Dla Partii Republikańskiej to duży problem. Trump pociągnął za sobą „na żywioł” sporą część „bezprizornych” wyborców, którzy – jak Kanye West, który poszedł na całość, wychwalając Hitlera („wcale nie był taki zły a Holocaust, to mit”) – „odjechali”.

„Normalni” Republikanie nie mogą się zgodzić na taką narrację, ale – nie bardzo mogą sobie pozwolić na utratę ok. 30% elektoratu.

Egotyczny Trump stał się wielkim obciążeniem, gdyż minął już jego czas, ale on nie chce się z tym pogodzić. Partia Republikańska widzi obecnie swoją nadzieję w gubernatorze Florydy, Ronie de Santisie, a nie w Trumpie. De Santis nie budzi tak negatywnych emocji i jest strawny dla szerokiej grupy konserwatywnie ukierunkowanych wyborców, podczas gdy Trump ma potężny elektorat negatywny.

Z tego galimatiasu nie ma łatwego wyjścia i wygląda na to, że słaby wynik wyborczy Republikanów w Midterms pokazał, że przed Partią Republikańską w USA wielkie wyzwanie.

Autor: Zbigniew Szczęsny
Prawicowy ateista. Zwolennik proatomowej strategii wychodzenia z paliw kopalnych. Polityczny (sur)realista tęskniący za „Międzymorzem” jako suwerennym biegunem siły między Rosją a Zachodem. Żyję z programowania. Publicystyką zajmuję się w czasie wolnym nie mogąc znaleźć sobie miejsca w świecie rozdrapywanym przez skrajności.