31.01.23 r. niby dzień jak każdy inny, niestety nie dla Pani Aliny i Pani Walerii. Absolutnie nic nie zapowiadało tragedii jaka się wydarzyła w nocy. W kilka minut, żywioł jakim jest ogień strawił dom, który był nie tylko ich domem. To było miejsce życia dla adopcyjnych zwierząt, dwóch kotek Łasi i Kici, psa Afera, oraz królika Tuptusia.

W pożarze nie został poszkodowany żaden człowiek ani żadne zwierzę. Kotki uciekły z płonącego domu same, piesek Afera wyszedł ze swoją Panią, królik Tuptuś został uratowany przez strażaków.

W gaszeniu pożaru brało udział jedenaście zastępów straży pożarnej. Ta noc była początkiem czegoś nowego, niewyobrażalnego. Spłonął strych, poddasze, dach. Rodzina myślała, że nie jest najgorzej. Niestety, jak to bywa w pożarach czego nie strawi ogień, zniszczy to woda… Tak więc wystarczyło kilka minut aby rodzina z domu przy ulicy Sienkiewicza w Brzeszczach została bez dachu nad głową.

Przyczyny pożaru nie są jeszcze znane, niemniej jednak pomoc potrzebna jest już. Dom na ulicy Sienkiewicza to azyl, dom rodzinny Urszuli Rozmus. To córka i wnuczka Pań mieszkających tam na co dzień. Ula do tej pory była tą, która dla drugiego człowieka rzucała wszystko i ruszała z pomocą.

Dzisiaj to ona prosi o pomoc i jak sama mówi bycie po stronie proszącej jest bardzo trudne. Babcia Waleria i Mama Alina są na razie umieszczone w lokalu zastępczym. Mimo, że są bezpieczne to nie mogą doczekać się kiedy wrócą do swojego domu. Panie fizycznie czują się dobrze, niestety takie przeżycia odcisnęły się na ich psychice.

Dzięki uporowi Uli i jej znajomych, prace w domu trwają. Jednakże, skala zniszczeń jest tak ogromna, że bez ludzi dobrej woli pogorzelcy do swojego domu szybko nie wrócą.

W imieniu poszkodowanych serdecznie proszę ludzi dobrej woli o wsparcie. Każdy przelany piątak ma znaczenie, ofiarowana każda para rękawiczek jest bardzo ważna. Czasem wydaje nam się że jedna ofiarowana rzecz to za mało, przelew paru złotych nic nie pomoże. Jednakże każda pomoc ma znaczenie.

11.02.23 r. w Ośrodku Kultury w Brzeszczach, Stowarzyszenie Zaangażowane zorganizowało zbiórkę potrzebnych rzeczy. Zryw ludzkich serc jest fantastyczny w takich akcjach. Tyle tylko, że potrzeby są ogromne.

Jeden z pobliskich sklepów Rymkas Market przyszedł z akcesoriami budowlanymi, farby, emulsję, łopaty, rękawice, itd.

Wyrobek, to firma kateringowa która od początku, prac na pogorzelisku przywozi pracującym tam ludziom obiady. Zupełnie za darmo, po prostu z potrzeby serca. Takie gesty, pokazują to, że wobec tragedii wszyscy jesteśmy równi.

Szacowany koszt remontu to ok 700 tysięcy złotych, ubezpieczenie nie zwróci więcej niż 200 tysięcy. Nie trudno więc obliczyć jak wielkie są potrzeby tej rodziny. Gdyby pobliskie sklepy czy prywatni przewoźnicy nie byli ślepi na krzywdę poszkodowanych byłaby szansa, że szybciej i sprawniej pójdzie remont domu po pożarze.

W dzisiejszych czasach, każdy skupia się na sobie, na tym aby jemu było dobrze. A czasem nie trzeba dużo, wystarczy odrobina chęci, ręce do pracy i będzie bliżej do powrotu do domu. Gdyby ludzie dobrej woli zechcieli przekazać rzeczy do remontu mogą się skontaktować z redakcją.

„Dobro to jedyna rzecz która się mnoży, gdy się ją dzieli”.

Nie stuj z boku, wpłać link:
https://zrzutka.pl/pozar-domu-w-brzeszczach