Popatrzmy więc, czego to niby boi się PiS, jak komunikują nam uprzejmie spece od przedwyborczych obietnic:

Zrzut ekranu 2015-10-07 21.51.38

Będziemy PO kolei badać, jak się rzeczy naprawdę mają.
Zacznijmy od tego, co wg PO stanowi największy kapitał naszego kraju.
Od ludzi młodych.

Zrzut ekranu 2015-10-07 21.51.50

Kluczem do działań wprowadzonych przez Platformę Obywatelską było takie wsparcie państwa, by założenie i utrzymanie rodziny nie wiązało się z nadmiernymi kosztami, tak jak to było wcześniej. Dzięki działaniom w różnych obszarach: służbie zdrowia, edukacji, polityce mieszkaniowej, na rynku pracy i w ramach polityki podatkowej, uzyskaliśmy pakiet zapewniający zachowanie pracy mimo posiadania dzieci, zwiększenie budżetów rodzinnych przez ich odciążenie (likwidacja różnych kosztów) i maksymalne ułatwienia w codziennym funkcjonowaniu.
Reformy, które z pozoru mogły wydawać się rozproszone, przekładały się na spójną, jakościową zmianę. Wszystkie miały ten sam cel: poprawę warunków życia.
Naszym podstawowym założeniem było i jest to, że dla rodziców najważniejsza jest praca – zapewniająca rodzinie utrzymanie – i poczucie bezpieczeństwa ich dzieci. Rodziny mogą zwiększać dochody tylko wówczas, gdy rodzice realizują swoje zawodowe kariery, a ich obciążenia finansowe, zwłaszcza te związane z wykształceniem dzieci, maleją.
Wprowadziliśmy zmiany gwarantujące rodzicom, że państwo zapewnia ich dzieciom opiekę i dobry start w życie wynikający z właściwej edukacji. Ważny jest też dostęp do kultury i bezpiecznego wypoczynku.
To zrobiliśmy.
Tyle z agitki.
Tymczasem prawda jest brutalna:
Bieda w wielu polskich rodzinach aż piszczy. Z raportu opublikowanego przez Główny Urząd Statystycznych wynika, że ponad pół miliona dzieci w Polsce nie dojada, ponieważ ich rodziców nie stać na zapewnienie im co drugi dzień mięsnego posiłku lub jego wegetariańskiego odpowiednika.
Z raportu wynika, że 450 tys. dzieci nie ma wszystkich podręczników, bo rodziców nie stać na ich zakup. Z powodu biedy 530 tys. dzieci nie chodzi do specjalistów, a blisko 600 tys. do dentysty. Dodatkowe zajęcia szkolne oraz korepetycje to luksus, na który wielu rodziców nie może sobie pozwolić.
Eksperci alarmują, że Polacy nadal nie doczekali się polityki prorodzinnej z prawdziwego zdarzenia.
– Polskie państwo jest odwrócone do młodych plecami. Nasza polityka społeczna postawiona jest na głowie, bo często pomagamy tym, którzy takiej pomocy nie potrzebują, a zapominamy o najsłabszych, m.in. dzieciach – powiedziała na łamach „Rzeczpospolitej” Krystyna Iglacka, demograf, rektor Uczelni Łazarskiego.
Z badań przeprowadzonych przez Główny Urząd Statystyczny wynika, że najbardziej narażone na biedę są w naszym kraju rodziny wielodzietne. W skrajnej nędzy żyje 10 procent rodzin wychowujących troje dzieci i ponad 26 procent mających ich czworo lub więcej.
http://sferatv.pl/aktualnosci/ruda-slaska/5440-raport-gus-szokuje-polskie-dzieci-sa-glodne
Tymczasem od kilku tygodni prorządowe (czyt. finansowane z budżetu) media lansują tezę o braku głodnych dzieci w III RP. Ot, taki wymysł Kaczyńskiego i jego kompanii, mający zdyskredytować pasmo sukcesów koalicji.
Popatrzcie zatem na informację zamieszczoną w Newsweek-u, prawie dokładnie rok temu.
– Ponad pół miliona dzieci w Polsce jest głodnych lub niedożywionych – przypomina w Światowym Dniu Walki z Głodem PCK. Program „Pajacyk” oznajmia, że aby dzieci mogły się prawidłowo rozwijać muszą jeść regularnie.
Według badań GUS, na które powołuje się Polski Czerwony Krzyż, w gospodarstwach domowych mających problemy z zaspokojeniem elementarnych potrzeb, a więc wymagających pomocy, żyje ponad 700 tys. dzieci. Dzieci i młodzież stanowią ok. 30 proc. ogólnej liczby osób skrajnie ubogich.
PCK przypomina, że prawidłowy sposób żywienia, rozpoczęty dopiero w późniejszym okresie życia, nie jest w stanie zniwelować utraconych w dzieciństwie możliwości rozwoju psychicznego i fizycznego.
Polska Akcja Humanitarna, która od 1998 r. prowadzi program dożywiania dzieci „Pajacyk” podkreśla, że dzieci muszą jeść codziennie, dlatego tego rodzaju programy muszą być prowadzone regularnie, a do tego potrzebne jest stałe wsparcie finansowe. PAH alarmuje, że obecnie środki, jakimi dysponuje, nie są wystarczające – nie pozwalają zapewnić pomocy wszystkim potrzebującym.
http://polska.newsweek.pl/glodne-i-niedozywione-dzieci-w-polsce-newsweek-pl,artykuly,349913,1.html

