Gdyby nie podatki paliwo mielibyśmy w cenach jak za późnego Gomułki – Pb95 za 3 zł, ON ciut drożej – 3,50 zł. Byłoby zatem tańsze niż w USA.

Ale pozostawmy takie mrzonki na boku. Paliwa są podstawą nie tylko funkcjonowania każdej gospodarki, ale też budżetu Państwa.

Do wymienionej w zajawce „gołej” (aczkolwiek liczonej już z marżą koncernu paliwowego i pośredników!) ceny trzeba doliczyć multum podatków i parapodatków. W przypadku Polski są to VAT, akcyza, opłata paliwowa, opłata emisyjna oraz opłata zapasowa.

Pamiętajmy jednak, że w przypadku VAT-u jest on liczony od ceny netto obejmującej nie tylko gołe koszty litra paliwa, ale też wszystkie inne daniny publiczne.

Popatrzmy zatem na ostatni cyrk paliwowy zafundowany nam przez ginący żond Tuska właśnie przez ten pryzmat.

Otóż zgodnie z rozporządzeniem Ministra Finansów i Gospodarki z dnia 2 października 2026 r. w sprawie obniżenia stawek podatku akcyzowego na niektóre paliwa silnikowe akcyza na benzynę została czasowo (do końca roku) obniżona do kwoty 1239 zł/1000 litrów z dotychczasowej kwoty 1529zł/1000 litrów, akcyza na ON do kwoty 880 zł/1000 litrów (z 1160 zł/1000 l).

 

Oznacza to odpowiednio obniżkę akcyzy o 19% w przypadku benzyn, zaś o 24% w przypadku ON.

Kwotowo natomiast obniżenie akcyzy spowodowało obniżenie ceny litra benzyny o…. 29 groszy; dla ON ciut mniej, bo 28 groszy.

Zdecydowanie większe różnice można było odnaleźć porównując ceny paliw na różnych stacjach w Polsce.

Oczywiście to nie pełna prawda. Do ww. kwot trzeba doliczyć bowiem VAT. Dokończmy więc naszych obliczeń.

Ostateczna obniżka ceny litra benzyny w oparciu o ustawę  z dnia 18 września 2026 r. o podatku od nadzwyczajnych zysków osiągniętych w okresie od marca 2026 r. do marca 2027 r. ze zbycia paliw ciekłych (Dz. U. poz. 1287) wyniosła zatem:

ON -30 groszy, w przypadku Pb –31 groszy!

Zamiast 9,14 zł za litr ON płacilibyśmy więc 8,84 zł.

Taką, i tylko taką obniżkę „hamowało” prezydenckie veto.

Tymczasem jak widzimy obniżka cen paliw jest zdecydowanie większa.

To jednak nie zasługa ustawy z 18 września, ale uchwalonej ponad dwadzieścia lat temu ustawy o podatku od towarów i usług, w szczególności zaś art. 146 ej ust. 1, który wprowadzony został do obiegu prawnego przez PiS w 2022 roku.

A zatem od 2022 roku każdy rząd miał możliwość wpłynięcia na ceny paliwa w znaczący sposób, z czego zresztą żond kompromitacji 13 grudnia skorzystał na moment w sierpniu.

Tymczasem rządząca kompromitacja nie ustaje w próbach wdrukowania społeczeństwu przekonania, że dopiero bubel prawny z 18 września pozwolił na zastosowanie ulgi przy dystrybutorze.

Zatem raz jeszcze powtarzam – ustawa o podatku od nadzwyczajnych zysków osiągniętych w okresie od marca 2026 r. do marca 2027 r. ze zbycia paliw ciekłych pozwala Tuskowi na dobranie się do zysków ORLEN-u zanim przez Walne Zgromadzenie zostanie podjęta uchwała o przeznaczeniu zysku (inwestycje, fundusz zapasowy czy dywidenda?). Jeśli jednak chodzi o wpływ ustawy na obniżkę cen paliw jest on pomijalnie mały.

Najbardziej denerwujące jest jednak co innego.

Otóż obniżyć cenę paliwa Tusk faktycznie mógł w każdej chwili. Ale w sytuacji, gdy kwartalnie zadłuża Polskę tak, jak Gierek w ciągu… 10 lat!, na dodatek bez żadnych inwestycji, nie mógł pozbawić się tak znaczących wpływów.

Bo przecież wyższe ceny paliwa to impuls inflacyjny. Rosnące koszty transportu oznaczają zwyżkę cen wszystkich w zasadzie artykułów.

Ale to, co rujnuje nasze indywidualne finanse jest korzystne dla upadającego Państwa.

Wyższa cena żywności = wyższy VAT stanowiący dochód budżetu Państwa. Tak samo zresztą jest w każdej innej dziedzinie. Inflacja początkowo korzystna jest dla budżetu. Najwyraźniej wraca nowe, jak mówiliśmy w 1981 roku.

Popatrzcie na historię PRL-u. Tam też każde eufemistycznie mówiąc przesilenie poprzedzało załamanie finansów Państwa.

VAT-u nie było więc próbowano radzić sobie podnosząc ceny na alkohol.

Teraz „pijany budżet” Jaruzelskiego zastąpił „paliwowy budżet” Tuska.

Ale mechanizm pozostał ten sam.

Państwo Tuska pada.

I pewnie byłaby to optymistyczna wiadomość  gdyby nie chodziło o Polskę.

 

3.10 2026