Katarzyna Bliźniak to bohaterka tego wywiadu. Dla niej nie ma rzeczy niemożliwych, sprawy najbardziej beznadziejne bierze na swoje barki. Jeśli wyrzucą ją drzwiami, to wchodzi oknem, bo nigdy nie odpuszcza! Każdy człowiek jest dla niej ważny. Osobiście znamy się od dawna, ale zawsze mnie fascynowała dynamika i ekspresja Pani Radnej. Na co dzień bardzo skromna, wręcz jest w stanie ujmować sobie zasług.

Wiele razy widziałam jej oddanie i zaangażowanie. Sama, gdy kilka lat temu, poprosiłam ją o pomoc w zorganizowaniu akcji DKMS, to oczywiście od razu się zgodziła. Tak samo było, gdy zapytałam czy dołączy do „Załogi Filipka Gminy Brzeszcze” – pomagającej uzbierać fundusze na bardzo drogie leczenie dziecka z SMA – to też nie wahała się i od razu była na tak oraz miała głowę pełną pomysłów, gdzie szukać wsparcia oraz pomocy dla tej akcji dobroczynnej.

Renata Bedra:  Jest Pani radną w powiecie oświęcimskim, ale do jakiego klubu radnych pani należy? Czy frakcja polityczna w działalności samorządowej jest ważna?

Katarzyna Bliźniak.: Jestem radną z Nowoczesnej. Kiedyś myślałam, że nigdy do żadnej partii się nie zapiszę. Kojarzyło mi się to bardzo negatywnie. Jednak w ustroju demokratycznym, który popieram całym sercem, to właśnie partie polityczne kreują polityczną rzeczywistość. Pomyślałam zatem, że zamiast stać w miejscu i tupać nogami na manifestacjach mogę zacząć coś robić zapisując się do partii. Program mi najbliższy to właśnie założenia Nowoczesnej, czyli liberalizm światopoglądowy i gospodarczy. Nadal jestem członkiem tej partii, nie wypisałam się. Ona stała się częścią Koalicji Obywatelskiej, więc dlatego tam jestem.

W powiecie należę do szerszej koalicji, którą tworzą radni Platformy Obywatelskiej, Nowoczesnej, Porozumienia Samorządowego Powiatu, Koalicji Obywatelsko-Samorządowej 2018, dzięki której mamy większość.

Frakcja polityczna w sprawowaniu mandatu radnej nie jest istotna. Na poziomie samorządowym ważne jest dbanie o nasze sprawy lokalne. Musimy myśleć o odśnieżaniu, łataniu dziur w drogach, trzeba podejmować decyzje odnośnie szpitala czy edukacji, a więc frakcja polityczna kompletnie nie ma znaczenia. Jednak jeśli ktoś nagle chciałby w powiecie oświęcimskim wykluczyć jakąś grupę tworząc strefę wolną od…., czy ustanowić jakiegoś świętego królem powiatu, to tu już kwestie światopoglądowe mają znaczenie i różnice u radnych byłyby na pewno bardzo widoczne i istotne.

R.B.: Jest Pani przebojową kobietą, taką do tańca i do różańca. Jak Pani to robi? 

K.B.: Nie mnie to oceniać. Do tańca owszem, ale do różańca na pewno nie. Jestem ateistką.

R.B.: Nie jest Pani radną „malowaną”, która bierze tylko udział w sesjach Rady Powiatu i jej głosowaniach. U Pani to nie koniec działań. Skąd w Pani tyle dobrego serca dla potrzebujących?  

K.B.: Nie jest tego aż tak dużo, od czasu do czasu jeśli mogę pomóc to czemu nie. Nie jest to dla mnie jakiś wielki problem jeśli trochę czasu poświęcę potrzebującym, ale za to satysfakcja ogromna. Poza tym mam dzieci, które trzeba nauczyć, że warto pomagać, a jak to zrobić inaczej jeśli nie na własnym przykładzie. To jest zresztą naprawdę proste, każdy ma możliwości, trzeba tylko chcieć.

R.B.: Czy bycie radną pomaga w załatwianiu spraw prywatnych, np. w urzędach?            

