Jeśli wydaje ci się, że o temacie sądowej walki frankowiczów z bankami wszystko już zostało wyjaśnione i opisane – jesteś w błędzie. Wynika to z faktu, że najczęściej opracowania w tej kwestii tworzone są przez kancelarie prawne, które mają jeden tylko cel: namówić cię na swoje usługi, jeśli jesteś posiadaczem kredytu w CHF. Bardzo rzadko wtedy omawia się wszystkie wersje procesu, co czynię w niniejszej publikacji.

Kiedy więc chodzi ci po głowie ewentualny proces przeciwko bankowi, który może cię uwolnić od toksycznego zobowiązania i zgłaszasz się do jednej (z setek) kancelarii „frankowych”, oczywiście musisz przedstawić swoją umowę z bankiem. Dostajesz wtedy – najczęściej bezpłatnie – informację, że bank wpisał  do tejże umowy co najmniej kilka klauzul abuzywnych (czyli zapisów niezgodnych z prawem), więc prawie na pewno w sądzie wygrasz. Ale aby tak się stało musisz złożyć do sądu stosowny pozew. Dostajesz też zwykle wraz z analizą treści umowy ofertę współpracy, gdzie znajdziesz wycenę za poprowadzenie procesu „frankowego” przez tę kancelarię. 

Zgadnij czego tu brakuje?

Czytając poprzedni akapit, pewnie mnie zapytasz: dlaczego się czepiam takich kancelarii, skoro opisane postępowanie wydaje się jak najbardziej prawidłowe?  Otóż brakuje tu jednej, bardzo istotnej kwestii. Prawnicy zainteresowali się twoją umową – co jest bardzo ważne – ale zazwyczaj nikt nie interesuje się … twoją osobą, mam na uwadze m.in. określoną sytuację finansową. Najczęściej także na etapie analizy sprawy nikt nie zapyta cię o inne zadłużenie, czy też o stosunek wartości nieruchomości do obecnej wysokości zadłużenia (licząc dług „po bankowemu”).

Pewnie dalej nie wiesz, o co chodzi. Wyjaśniam więc: jest kilka form prowadzenia tego typu sporu z bankiem. Metoda walki powinna być bardzo starannie wybrana, tj. dostosowana do twojej sytuacji i oczekiwań. Poniżej opiszę 3 podstawowe strategie sporów frankowych, wraz z opisem, kiedy dana taktyka się sprawdzi. Lub odwrotnie – kiedy może ci zaszkodzić.

Taktyka 1. Pozwij i spłacaj

Najczęściej tę metodę walki preferują kancelarie prawne, jakby dokonując za ciebie wyboru i nie bacząc na twoją sytuację finansową. Pewnie domyślasz się o co chodzi: pozywasz bank (zwykle dążąc do unieważnienia umowy), ale w okresie prowadzenia sprawy dalej grzecznie spłacasz toksyczny kredyt. Problem powstaje wtedy, kiedy rata tego kredytu cię dobija, lub kiedy masz inne zadłużenia i nie jesteś w stanie utrzymać płynności finansowej. Tu trzeba nadmienić, że proces może trwać od 2-óch nawet do 5-ciu lat, czyli w tym okresie raty powinieneś grzecznie zanosić do banku. Czy aby na pewno będzie cię na to stać? 

Spotykam też się nierzadko z sytuacją, kiedy kredytobiorca na siłę „ratuje” kredyt hipoteczny, ale dzieje się to kosztem innych zobowiązań, np. nie płaci czynszu za mieszkanie, albo innego kredytu/pożyczki. Wtedy może się okazać, że do nieruchomości, którą chcesz obronić przed kredytem frankowym, dobierze się inny wierzyciel (jeśli zalegasz z płatnościami), co w konsekwencji może doprowadzić nawet do licytacji komorniczej twego domu rodzinnego.

Jeśli więc twoja płynność finansowa jest zagrożona, albo obawiasz się, że to może nastąpić – z całą pewnością nie jest to strategia dla ciebie. Na szczęście są jeszcze dwie inne metody walki.

