany.
W tekście „Kaczyński z ręką w nocniku” przypomniałem losy pierwszej witryny PIS z roku 2001.
Aby nie być gołosłownym przytoczę parę przykładów z własnego doświadczenia. Tylko parę by nie nudzić.
Ongiś próbowałem pisać do PIS. Miałem zresztą o czym.
Jeśli kojarzycie akcje typu „kacza grypa” to wiecie o co chodzi. Niezorientowanym wyjaśnię iż były to zorganizowane akcje deprecjonowania i ośmieszania PIS oraz Prezydenta Kaczyńskiego w Internecie poprzez działania SEO✱✱. Dodatkowo też instalowano wirusy na stronach posłów i senatorów PIS oraz zakładano pułapki na e-mail, na przykład przez przekierowania na puste konto.
Czyniły to organizacje pozarządowe NGO. Ta patologia III RP.
Wpisywałeś do Google „świątynia szatana” i na górze wyników pojawiało się radiomaryja.pl. Wpisywałeś „kacza grypa” – link do Kancelarii Prezydenta Kaczyńskiego. Pełno tego było.
Niósł się po Polsce rechot lemingów.
Pracowałem wówczas jako programista internetowy, wykrycie i zdemaskowanie nie nastręczało mi dużych trudności. Sprawę ułatwiał fakt iż nie było jeszcze przepisów unijnych i dużo więcej informacji można było wyczytać z danych rejestracji domen oraz DNS.
O rezultatach pisałem do PIS. Do osób wymienionych na oficjalnej witrynie partii jako odpowiedzialnych za sprawy Internetu. E-mail z opcją odpowiedzi. Nikt tych listów nie przeczytał. Nawet autoresponder.
Odebrałem to jednoznacznie: mamy Cię w dupie. Czy obecnie, po latach, coś się zmieniło?
Wyjątkiem, który odpowiedział był nieżyjący poseł Artur Górski. Niestety sprawy Internetu były odległe jego obszarom zainteresowań.

Pamiętacie akcję „las Smoleński”?
Inicjatywa zorganizowana przez znanego blogera o nicku Carcajou i blogerkę o nicku Carcinka. Odbywało się to 10-go każdego miesiąca na Krakowskim Przedmieściu. Pod Pałacem. Mniej więcej o godzinie 17.
Setki białych i czerwonych balonów niosących kartki zwane klepsydrami poświęcone każdej z 96 ofiar. W sezonie jesienno-wiosennym, gdy szybciej zapadał zmierzch, każdy z baloników miał również w środku świecącą diodę LED razem z małą, płaską bateryjką. Całą pracę spontanicznie wykonywali ochotnicy. W tym było zorganizowanie i użyczanie i transportu butli z helem, rzutników oraz generatorów prądu.
Gromadził się tłum. Czasami nawet gęsty. Wymowa jednoznaczna. Sympatie i antypatie jasno wyrażane. Akcję zauważył prezydent Komorowski, który określił organizatora w swoim stylu „ten grubas”.
Wydawało by się iż w PIS powinni być zadowoleni z kolejnego sojusznika. Niestety inicjatywę potraktowali po macoszemu a co niektórzy chyba jako konkurencję.
Aktywność opozycji była zupełnym przeciwieństwem.
Skoordynowana i dobrze przemyślana jak również opierająca się na inicjatywach oddolnych. Dziesiątki akcji. Sok z Buraka nie był jedyny.
Dobrze przygotowane memy. Szybka reakcja „pudeł rezonansowych„.
Setki ochotników przyjmowano z otwartymi ramionami. Stado rosło a co bardziej wrzaskliwe małpy nagradzano karierą.

Media elektroniczne i manipulacja.
Na stałe korzystam z Internetu od 1999. Wyszukiwarki i fora stanowią dla mnie część rutyny zawodowej. Pracuję jako programista.
Pracowałem również jako dziennikarz i redaktor. Internet był wówczas dla mnie nie tylko środowiskiem i źródłem informacji ale też narzędziem weryfikacji.
Obecnie korzystam również z czatów ze sztuczną inteligencją.
A więc swoje widziałem i wiem o czym piszę.
Witryna PIS sprawia wrażenie plakatu. Po prostu sobie wisi. Przekaz jednostronny. Trudno jedna taka może być. Natomiast portale społecznościowe umożliwiają na bardzo zróżnicowane podejście. Facebook pozwala na zakładanie forów dyskusyjnych jak i stron z różnym udziałem audytorium. To nie musi być przekaz w jedną stronę. Fakt, że zawsze znajdą się trolle. Nie mniej zamykanie się jest złą taktyką.