K.B.: Pewnie skłamałabym gdybym powiedziała, że nigdy, przenigdy, bo zapewne dużo łatwiej mi przychodzi załatwienie jakiś spraw w urzędzie, jednak z całą pewnością tego nie wykorzystuję i nie zabiebam . Poza tym w obecnych czasach, na całe szczęście już nie trzeba mieć tzw. znajomości. Dużo teraz można załatwić przez telefon, e-mailowo i bez większych problemów.

R.B.: Jak ocenia Pani inwestycje prowadzone przez nowego dyrektora Edwarda Piechulka w Szpitalu Powiatowym w Oświęcimiu?

K.B.: Muszę przyznać, że Pan Dyrektor w tak krótkim czasie dla naszego szpitala osiągnął już naprawdę wiele. To bardzo dobry manager, który widzi gdzie i jakie są potrzeby, szuka sposobów na ich rozwiązanie i wdraża je. Przykłady? Choćby współpraca z firmą Fresenius, która gwarantuje powstanie nowoczesnej stacji dializ z poradnią nefrologiczną. Czy budowa przewiązek komunikacyjnych łączących budynki szpitala, które ułatwią przemieszczanie się między nimi.

Kolejnym przykładem jest dostosowanie niewykorzystywanych pomieszczeń gdzie kiedyś istniała sekcja obrotu bielizną, na mieszkania dla pielęgniarek. Powstało w tym budynku sześć pokojów z łazienką i aneksem kuchennym na parterze, a siedem na piętrze, a to już bardzo dobry argument do przekonania młodych pielęgniarek, żeby to właśnie w naszym szpitalu zechciały podjąć pracę. Cieszę się, że to właśnie ten człowiek z nowym spojrzeniem i energią decyduje o naszym szpitalu.

R.B.:  Matka, radna i kobieta z charakterem. Jak Pani godzi te role?

K.B.: Matka? Tak dwójki dzieci, jedno już dorosłe i radzi sobie samo bardzo dobrze, z czego jestem naprawdę dumna. Syn to prawie nastolatek, wiec najtrudniejsze znowu przede mną, ale dam radę. Oprócz radnej powiatu jestem też od kilku lat Przewodniczącą Rady Rodziców w Szkole Podstawowej nr 2 w Brzeszczach. To było dopiero dla mnie wyzwanie. Planów na zmiany miałam naprawdę dużo, sporo takich naprawdę ważnych udało się już wdrożyć, inne jak się można było spodziewać trafiły na opór, więc na jakiś czas poszły w odstawkę, ale powoli udaje się zmienić funkcjonowanie tej instytucji. Po pierwsze chciałam przekonać rodziców, że pieniądze, które wpłacają nie pójdą tylko i wyłącznie na nagrody na zakończenie roku. Chciałam, żeby wpłacane pieniądze w równym stopniu trafiały, wracały do uczniów wszystkich bez podziałów. Tak, by każdy uczeń nie tylko ten wyróżniający się mógł korzystać z tych zebranych pieniędzy od wszystkich rodziców. I to się udało, mamy szansę rok rocznie zebrać pieniędzy coraz więcej i przeznaczyć je na co tylko się nam zamarzy, o czym decydować może cała Rada Rodziców, a nie tylko prezydium. Do współpracy zapraszamy wszystkich. Pandemia wstrzymała nasze działania, ale za jakiś czas wrócimy ze zdwojoną siłą. Oczywiście borykam się z nagminnym brakiem czasu, bo oprócz powyższych funkcji pracuje też zawodowo, ale wszystko się da pogodzić, logistyka jest najważniejsza.

Poza tym jestem numerologiczną ósemką, zatem kto jak nie ja da radę.

R.B.: Angażuję się Pani w różne akcje charytatywne, lubi to Pani?

