W całej tej awanturze chodzi tylko i wyłącznie o mity założycielskie.
Prawica przylepiła Opozycji etykietkę „komuszego pomiotu z esbeckiego łona żerującego na trupie księdza Popiełuszki”.
To teraz Opozycja przylepia prawicy etykietkę „zakłamanych lizodupów księży gwałcących dzieci”.
Chodzi zatem o odebranie drugiej stronie moralnego prawa do definiowania etosu niepodległej Polski.
Symetrii tu nie ma żadnej, ale właśnie o nią tu chodzi. Chodzi dokładnie o moralne zrównanie księży i ubeków, partyjnych dygnitarzy i biskupów, podziemia niepodległościowego i konfidentów, żołnierzy wyklętych i ich stalinowskich prześladowców.
Celem tego całego przedstawienie nie jest jakaś prawda o ofiarach, która mało kogo tak naprawdę po tylu latach obchodzi, ale dekonstrukcja moralnych podstaw, na których zbudowane są mity założycielskie walczących stron.
Dzieci partyjniaków, kapusiów i esbeków pokazują oskarżycielskim palcem:
Patrzcie – wcale nie jesteście od nas lepsi! Może i nasi ojcowie katowali AK-owców na Rakowieckiej i Montelupich, ale spowiednicy Waszych rodziców posuwali chłopaczków w konfesjonale a Wasz papież im na to pozwalał!
To w tych rejestrach rozgrywa się cała ta batalia, chociaż mało kto jest gotowy o tym głośno wprost powiedzieć. To dlatego ten spór jest sporem fundamentalnym i rozgrzewa walczące strony do białości.
Dlatego prawica rejtanowskim gestem drze szaty i w Sejmie uchwały broniące autorytet JPII uchwala, gdyż tak zarysowana symetria wywraca do góry nogami cały patriotyczny etos.
Jaki był sens walki z komuną, pytają Katoni współczesności, skoro cała ta walka sprowadzała się do sporu czerwonych katów z czarnymi pedofilami?
Czyż nie był najlepszym wyjściem zgniły kompromis Okrągłego Stołu? Czy warto go było podważać, panie Kaczyński? Cóż z tego, że komuna tuszowała swoje zbrodnie, skoro Kościół tuszował swoje?
Na czym niby polega Wasze prawo sądzenia nas? Teraz nasza kolej – teraz my Was osądzimy! Nie gorszy nasz Wałęsa od Waszego Wojtyły! I odpierdolcie się od Generała!
Tak dziś wygląda narracja Opozycji.
Na szczęście, wciąż żyje w Polsce dość Polaków, którzy pamiętają jak było i tego gówna nie kupują.

Zostaw komentarz