Nigdy do tej pory nie zetknąłem się z jakimiś, prowadzonymi przez PIS, poważnymi próbami analizy hucpy, która odbywa się w mediach elektronicznych. Nie zauważyłem też prób monitorowania. Poszczególne podejścia robili, co najwyżej sympatycy i to w dodatku prywatnie. PIS jako instytucja tych prób nie podchwycił.
Panuje przeświadczenie iż wystarczą fakty. A to niestety nieprawda. Tak jak już wspomniałem. Ważny jest ich obraz w głowie.
Zresztą gdzie te twarde dane? Musiałem ich samemu szukać na witrynach Eurostat czy Statista.

Według badań wykonanych w latach 90-tych jeśli chodzi o rozumienie tabel i wykresów obywatele Polski wypadają kiepsko. Raczej na końcu europejskiej listy, razem z Portugalczykami. Owszem nadeszła nowa generacja. Pewnie lepsza. Nie mniej ci starsi stanowią lwią część głosującego elektoratu.
Surowa forma jest dla statystycznego wyborcy ciężkostrawna. TVN poda łatwostrawną papkę spreparowaną według zasad komunikacji perswazyjnej. Zgadnijcie która informacja zostanie w głowach?
Nie mniej twarde i wiarygodne dane są ważne. Są pewnego rodzaju opoką.
A co ciekawsze oglądacze TVN odbierają dane o sukcesach polskiej gospodarki ze źródeł zachodnich niczym bajki o żelaznym wilku. Dla nich to „propaganda PIS”. Nawet nie zwracają uwagi iż źródłem jest Eurostat, OECD czy The Economist. Te nazwy chyba nic im nie mówią.
Zagadką dla mnie jest choćby to w jaki sposób głupawy mem ośmiu gwiazdek jest powielany i zagnieżdża się w tych tępych czerepach. Albo przekonanie iż PIS to obciach. Nosiciel memu nawet nie potrafi rzeczowo uzasadnić swojego zdania nie mniej będzie zarażał innych. No właśnie.
Te setki i tysiące karykatur oraz filmików krążące po sieci. Nawet jeśli są głupie są powielane. W czasach portali społecznościowych pudłami rezonansowymi są zwykli ludzie.
Zauważcie jak szybko rozpowszechniła się w/w plotka iż Prezydent Duda nie zna angielskiego.
Przy okazji widzimy iż media są dokładnie monitorowane. Niestety przez nich. Wyłapią każde potknięcie. Czy przynajmniej wiecie kto i gdzie to robi? Gdzie jest centrala ? Nie interesują mnie teksty typu: „a pewnie to on…”. Konkrety.
A z drugiej strony nie mają monopolu. Można potraktować ich podobnie. I też w sposób zorganizowany.
Po pierwsze rozpoznanie wroga. Czy tak trudno zorganizować stały monitoring mediów ?
Bez rozpoznania i analizy nie znajdzie się skutecznego remedium. Dość oddawania pola walkowerem. Trzeba też reagować dynamicznie a nie dopiero po przebudzeniu z ręką w nocniku. Wróg pozostawia miny, musimy wiedzieć gdzie są i jak je rozbroić.
Wszyscy narzekają na TVN. A czy jest gdzieś gromadzona dokumentacja tego co wyczyniają? Metody manipulowania informacją są znane i w dużym stopniu skatalogowane. Czy ktokolwiek monitoruje TVN ? Czy była dokonywana jakakolwiek analiza?
Nie chodzi o paru urzędników, którzy odfajkują robotę a spontaniczną i permanentną akcję zaangażowanych ludzi. Można przecież postawić prostą witrynę internetową to nie są jakieś bajońskie sumy. Znajdą się też tacy, którzy zrobią to w czynie społecznym.
A teraz parę słów o portalach społecznościowych.
Próby umieszczenia jakiejś analizy na forach kontrolowanych przez działaczy PIS nie spotykają się ze zrozumieniem. Zresztą jak już pisałem wcześniej działacze w znikomym stopniu uczestniczą w dyskursie. Nigdy nie odpowiadają w komunikatorach. A jeśli już – to robi to responder czyli wyspecjalizowany skrypt. Równie dobrze można by pisać do kota Prezesa. Pozytywnym wyjątkiem jest poseł Marek Jakubiak, który przyszedł z KUKIZ’15.
W każdym razie dyskusji nie ma. A bez tego nie zweryfikujecie jak jesteście odbierani na dole.
Zwolenników dobrej zmiany jest dużo. A wśród nich ludzie kreatywni i porządnie wykształceni. W sumie mogły by powstać kompleksowe zespoły. Ale nie powstały. Działają pojedynczo w sposób niezorganizowany. Podzielony potencjał pozostaje niewykorzystany.
