To, że na ogólnopolskich portalach i w mediach dostrzec można zmiany związane z sytuacją polityczną w Polsce, to i sprawa oczywista, ale też dowód na przewidywaną porażkę wyborczą PiS-u, i że niespecjalnie może to dziwić.

Wszak dziennikarze mediów ogólnopolskich mają lepsze źródła w partii rządzącej i w sondażowniach. Mogą więc wyprzedzająco zmienić stanowisko, by nie stracić sponsorów. Tu przypomnę, że po chwilowej, chyba naprędce podjętej, akcji potępiającej wpłaty na kampanię wyborczą m. in. Beaty Szydło przez menadżerów spółek skarbu państwa i jej jednoznacznej wypowiedzi, że od zawsze tak było, jakoś temat umarł medialnie (http://pressmania.pl/skad-plynie-kasa-do-politykow-na-kampanie-wyborcze-w-polsce/).

Ale zmianę optyki widać też na lokalnych portalach. Te częściej niż wcześniej zaczynają zamieszczać informacje krytykujące stronę rządową – także w wymiarze lokalnym. Prawda, że dzieje się do powoli, ale wynika z tego, iż zdecydowana większość lokalnych portali korzysta z hojności włodarzy samorządowych – także wywodzących się z PiS-u. Nieraz powiązanych wręcz rodzinnie ze stroną rządową, choć oficjalnie krytycznych do niej (przykład: zięć właściciel antypisowskiego portalu, gdy teściowa korzysta z dobrodziejstwa bycia partyjnym pisowskim funkcjonariuszem). Ale zmiany widać.

Na jednym z wadowickich portali ukazała się analiza posła Marka Sowy aktywności posłów PiS-u z okręgu nr 12. Poseł Sowa zrobił zestawienie, z którego ma wynikać, że posłowie partii rządzącej z wadowickiego, chrzanowskiego, oświęcimskiego, myślenickiego i suskiego to po prostu sejmowi lenie.

Pewnie należałoby mu przyznać rację, gdyby nie zastosowane przez niego wskaźniki mające to pokazać. Te odnoszą się do interpelacji, pytań w sprawach bieżących, wystąpień sejmowych i zapytań.

I z zestawienia wcale tak dla niektórych nie jest źle.
Ale dla znających kulisy sejmowej aktywności, a ja jako poseł VIII kadencji to wiem, to zestawienie jest nic niewarte.

Zacznijmy od interpelacji i zapytań. Są dwa sposoby nabijania ich ilości. I o tym poseł Marek Sowa wie. Ale tym wskaźnikiem manipuluje, by pokazać jakim to on jest posłem pracusiem. Pierwsze to dopisanie się do interpelacji posła składającego interpelację. I tak się dzieje nagminnie. Drugi sposób jest jeszcze Markowi Sowie bardziej znany, bo przecież zastosowali go jego partyjni koledzy z Nowoczesnej, gdy przy okazji sejmowej debaty o zmianie systemu oświaty w Polsce, masowo zadawali to samo pytanie: czy dana jednostka samorządu terytorialnego jest przygotowana na te zmiany. I wskaźnik ich interpelacji poleciał w górę jak gołębica (ta ze Szpitala na peryferiach) – https://www.sejm.gov.pl/sejm8.nsf/agent.xsp?symbol=POSELIZL&NrKadencji=8&Nrl=163&Typ=ZAP&Czyb=T.

Ale to tylko śmieszy i tumani, a nawet przestrasza, bo przecież nie można założyć, że Polacy są głupi i tego typu wskaźniki uznają za wystarczające do oceny przydatności danego posła.

Oczywiście interpelacje należy składać. Ale naprawdę w sprawach ważnych. I jeśli choć 20% tych interpelacji znajdzie zastosowanie, a posłowi opozycyjnemu nie jest tak łatwo przekonać rządzących o sensie proponowanej zmiany, to dobrze to świadczy o treści interpelacji.

Mnie się w kilkunastu przypadkach udało to osiągnąć, m. in. w związku z orzecznikami zusowskimi, orzeczeniami o niepełnosprawności dzieci, a nawet to, z czego dziś korzystam na uczelni w sprawie uznania kwalifikacji nauczycielskich, kwestionowanych przez organy prowadzące, w sprawie ustawy dezubekizacyjnej itd. https://www.sejm.gov.pl/sejm8.nsf/agent.xsp?symbol=POSELIZL&NrKadencji=8&Nrl=041&Typ=INT&Czyb=T

Ale najciekawsze w zestawieniu Marka Sowy są informacje o wystąpieniach posłów PiS. Konkretna działalność posła jest komisjach i o tym nic w zestawieniu nie ma. Poza tym liczą się tak naprawdę wystąpienia w imieniu klubu poselskiego, a tych w przypadku posłów PiS z okręgu nr 12 nie ma, bo tak naprawdę niewiele oni znaczą w swoim klubie. Liczy się ich – w odpowiednim momencie podniesiona ręka. Statystykę w tym względzie podbijają tzw. oświadczenia poselskie wygłaszane przy totalnie pustej sali sejmowej.

Posłuchajcie tych:

i to:

Kabaret moralnego niepokoju i Neo-nówka czerpią z nich obfitymi garściami.

Dlatego uważam, że zestawienie posła Marka Sowy nie jest warte żadnej specjalnej uwagi.

Autor: dr hab. Józef Brynkus, prof. UP Kraków
Pracownik Katedry Edukacji Historycznej Uniwersytetu Pedagogicznego w Krakowie. Pochodzi z rodu górali podhalańskich i orawskich. Polski historyk i nauczyciel akademicki, profesor UP Kraków, poseł na Sejm VIII kadencji.