To już wiemy, co miały zasłonić majaczenia prezesa o „misji” i o naszych bajońskich zarobkach – raport OECD nie pozostawia złudzeń. realne nakłady na ochronę zdrowia w Polsce spadają z roku na rok i nic nie pomoże żonglerka mitycznymi procentami PKB. A przepraszamy! …. pomoże, jak najbardziej pomoże, bo do raportu nikt nie zajrzy, świadomi obywatele i umiejący czytać ze zrozumieniem przeczytają, a wszyscy inni dostana medialny przekaz o WZROŚCIE, bo przecież miało być 5%, a jest 6-7% – więc o co chodzi?
I jak suweren przyjdzie do szpitala i zobaczy nie działający sprzęt medyczny, zniszczone łazienki, braki personelu, to już ma winowajcę podsuniętego przez kochającego suwerena prezesa: to ONI są winni, wiadomo, ci chciwi i pazerni lekarze okradający szpitale na miliony, stale wołający o kasę, mający za nic swoje święte powołanie.
Tak się to kręci od lat, mieliśmy już konowałów, straszyli nas kamaszami, wyzywali od „przedsiębiorców lekarzy” – jakby to miało nas deprecjonować – inwencja polityków była zawsze bogata i …. o dziwo! skuteczna. W zbiorowej wyobraźni udało się wypracować obraz chciwego, leniwego, śpiącego stale na dyżurach lekarza bez empatii, któremu się nie chce pracować. Udało się i działa. Wzmożenie obrażania naszej grupy zawodowej zawsze zaczyna się w czasie przedwyborczym lub w czasie, kiedy pogarsza się drastycznie stan systemu opieki zdrowotnej. A ponieważ nigdy nie było dobrze i z roku na rok jest gorzej, to nie liczmy na taryfy ulgowe.
Zmieniały się opcje polityczne, prezesi, premierzy i ministrowie, a my zawsze byliśmy ONYMI.