To jest tak „cudowinie głupie”, że warto znów nad tym się pochylić i coś powiedzieć.
Dla jasności, jak dla mnie to może się pobrać z kotem, psem czy kozłem, bo przynajmniej z tego dzieci nie będzie. Sprawa się komplikuje, kiedy coraz więcej zaburzonych ludzi wychowuje coraz mniejszą ilość dzieci.
I tego właśnie doświadczamy dziś na coraz większą skalę.
Mniej dzieci, o ile się pojawią, ale za to coraz więcej rodziców, dorosłych na prochach czy psychoterapii. W wersji lajtowej szukają po necie pocieszania, tzn. podobnych sobie, że nie są tylko oni zwichrowani (fora, porady i grupy sobie podobnych). Forma bardziej nowoczesna, to rozmowy z AI. Podobno rośnie liczba osób omawiających swoje problemy, skrzywienia itp.
Im więcej takich ludzi pojawia się w społeczeństwie tym bardziej rośnie „rynek”, zapotrzebowanie na terapeutów, prochy i „psiapsiółki” wymieniające się doświaczeniami ze swoich skrzywień. Ba! już nawet organizują się w grupy (co nawet widać po zdjęciach na insta czy jak z tej relacji z zaślubin tej pani).
Coraz bardziej skłonny jestem sądzić, że składa się na to kilka rzeczy:
1. ludzie mają zbyt dużo czasu po pracy (o ile pracują). Przykładowo kobiety, które mają trójke dzieci nie mają czasu myśleć i zajmować się gównami (jak taka Racewicz).
2. Jad kiełbasiany z tysiącem innych substancji dostających się do krwioobiegu takich osób (co widać po twarzy choćby, że tam Mendelejew byłby dumny). No i dieta (przetworzona żywność z dodatkami o których za 20 lat będą pisać lekarze prace naukowe).
3. Zbyt mało ruchu (praca fizyczna – równowaga pomiędzy pracą umysłową a wysiłkiem fizycznym. Ba! dziś nawet nie trzeba zbyt wiele myśleć, aby całkiem godnie żyć i utrzymać się w pracy).
4. Moda na to aby być innym niż reszta. Kiedy nie możesz komuś dorównać pracowitością, ułożonym życiem jakoś, ale nadal chcesz się wyróżniać, to „wymyślasz” jakiś nowy numer w cyrku, aby mieć zainteresowanie.
5. Zabijanie, zagłuszanie samotności, która dla wielu osób jest naprawdę nie do zniesienia. I tu sobie nie kpię. Ogromna ilość ludzi nie potrafi być samym ze sobą.
Wersja lajt, to uzależnienie od komórki, telewizji, chodzenia cały czas na jakieś imprezy, w tym masowe, aby tylko czuć się „częścią innych”. Faceci po prostu chleją czy zaćpają a kobiety z samotnością radzą sobie inaczej. Choć hmmmm też chleją, ale mniej spektakularnie.
…
ale chciałem zaakcentować, że łączy się na takie zachowanie: chemia (szkodliwe substancje) dostająca się do mózgów, która ma podatny grunt na działanie w pustym czy zmąconym naczyniu (organiźmie) przez środowisko (innych ludzi, media)
No i mamy coraz więcej ludzi zaburzonych, których trzeba wyciszać np. prochami.
Autor: Diario
Zostaw komentarz