Nie najlepiej też wyjdziesz stosując taktykę nr 1, kiedy zaciągnąłeś kredyt w Getin Banku i posiadasz – wedle wyliczeń twojej kancelarii – nadpłatę w zakresie tego zobowiązania. Bowiem przy wygranym procesie, kiedy wyrok sądu nakazuje bankowi zwrócić ci sporo kasy, może okazać się, że nie dostaniesz nic – bo Getin jest bankrutem. Gdybyś więc odpuścił spłatę kredytu w trakcie procesu, te środki zostały by na twoim koncie, a może to być czasem grubo ponad 100 tys. zł…

Taktyka 2. Pozwij i nie spłacaj

Skoro w pozwie przeciwko bankowi chcesz dowieść, że umowa kredytowa jest nieważna, to – aby być konsekwentnym – nie musisz tego zobowiązania spłacać.  Pytanie, czy zaprzestanie spłaty jest dla ciebie bezpieczne? Takiej gwarancji oczywiście nie ma. Statystyka, co prawda, pokazuje, że aktualnie grubo ponad 90 proc. frankowiczów wygrywa tego typu spory z bankami, ale tak czy owak nie jest to 100 procent. Przecież to jest sąd, czyli instytucja kompletnie nieprzewidywalna!

Dlatego też, wybierając tę taktykę walki, musisz ocenić – ale raczej samodzielnie tego nie zrobisz – ewentualne ryzyko; czyli na ile możesz być pewny wygranej w sądzie. Jednak umowa umowie nie równa, czasem dochodzą też inne kwestie podczas postępowania (np. czy nie kupiłeś nieruchomości na „biznes”, czy nie zostaniesz uznany w tym sporze jako przedsiębiorca, czy aby na pewno nie miałeś wiedzy bankowej), więc jednak ryzyko przegranej istnieje. Mimo niekwestionowanego faktu, że racja jest po twojej stronie. 

Na pewno ta forma walki z bankiem nie sprawdzi się w sytuacji, kiedy jesteś aktywnym przedsiębiorcą i potrzebujesz stałego dostępu do bankowego finansowania. Zaległość w ratach frankowych zostanie wpisana do BIK-u, więc zostaniesz na długi czas pozbawiony możliwości uzyskania innego kredytu. Można co prawda wystąpić do sądu o tzw. zabezpieczenie roszczenia, aby sąd zwolnił cię z obowiązku spłaty rat, ale to dość rzadko w sądzie przechodzi. 

Jak to się mówi: strach ma wielkie oczy. W tym wypadku – o ile dasz sobie radę bez nowych bankowych kredytów przez czas procesu – nie bałbym się wchodzenia w ten sposób walki. Na pewno jednak analiza opłacalności i ewentualnego ryzyka powinna być zrobiona przed wejściem w spór.

Frankowicze będący w najtrudniejszej sytuacji finansowej powinni natomiast rozważyć taktykę nr 3, którą opisuję poniżej. 

Taktyka 3. Nie spłacaj rat i czekaj na pozew

Wejście w spór sądowy – to jednak są koszty.  W zależności od wyboru kancelarii oraz kwoty zadłużenia, zwykle jest to na początek kilkanaście tysięcy złotych, a nie wszyscy prawnicy zgadzają się na zapłatę wynagrodzenia w ratach.

Jeśli więc w danym okresie nie wiedzie ci się zbyt dobrze (dziś to niestety dość częsty przypadek) i podjąłeś decyzję o rozprawieniu się z bankiem, który ubrał cię w kredyt „frankowy”, pewnie najlepiej wyjdziesz na metodzie nr 3. Czyli zaprzestajesz spłaty i czekasz na pozew. W ten sposób możesz m.in. „uzbierać” środki na wejście w proces. W tej formie sporu sądowego będziesz występował jako strona pozwana. 