K.B.: Nie lubię stagnacji, bierności i narzekania. Pomaganie jest proste, naprawdę nie wymaga niczego heroicznego na ogół, a daje satysfakcję, że się komuś pomogło. Niestety kiedy system jest niewydolny i ludzie skazani są na szukanie pieniędzy u innych to nie można zamknąć oczu i udawać, że się nie widzi tych próśb. Przecież ratowanie zdrowia i życia człowieka to moralny obowiązek każdego z nas. Dla mnie przykładem jest WOŚP, każdy daje ile może, jeden więcej drugi mniej, a ile dzięki tej akcji trwającej od wielu lat zostało zakupione sprzętu ratującego życie i zdrowie małych pacjentów?

R.B.: Czy bycie mądrą, zabawną i inteligentną bardziej pomaga Pani w życiu, czy raczej szkodzi? Nie wszyscy lubią silne niezależne kobiety.

K.B.: To pytanie jest tendencyjne. Niestety bycie silną kobietą najczęściej w życiu nie pomaga. Mam już opinię upierdliwej i tej co znowu coś chce zmieniać, wprowadzać, odkręcać. Stale do czegoś muszę kogoś przekonywać, zachęcać, tłumaczyć. Jestem jednak idealistką, u mnie nie ma słowa „nie da się”, więc wierzę, że kropla drąży skałę i trzeba tylko znaleźć sposób żeby się udało. I przecież gdyby nie ta moja upierdliwość, to 7 lat temu nie byłoby możliwości otwarcia dwóch oddziałów przedszkolnych dla 50 dzieci, wcześniej przez naszych włodarzy zamkniętych, których ponownie już nikt nie odważył się zamknąć, funkcjonują do dzisiaj.

Jakiś rok później kolejny pomysł włodarzy; chciano wprowadzić ograniczenie ilości woźnych w przedszkolach. Udało się skutecznie ten pomysł zablokować. Kolejny pomysł włodarzy, chciano do przedszkoli wprowadzić catering, ja nie byłam pomysłodawcą akcji „stop cateringowi”, ale skutecznie przyczyniłam się do zablokowania tego pomysłu. Kolejna sprawa, mobidziennik w szkołach naszej gminy, zaprosiłam do współpracy grupę fantastycznych osób i razem udało nam się przekonać Burmistrza i Radnych do wprowadzenia tego programu do szkół. Z dzisiejszej perspektywy to był idealny moment na jego wprowadzenie, bo jakby nasze zdalne nauczanie bez niego wyglądało? Byłoby na pewno dużo trudniej.  

Taki już mam charakter, nie poddaje się, mam jeszcze mnóstwo pomysłów do wprowadzenia.

R.B.: O czym marzy Katarzyna Bliźniak?

K.B.: Prywatnie, jak chyba większość ludzi, marzę o zdrowiu dla swojej rodziny, bo ono jest najważniejsze, wtedy z całą resztą samemu można sobie poradzić.

Marzy mi się zakończenie pandemicznej sytuacji. Dla Polski marzy mi się prawdziwa wolność dla wszystkich obywateli, bez podziałów na lepszy i gorszy sort.

R.B.: Dziękuję za rozmowę.

Każdy teraz może przekonać się jakim człowiekiem i jaką radną Radzie Powiatu Oświęcimskiego jest Katarzyna Bliźniak. Prywatnie od siebie tylko dodam, że Pani Kasia w chwili, gdy byliśmy zamknięci w domu z powodu pandemii robiła dla nas zakupy, gotowała rosołki i pomagała w problemach finansowych. Nigdy nawet by mi do głowy nie przyszło aby poprosić o coś, ale ona sama tak po prostu wyszła z taką inicjatywa, bo lubi pomagać. Za co w imieniu całej naszej rodziny raz jeszcze serdecznie dziękuję Jej publicznie.

Cieszę się, że udało mi się Panią Radną przekonać do tego wywiadu, bo bardzo się krygowała. Jednak jak sami Państwo widzą, to osoba nietuzinkowa, która nie tylko aktywnie działa na rzecz lokalnej społeczności, ale jeszcze porywa i zachęca innych do zmiany oraz współpracy. Wszystkim życzę takich samorządowców jak radna Katarzyna Bliźniak, a wtedy Polska się jeszcze szybciej zacznie zmieniać. Przecież najważniejsza jest nasza Mała Ojczyzna!