To, że profesorem się ktoś staje bo opublikował ileś tam artykułów za ileś tam punktów, nie oznacza, że musi być zwykłym prostakiem, oszustem i hipokrytą.
Po co to piszę??
Powód jest prosty, to nieprzyzwoite i niegodne ani tytułu profesora, ani uczelni, na której pracuje, wpisy na fb i Twitterze Jana Hartmana. W polemice z arcybiskupem Markiem Jędraszewskim na temat lewactwa użył takich sformułowań, że osoby spod przysłowiowej budki z piwem nigdy by się na to nie odważyły.
Niestety muszę to przytoczyć, by unaocznić odbiorcom, że wpis Hartmana, tytułującego się profesorem, jest podły i prostacki, a także kwalifikuje się do zajęcia nim (Hartmanem) przez rzecznika dyscyplinarnego UJ ds. pracowników naukowych. Zareagować powinien też wiceminister MEiN prof. Bernacki, bo przecież Hartman to jego uczelniany „kolega”.
Hartman pisze o arcybiskupie Jędraszewskim, że jest „chamem i kretynem”.

I jeśli kiedyś Bogdan Klich nie podał ręki Jarosławowi Kaczyńskiemu, bo podobno jej nie zauważył. To oświadczam, że ja – mam nadzieję, że takiej okazji nie będę miał, bo kontakt z taką osoba jak Hartman do przyjemności nie należy – Hartmanowi też bym, ale celowo nie podał.
Uściskiem dłoni wita się osoby albo takie, do których żywimy szacunek albo też przy okazji publicznego savoir vivre. W odniesieniu do takich ludzi jak Hartman te zasady nie obowiązują.
Autor: dr hab. Józef Brynkus, prof. UP Kraków
Pracownik Katedry Edukacji Historycznej Uniwersytetu Pedagogicznego w Krakowie. Pochodzi z rodu górali podhalańskich i orawskich. Polski historyk i nauczyciel akademicki, profesor UP Kraków, poseł na Sejm VIII kadencji.
Hartman to troszkę tylko mniej wulgarna wersja Marty Lempart. Odsunięcie od władzy namieszało im w głowach.
Taki człowiek jest kompromitacją Uniwersytetu Jagielońskiego i nigdy nie powinien być pracownikiem tej uczelni, chyba że UJ chce być uczelnią upadłą.