Ta strategia ma jeszcze jeden wielki plus: w sądzie dużo łatwiej się bronić, niż atakować. Bank będzie musiał m.in. udowodnić w jaki sposób wyliczył twój dług na kwotę określoną w pozwie. Mogło się bowiem zdarzyć, że dostałeś w 2008 roku z banku 300 tys. zł, spłaciłeś już 200 tys. zł, a mimo to bank ciągle chce od ciebie te 300 tys. zł, lub nawet więcej.

Z pewnością był to najlepszy sposób walki z bankiem przed 2019 rokiem. Dlaczego? Otóż w okresie 2015 – 2018 niemal wszyscy frankowicze  – którzy namówieni przez prawników pozywali bank – takie boje w sądzie przegrywali. Aby wzmocnić swoje bezpieczeństwo przy opisanej taktyce nr 3, należało dodatkowo zabezpieczyć nieruchomość (przemyślane działania w II-gim i III-cim dziale księgi wieczystej). Takich spraw prowadziłem sporo, a jedną z nich opisuję w dalszego części tekstu. Potem, tj. po zabezpieczeniu nieruchomości, należało czekać na dobrą koniunkturę: co miało miejsce pod koniec 2019 r.

A może ugoda z bankiem?

W okresie ostatnich 2 lat banki coraz częściej wychodzą z propozycją ugody w stosunku do aktywnych umów „frankowych”. Zazwyczaj oferty takie są mało poważne (w stosunku do korzyści, które można uzyskać wchodząc z bankiem w spór sądowy), ale i tu razy kilka doprowadziłem do skutecznego zawarcia ugody. Nie można więc z góry przekreślać sensowności wejścia w negocjacje, co może być działaniem korzystnym dla kredytobiorcy, jeśli np. jest zmuszony w dość bliskiej przyszłości nieruchomość sprzedać.

Inne ciekawe przypadki, mniej popularne na rynku

Kredyt „frankowy” zaliczany jest do tzw. kredytów „walutowych”. No ale przecież w okresie boomu na hipotekę, w ofertach banków były nie tylko             CHF-y. Można było uzyskać także kredyty w USD, EURO, czasem nawet w jenach (na tych w walucie japońskiej wychodziło się dużo gorzej, niż na frankach). Te same zapisy, które zostały namierzone w kredytach „frankowych”, można skutecznie podważać także przy innych umowach „walutowych”. Do czego oczywiście zachęcam: choć takich spraw jest stosunkowo mało w sądach, ale szansa na wygraną podobna jak przy „frankach”. 

Nie wszystkim jest także wiadome, że można zarobić na … dawno spłaconym kredycie. Może to być właśnie kredyt w CHF, ale także udzielony w innej walucie. Stosując te same zasady, jak przy aktywnych kredytach, dowodzimy w sądzie, że umowa była niezgodna z prawem (najlepsza wersja), mamy więc przy każdym spłaconym kredycie znaczącą nadpłatę, której wysokość może sięgać nawet kilkuset tysięcy złotych!  Ryzyko wejścia w spór – niewielkie, a możliwe do uzyskania korzyści: często ogromne. Na dodatek wybrane kancelarie mogą wziąć na siebie ryzyko przegranej – takie możliwości oferujemy klientom w kancelarii, którą prowadzę.

Przykład z życia

Jak ważne jest opracowanie optymalnej taktyki, dostosowanej do sytuacji klientów i do innych aspektów wejścia w spór, pokazuje opisany poniżej przypadek – autentyczna sprawa, która zakończyła się w marcu tego roku.

Kiedy spotkałem się z klientami po raz pierwszy – był to rok 2017 – uznałem, że dalsza spłata kredytu nie ma sensu.  Wysoka rata, zadłużenie według  wyliczeń banku na poziomie 1,5 mln zł, a nieruchomość warta ok. 900 tys. zł.  

Klienci mnie posłuchali, zaprzestali spłaty i wykonali ustalone działania zabezpieczające. Cały czas byliśmy w kontakcie. Pozew ze strony banku nie wpłynął, co było właśnie efektem działań zabezpieczających. 