Samotni strzelcy są podejrzewani o przynależność do jakiejś pisowskiej farmy trolli co zakrawa na słabą political fiction.
Innym problemem jest też fakt, że portalami rządzi opcja lewicowo-poprawnopolityczna. Pozytywnym wyjątkiem jest Twitter przemianowany przez Elona Muska na X. Polska redakcja Facebooka nie ukrywa swojej stronniczości zawieszając za poglądy pod byle pretekstem. Praktycznie każdą zdecydowaną opinię można zaklasyfikować jako „mowę nienawiści”. Paragraf 22. Podczas kampanii wyborczej zablokowano Pawła Kukiza. I to trzeba brać pod uwagę. Mogą wyciszyć każdego z adminów.
Plagą Facebooka są wrogie przejęcia grup dyskusyjnych. Też z przyzwoleniem redakcji z Ronda ONZ. Przez palce patrzą na fałszywe profile jeśli tylko głoszą pogląd lewicowy lub antychrześcijański. Dobre było by wsparcie prawne, którego brak. Facebook udaje iż polska jurysdykcja ich nie dotyczy jednakże polski oddział jest w Warszawie a domena w polskiej sieci.
Temat rzeka. Liczył bym na jakąś dyskusję choć jestem pesymistą. Poprzeklinacie i rozejdzie się po kościach.
Coś konkretnego.
Dużym pozytywem jest spontaniczna akcja wsparcia studenta Oskara Szafarowicza. Szykanowanego za jasno wyrażane poglądy. Pokazuje iż zryw jest możliwy. Ludzie zachowali wrażliwość.
Natomiast zwrócił bym uwagę jak była zorganizowana strona przeciwna. Przygotowana petycja szybko zgromadziła wymaganą ilość podpisów. Dotarła do tych, do których powinna. Polecam przestudiowanie tego przypadku jako wzór do naśladowania.
Przykładem nieudolności może być Zrzutka: nie dopuśćmy Tuska (Niemiec) do władzy w Polsce! Kampanie informacyjne w Internecie! gdzie przez pół roku zebrano tylko cztery i pół tysiąca.
Za umiarkowany sukces uznał bym kwotę czterystu pięćdziesięciu tysięcy.
Dobre chęci, słomiany zapał i brak wyobraźni. A przy tym tekst ciężki i przefajnowany. Wisiało to sobie gdzieś w Internecie i praktycznie nikt o tym nie wiedział.
Nawet na to durne Seicento, „na złość PIS”, uzbierano 140 tysięcy zanim organizator zbiórkę zamknął chowając pieniądze do kieszeni. Co zresztą nie było takie dziwne biorąc pod uwagę jakiego pokroju ludzie tam brylują. Udający hermafrodytę pajac o ksywie „Margot” zebrał czterysta tysięcy. Obie zbiórki były odpowiednio nagłośnione i to przez uczestników.

Prawidłowe, zespołowe przygotowanie takiej akcji to przede wszystkim odpowiednia oprawa medialna..
- rozpoznanie miejsc gdzie umieścimy linki a powinny być to naprawdę odwiedzane fora i strony mediów społecznościowych
- charakterystyczna, wyróżniająca grafika lub hasło.
- memy wirusowe tak aby ludzie chcieli je udostępniać
- akcja powinna być cały czas widoczna i przypominana. dobrze by post cały czas był na widoku
Robiąc odpowiednią promocję pamiętajmy iż nawet głośne oburzenie przeciwników będzie reklamą.
Doczekam się od Was jakiegoś odzewu czy jest to kolejne wołanie na puszczy?
✱Aby uprzytomnić pojęcie modelu napiszę parę zdań dla osób, które pamiętają szkolną optykę geometryczną. Otóż będący jej podstawą „promień światła” zwyczajnie nie istnieje. Nawet prawa odbicia i załamania wyprowadza się w oparciu o model fali. Natomiast mimo wszystko doskonale funkcjonuje przy obliczaniu soczewek a nawet złożonych układów optycznych, jakimi są profesjonalne obiektywy. Ten model działa.
✱✱Tu wyjaśnię osobom mniej zorientowanym czym jest SEO. Otóż gdy wpiszemy do Google (względnie Bing) słowo lub frazę Otrzymamy długą listę wyników. Lista oznacza kolejność. Miejsce położenia nazywamy pozycją. Każdemu normalnemu właścicielowi strony zależy aby to jego była najbliżej początku. Kolejność ta zależy od wewnętrznych algorytmów Google, które starają się oszacować popularność witryny. I tu pojawia się rola SEO (Searchg Engine Optimization) po polsku zwane pozycjonowaniem. A tak uczciwie mówiąc jest to głównie proceder polegający na oszukiwaniu Google.
Zostaw komentarz