W sprawie wypowiedzi ministra Jasiny i odpowiedzi ukraińskiego ambasadora Zwarycza.

KAŻDE, NAWET NAJMNIEJSZE NAPIĘCIE MIĘDZY POLSKĄ A UKRAINĄ, KAŻDY PROBLEM, JAKAKOLWIEK NIEPOROZUMIENIE CZY NIEZRĘCZNOŚĆ będą użyte przez media „głównego nurtu” do jak najgłębszej, frontalnej dyskredytacji polityki PiS, podtrzymania fałszywej narracji o jej „ukrytej” prorosyjskości i zakwestionowania jej celów.

W ramach takiej optyki, każdy kraj w Europie może sobie pozwolić na realizację własnych interesów kosztem Ukrainy – a przynajmniej jest to jakoś tam „zrozumiałe”, ale Polska nie ma prawa do podnoszenia ważnych dla nas kwestii…

Wołyń nie powinien być traktowany przez Polskę jako sprawa krytyczna, niemniej jest to kwestia ważna i powoli widać, że strona ukraińska zaczyna jakoś uwzględniać nasz punkt widzenia. Niemniej — w administracji ukraińskiej nie ma tutaj jakiejś jedności, są w niej „gołębie” i są „jastrzębie” – podobnie jak po stronie polskiej. Oczekiwanie, że dyskusja na temat Wołynia będzie przebiegać „cudownie” jest chybione. Podobnie chybione jest myślenie „realistów”, którzy uważają, że Polska już dawno powinna Ukraińców przymusić do ustępstw w sprawie Wołynia, wykorzystując ich słabość spowodowaną wojną. To jest, moim zdaniem, złe myślenie. Nie tak rozwiązuje się tego typu problemy.