Kiedy spotkałem się z klientami na początku 2020 roku, zgłosiłem pomysł, aby bank „zaatakować” – bo koniunktura się bardzo zmieniła: na korzyść frankowiczów. I znowu klienci mnie posłuchali. Pozew przeciwko bankowi został złożony w drugiej połowie 2020 roku. W trakcie postępowania bank kilkakrotnie proponował ugodę – znowu trafiła sprawa do mnie do konsultacji, a ja konsekwentnie odradzałem klientom zakończenie sporu w ten sposób.

Finał sprawy – druga instancja – to koniec marca tego roku.  Bank rozłożony na łopatki, umowa unieważniona, z kwoty 1.5 mln zł zostało do spłaty ok. 470 tys. zł … Bowiem  w związku z unieważnieniem umowy, bank musiał zwrócić klientom wszystkie wpłacone środki (było to 430 tys. zł), a klienci mają oddać bankowi pierwotną kwotę kapitału, czyli właśnie 900 tys. zł.  Mieszkanie w tym czasie mocno zdrożało, teraz się je sprzeda za minimum 1.2 mln zł. 

Bank nie utrudniał życia klientom, dość szybko przelał kredytobiorcom całość wpłaconych przez nich środków, jak nadmieniałem było to ok. 430 tys. zł! 

Podsumujmy to na liczbach, wyszło naprawdę nieźle:

  • Stan na początek współpracy:  dług (wg banku 1,5 mln zł), mieszkanie warte ok. 900 tys. zł

Deficyt: 600 tys. zł. Plus wymóg spłaty rat, w tym odsetek na bieżąco (odsetki od kwoty 1.5 mln zł!)

  • Stan na zakończenie współpracy: dług (po wyroku sądu) ok. 470 tys. zł (czyli kredyt w kwocie pierwotnej 900 tys. zł minus zwrócone klientom środki 430 tys. zł),  obecna wartość mieszkania: 1.2 mln zł

Nadwyżka dla klientów: 730 tys. zł! Oraz brak dalszych kosztów – po sprzedaży mieszkania (co wkrótce nastąpi) kredyt zostanie całkowicie spłacony. 

I oto właśnie chodzi w sprawach bankowych (nie tylko tych w CHF), poza treścią umowy, która dla prawników jest NAJWAŻNIEJSZA, to jeszcze ważniejsze jest ustalenie taktyki prowadzenia sporu. 

Teraz już może rozumiesz, na czym polega prawdziwa antywindykacja…

Poprzednie odcinki Poradnika znajdziesz poniżej linki: 

Część 1 poradnika:

http://pressmania.pl/antywindykacja-cz-1-czlowiek-kontra-system/

Część 2 poradnika:

http://pressmania.pl/antywindykacja-cz-2-co-to-jest-ta-antywindykacja/

Część 3 poradnika:

http://pressmania.pl/antywindykacja-cz-3-kiedy-mozna-odpuscic-splate-dlugow/

Część 4 poradnika:

http://pressmania.pl/antywindykacja-cz-4-uznales-dlug-za-niemoralny-nie-splacaj/

Część 5 poradnika:

http://pressmania.pl/antywindykacja-cz-5-kogo-boli-niesplacony-kredyt/

Część 6 poradnika:

http://pressmania.pl/antywindykacja-cz-6-odbieraj-zawsze-korespondencje-z-sadu/

Część 7 poradnika:

http://pressmania.pl/antywindykacja-cz-7-komornik-to-mi-moze/

Część 8 poradnika:

http://pressmania.pl/antywindykacja-cz-8-jestes-zadluzony-zrob-sobie-awatara/

Część 9 poradnika:

http://pressmania.pl/antywindykacja-cz-9-strzez-sie-antywindykatorow-czarodziejow/

Część 10 poradnika:

http://pressmania.pl/antywindykacja-cz-10-upadlosc-konsumencka-to-nie-bilet-do-raju/

Written by Krzysztof Oppenheim

www.krzysztofoppenheim.plwww.oppen-kredyt.pl