8 marca to był trudny czas dla wątroby. Zwłaszcza w latach 80-tych kiedy urzędowałem w chorzowskiej redakcji pt. Goniec Górnośląski. Była ona silnie sfeminizowana a toastów bez liku.
Nie co dzień też udawało mi się dotrzeć do domu. Był to więc Dzień Kobiet, ale Obcych. A może jednak Dzień Mężczyzn…
Oj nieładnie.
Zaczynałem jednak obchody już w latach 70 tych. Asystowałem w zakładach bawełnianych (Zawiercie) przewodniczącemu ZMS Staśkowi we wręczaniu czerwonych goździków wszystkim Paniom. Ja trzymałem naręcze roślin a wódz organizacji młodzieżowej recytował taką formułkę: „Zdrowia szczęścia i słodyczy ZMS Tobie życzy!”
Pomijając nazwę, bo przecież dekomunizacja, reszta tego życzenia wydaje się aktualna. Szkoda także czasem, że nie jestem już młodą gwardią proletariackich mas. A i krok nie jest już tak dziarski.
Howk!
Zbigniew Zew Wieczorek



Zostaw komentarz