No, skończył się pierwszy sezon i w podsumowaniu nawet lewicowy „The Guardian” ocenił serial Amazona jako słaby, co świadczy, że jest po prostu beznadziejny (czytaj).
Amazon zainwestował miliard w produkcję, która okazała się kondensacją stanu umysłu pokolenia „woke” – w realiach polskich byłoby to „lewe skrzydło partii Razem” – lepką papą, którą recenzent porównał do serialu „Życie w Hollyoaks” – brytyjskiej opery mydlanej dla młodzieży – jedynie osadzonej w inspirowanej Tolkienem cyfrowej scenerii. Dla przypomnienia – encyklopedia filmowa tak informuje na temat „Życia w Hollyoaks”:
„Fabuła głównie skupia się na życiu młodych osób, studentów i problemach, z którymi się borykają jak np. homofobia, rasizm, nałogi, hazard i rodzicielstwo.”
W taki sposób fuzja korporacji i lewactwa potraktowała jedno z najbardziej ikonicznych imaginariów literatury współczesnej.
Wypada się cieszyć, że spadkobiercy Tolkiena nie zgodzili się na przekazanie Amazononowi praw do „Silmarillionu”, „Niedokończonych opowieści Śródziemia i Numenoru” czy też „Historii Śródziemia”. Trzeba mieć nadzieję, że zostaną one kiedyś z szacunkiem dla autora zekranizowane przez twórcę formatu Petera Jacksona, a nie przez kolejne środowisko politpoprawnych gogusiów obsypanych kasą przez bogatego cwaniaczka.
FYI Michał Chudoliński
Autor: Zbigniew Szczęsny
Prawicowy ateista. Zwolennik proatomowej strategii wychodzenia z paliw kopalnych. Polityczny (sur)realista tęskniący za „Międzymorzem” jako suwerennym biegunem siły między Rosją a Zachodem. Żyję z programowania. Publicystyką zajmuję się w czasie wolnym nie mogąc znaleźć sobie miejsca w świecie rozdrapywanym przez skrajności.
Zostaw komentarz