Ba, nie tylko Newsweek bił na alarm.
3 lutego 2015 roku RMF24 podaje (za Rzeczpospolitą):
Ponad pół miliona dzieci w Polsce nie dojada, bo ich rodziców nie stać na to, by „zapewnić im przynajmniej w co drugi dzień posiłek z mięsa, drobiu, ryby lub odpowiednika wegetariańskiego” – wynika z publikacji GUS, którą cytuje „Rzeczpospolita”.

Dane zawarte w opracowaniu „Warunki życia rodzin w Polsce” są zatrważające – czytamy w gazecie. 450 tys. dzieci nie ma wszystkich podręczników, bo rodziców nie stać na ich zakup. Zdecydowanie większa liczba dorosłych – wychowująca 1,4 mln dzieci – przyznaje, że musi rezygnować z dodatkowych zajęć takich jak korepetycje, kursy przygotowujące do egzaminów czy zajęcia sportowe, muzyczne, plastyczne.
Z powodu biedy 530 tys. dzieci nie chodzi do specjalistów, a blisko 600 tys. do dentysty. Efekt? Blisko 90 procent dzieci w wieku od 5 do 15 lat ma próchnicę.
Ogółem na 8,9 mln nieletnich w niedostatku lub biedzie żyje 1,4 mln.

Czytaj więcej na http://www.rmf24.pl/news-szokujacy-raport-polskie-dzieci-czesto-sa-glodne-bez-podrecz,nId,1099585#utm_source=paste&utm_medium=paste&utm_campaign=firefox
Tymczasem już po wyborach prezydenckich, kiedy tylko prezydent Andrzej Duda poruszył ten problem, wywołany do tablicy przez prorządowe media, nagle okazało się, że tak naprawdę nie ma głodnych dzieci.
25 sierpnia 2015 r. Violetta Krasnowska na łamach POLITYKI obala ten „pisowski mit”.
Otóż dane podawane przez Newsweek, Rzeczpospolitą, PAP, RMF są zwyczajnie wyssane z palca.
Bo w rzeczywistości nie ma żadnego rzetelnego badania, które ujawniałoby głód w Polsce.
– Można, mówić o dzieciach żyjących w biedzie, w rodzinach, które mają bardzo skromne dochody – zauważa prof. Tarkowska. – Ale w przypadku skrajnej biedy dzieciom przysługuje posiłek w szkołach, nie wszystkie z tego chcą korzystać z różnych powodów, ale wszystkie mają do niego prawo. Więc o jakim głodzie jest mowa?

http://www.polityka.pl/tygodnikpolityka/spoleczenstwo/1630771,1,politycy-glodza-dzieci.read

I po kłopocie. Okazuje się, że rację miał poseł Niesiołowski, kiedy zaprzeczał istnieniu głodnych dzieci powołując się na rosnący dziko szczaw, którego nikt nie wyjadał.
I mirabelki.
A półtorej miesiąca po artykule Krasnowskiej PO może już się spokojnie chwalić swoją troską o najmłodszych.
Skarb III RP.
Okazuje się, że dziennikarze prorządowych mediów POciskali ludziom pierdoły.
Jak powiedział ongiś klasyk nowoczesnej myśli politycznej:
Stłucz pan termometr, nie będziesz pan mieć gorączki.

Czy taka jest wizja Ewy Kopacz na wygranie kolejnych wyborów?
Zaprzeczanie rzeczywistości, którą widać gołym okiem, a o której świadczy choćby spadająca z roku na rok liczba urodzin.
Tymczasem w krajach, gdzie faktycznie istnieje polityka prorodzinna, Polki zostają mamusiami równie ochoczo, jak za Gierka.
c.d.n.

12140830_10206332071212715_505032729772558040_n

7/8 10.2015