Mimo sprzeciwu wywiadu, 6 federalnych ministerstw i ostrzeżeń Brukseli, kanclerz zamierza sprzedać państwowemu chińskiemu koncernowi Cosco udziały portu w rodzinnym Hamburgu. Bo spodziewa się profitów z handlu w ramach jedwabnego szlaku.
„Czy kwestia dotyczy broni dla Ukrainy, czy tego, jak zniwelować skutki cen gazu, Olaf Scholz nieodmiennie zajmuje stanowisko ‘Niemcy przede wszystkim’.” – stwierdziło kilka dni temu brukselskie Politico.
Chciałam pójść do klasy z angielskim ale rodzice się nie zgodzili, ponieważ – uwaga – ‘trzeba znać język wroga’. Wylądowałam w klasie niemieckiej z taką awersją, że udało mi się skutecznie zapomnieć nawet to niewiele, jakie nauczyłam się w ciągu 4 lat.
Jednak moje pokolenie odrzuciło odziedziczone traumy. Odetchnęliśmy przestając widzieć w Niemcach wrogów. Pojawiło się wiele wspólnych przedsięwzięć, kwitnie współpraca gospodarcza. Polacy wyzbywają się też kompleksów, bo poziom życia zaczyna się zbliżać. W sąsiedztwie z Niemcami dostrzegliśmy zaletę i szansę.
Obawiam się, że te nastroje nie przetrwają próby czasu. Nie sądzę by antyniemiecka retoryka była nam potrzebna i nie chcę w nią się wpisywać. Ale tylko ślepy nie dostrzega, że mamy z Berlinem potężny kłopot. My i cała UE. Od 20 lat państwa Unii akceptowały nolens volens istotną rolę Niemiec – kraju najludniejszego i najbogatszego. Teraz zaufanie wobec Berlina ulatnia się jak para znad filiżanki gorącej herbaty. Zasada Primus inter pares działa dopóty, dopóki Primus się nie kompromituje.
10 dni temu Der Spiegel wymusił ujawnienie tajnego dokumentu z 26 października 2021. Kiedy wicekanclerzem i ministrem finansów był Olaf Scholtz niemiecki rząd przyjął dokument z konkluzją: „Przyznanie certyfikacji Nord Stream 2 nie zagraża bezpieczeństwu dostaw gazu do Niemiec i Unii Europejskiej”. Rząd niemiecki uznał, że „Zarówno w przypadku rynków niemieckich, jak i sąsiednich, ryzyko poważnego naruszenia bezpieczeństwa dostaw z powodu ewentualnych awarii poszczególnych infrastruktur importowych jest bardzo niskie”.
Jak można się tak radykalnie mylić mimo ostrzeżeń płynących z Europy Środkowej i Północnej? Dlaczego kolanem przepychano decyzje, gdy Amerykanie już wiedzieli o planach inwazji na Ukrainę i zapewne informowali sojusznika? Zresztą wywiad niemiecki też nie zasypiał gruszek w popiele. Tydzień temu osikowy kołek w Scholtza wbił Bruno Kahl – szef Federalnej Służby Wywiadu (BND). Na posiedzeniu parlamentarnej komisji kontrolnej Bundestagu oświadczył, że „służby ostrzegały, iż Putin będzie używał przemocy dla osiągnięcia swoich celów, jak to robił w Czeczenii, Gruzji, Syrii, na Krymie i w Donbasie. Jednak stanowisko wywiadu – mówił Kahl – uporczywie ignorowano i nazywano „sianiem paniki”.
Uzależnienie niemieckiego kolosa od rosyjskiego gazu odbiło się na całej Unii i skutkuje gigantycznym kryzysem. Co robi rząd Scholtza? Uruchamia ‘tarczę energetyczną’ w wysokości 200 miliardów euro, które zrekompensują niemieckim firmom wysokie ceny gazu i prądu. Na taką hojność nie stać nikogo innego, więc niemieckie firmy z góry wygrają konkurencję z każdym. Europejscy partnerzy są wściekli. Gdzie europejska solidarność? – pyta prezydent Macron. Czyżby w Unii stosowano zasadę, co wolno wojewodzie, to nie tobie…? Jak to pogodzić z retoryką sprawiedliwości, równości i takich tam? Zewsząd dochodzi pomruk niezadowolenia.
Czarna seria kanclerza Scholtza zdaje się nie mieć końca ale nie zakłóca jego dobrego humoru ani pewności siebie.

fot. Herr Jakub von Warte
Codex Manesse, ok.1300-1340
Autor: Liliana Sonik
Urodzona 30 sierpnia 1954 r. w Krakowie – polska filolog, wychowanka DA Beczka, po śmierci Stanisława Pyjasa założycielka Studenckiego Komitetu Solidarności, publicystka, dziennikarka, publikowała w „Tygodniku Powszechnym”, „Rzeczpospolitej”, „Dzienniku Polskim”, „Głosie Wielkopolskim”, „Gazecie Wyborczej”, „Znaku”. Pracowała w Radio France Internationale i TVP.
Zostaw komentarz