Konsultacje u psychiatry dziecięcego nie są niczym miłym ani dla rodzica ani tym bardziej dla dziecka. Nie jest tajemnicą, że mówi się o psychiarach jako o lekarzach od głowy. A raczej nikt nie chce by myślano o nim jako że ma coś z głową. I tak to jest że część ludzi w ogóle nie chce chodzić do psychiatry.
Gdy rodzic dostrzega problem u swojego dziecka, zaczyna szukać pomocy. Zaczynamy od wychowawcy w szkole, pedagoga szkolnego, poradni psychologiczno pedagogicznej. Nie chcę myśleć że są rodzice którzy zostawiają pociechę samej siebie.
Choć niestety, wiem że tak jest. Bardzo często problem naszych dzieci jest wypierany przez rodziców. Bo przecież to niemożliwe że moje dziecko. Niestety w dzisiejszym świecie bardzo często problemy zaczynają się od bardzo przyziemnych rzeczy. Brak akceptacji wśród rówieśników, kłopoty z ocenami, brak zrozumienia…
Bardzo często dziecko zostaje z problemem sam. Szkoła najczęściej nie widzi problemu (co rodziców drażni) pedagog szkolny jakby miał inne sprawy na głowie. Dziecko jest coraz bardziej samotne, zrezygnowane. Rodzicom trudno się zwierzyć bo nie chcą ich martwić, boją się jak rodzic zareaguje. Takie dziecko z dnia na dzień zostaje samo, przerażone, niechciane, niewidzialne.
Z pomocą przyszła poradnia psychologiczno-pedagogiczno, po kilku rozmowach zasugerowała że dziecko powinno zostać objęte wsparciem psychiatry. I tutaj pojawiają się schody, psychiatra dziecięcy w naszym kraju jest w powijakach. A znalezienie dobrego psychiatry graniczy z cudem.
Przygotowując się do tego materiału natrafiłam, na stronę w której ludzie posiłkują się swoją wiedzą. Jakież było moje zdziwienie gdy przeczytałam, na jednym z forum że psychiatra dziecięcy w Katowicach za wizytę na cito kasuje 520 zł. Niech mi ktoś wytłumaczy czy rodzice z potrzebującymi dziećmi mają dodatkowe dochody?
Oczywiście, lekarz na którego jest popyt może sobie ustalać ceny jakie tylko mu się zamarzy. Tylko jak się ma do tego wszystkiego przysięga Hipokratesa?
Przecież, lekarz powinien robić wszystko żeby pomóc potrzebującemu nie bacząc na zasobność portfela.
Mówi się bardzo dużo o tym, że w Polsce wsparcie psychologiczne praktycznie nie istnieje. W mniejszej miejscowości i na wsi o wsparciu psychologicznym czy psychiatrycznym można tylko pomarzyć. Pomocy na NFZ nie ma żadnej. W dużych miastach jest niewiele lepiej, nawet jeśli specjalista się znajdzie to dostanie się do niego graniczy z cudem. Kolejki są na kilka do kilkunastu miesięcy.
Pamiętajmy, że dzieci potrzebują naszego wsparcia. Bardzo często dzieci i młodzież nie umie poprosić o pomoc. To my musimy zwracać uwagę czy u naszego dziecka jest wszystko w porządku. Nie można wstydzić się tego że dziecko może potrzebować pomocy. Nie jest to ani wstyd, ani żadna anomalia.
Wstyd to nie próbować pomóc, wstydem jest nie wyciągnąć ręki i szukać przyczyny.
Zostaw komentarz