Kiedy ścigają cię windykatorzy, komornicy, czy tam różne inne „pomocne” Polakom instytucje typu Urząd Skarbowy – o co dziś nietrudno – a ty zdecydowałeś się posłuchać moich rad i pewne długi zignorować, koniecznie zapoznaj się z tym odcinkiem Poradnika.
W odcinku nr 7 (poprzedni) pokazywałem, jak się nie dać oskubać przez komornika. Taktyka działania jest dość oczywista: komornik nic ci nie zabierze, jeśli nic nie masz. Rozwińmy ten wątek: „nic nie masz” – to znaczy, iż nie jesteś oficjalnie właścicielem ani nieruchomości, ani samochodu. Nie posiadasz też innych składników majątku, a tym bardziej – dochodów, które może zająć komornik. Bo przecież nie po to pracujesz, pewnie ciężko, żeby karmić organy egzekucyjne…
To że masz wielkie długi, nie znaczy, że masz być biedny!
Wcale przy tym nie musisz być biedny, bezdomny i na garnuszku innych. Nie musisz znacząco obniżać standardu życia, który prowadziłeś przed wpadnięciem w tarapaty finansowe (zwykle z winy „systemu”). Możesz więc nadal dalej mieszkać w swojej rezydencji, czy w apartamencie – ale niech ta nieruchomość należy do kogoś z twojej rodziny. Lub do podmiotu, którą w pełni kontrolujesz przez zaufane osoby. Jeśli lubisz sportowe samochody i stać cię na takowy (oczywiście nie z dochodów, które ty oficjalnie posiadasz), twoje piękne i szybkie auto może należeć do spółki z o.o., a tejże prezesuje także ktoś z rodziny. I tak dalej…
Jak widzisz: nawet mając potężne, niespłacane długi, z niczego nie musisz rezygnować, jeśli odpowiednio sobie ustawisz życie. Można więc powiedzieć, że dalej możesz żyć godnie i nie rezygnować z wysokiego standardu życia – bo przecież właśnie po ciężko pracujemy – ale jest tu jeden warunek: nie mogą tego wiedzieć twoi wierzyciele. Ani tym bardziej ścigający cię komornicy.
Jak zatem bronić się przed pismami od organów egzekucyjnych i różnego rodzaju kancelarii windykacyjnych? Generalnie są dwie metody działania. Omawiam je poniżej, ale tylko jedną polecam.
Metoda nr 1 obrony przed egzekutorami: nie ma mnie!
Jest to technika dość często stosowana przez naszych rodaków w sytuacji przekredytowania. Tu od razu podpowiem: zdecydowanie działania opisane poniżej odradzam!
Pewnie się domyślasz, na czym polega metoda nr 1. Nie odbierasz żadnej korespondencji, nie reagujesz na hurtowo wysyłane do ciebie pisma od komorników, sądów, czy kancelarii windykacyjnych.
Dlaczego zatem jest to bardzo zły sposób działania? Bowiem jak cię niby nie ma, choć wiadomo, że jesteś, a tylko ignorujesz korespondencję, istnieje szansa, iż zaczną cię szukać. A jak już znajdą, stwierdzą, że żyjesz „na bogato” – mogą po złości szukać słabych punktów we wcześniej przeprowadzonych przez ciebie czynnościach maskujących. Np. czasem dopadną cię przez zastosowanie skargi pauliańskiej.
Dlatego też, metody nr 1 nigdy nie stosuj – jeśli oczywiście uznajesz za słuszne moje rady, które znajdziesz m.in. w kolejnych odcinkach Poradnika.
Metoda nr 2 obrony przed egzekutorami: zrób sobie awatara
Jak zająć się tworzeniem awatara? I po co to robimy? Sprawa wydaje się dość prosta. Skoro oficjalnie nie masz zupełnie nic (tak to przecież będziesz przedstawiał twoim wrogom, czyli wierzycielom i komornikom) i zarabiasz nędzne grosze – postaraj się tę postać uwiarygodnić.
Na początek – to bardzo ważne – musisz ukryć starannie miejsce twojego zamieszkania. Czyli tam gdzie mieszkałeś wcześniej w tj. mieszkaniu/domu – możesz dalej mieszkać, ale nie możesz być tam zameldowany. Radzę pomeldować się pod różnymi adresami, np. u innych członków rodziny, czy przyjaciół, na koniec zostajesz bez meldunku. Jednak utrzymujesz kontakt korespondencyjny z wierzycielami, koniecznie z sądami (!), a także z komornikiem. Wszędzie podajesz swój adres do korespondencji, zawsze inny niż zamieszkania. Może to być także skrytka pocztowa.
Ten początek jest piekielnie ważny. Wszak z twoim wrogami prowadzisz wojnę partyzancką, a raczej rzadko partyzant wskazuje okupantowi kryjówkę. Nie jest na pewno polecana technika w tego typu walkach…
Czyli dla wierzycieli / komorników istniejesz – bo odpisujesz na ich pisma, ale nie ma cię fizycznie. I tak dokładnie nie wiadomo gdzie faktycznie przebywasz, zamieszkujesz. Nie musisz się bowiem nikomu spowiadać, gdzie dokładnie mieszkasz. Skoro straciłeś wszystko (tak trzeba utrzymać), to z konieczności włóczysz się od chałupy do chałupy jak bezpański pies, a z noclegu korzystasz w miejscu, gdzie ktoś cię przygarnie. Przecież to nie jest zakazane.
Jedno jest ważne, te informacje, które trafiają od Ciebie oficjalną drogą (np. listem poleconym) do komornika, czy do sądu – nie mogą być niezgodne z prawdą. Bo wtedy podpadasz pod kodeks karny. Bierz przykład z bohatera tytułowego rysunku: ten pan w rozmowie z komornikiem, opisuje faktyczny stan rzeczy!
I jeszcze trochę wskazówek. Jak już masz przedstawiać egzekutorom swoją sytuację finansową (bo o to zawsze pytają), pożal się w każdym piśmie, jakie straszne katastrofy cię w życiu spotkały, o co dziś nietrudno. Mogłeś się wpakować w toksyczny kredyt frankowy, wykończyły się kowidowe restrykcje, czy też Jastrząb Glapiński. To wszystko mogło ci się zdarzyć. Warto też nadmienić, że jak stałeś się biedny, żona przestała cię kochać, a ciężka depresja uniemożliwia ci znalezienie dobrze płatnej pracy.
Jak widzisz, to wcale nie takie trudne. Ważne jest tylko, abyś maksymalnie odciągnął windykatorów i komorników od twojego prawdziwego życia i miejsca zamieszkania. I raczej nie popisuj się w takiej sytuacji nowym samochodem na fejsie, czy na Instagramie. Ani wypadem na wakacje. Wiem, że taka wstrzemięźliwość jest piekielnie trudna w dzisiejszych czasach, ale wcale nie obiecywałem, że będzie bardzo lekko.
Takiego awatara (czytaj: w tym wypadku ostatnią sierotę) nie stworzysz w tydzień lub dwa. Potrzeba na to czasu, zwykle minimum rok, czasem nawet więcej. Jak już się takowego „dorobisz” – jest was wtedy dwóch. Ty jako ty funkcjonujesz całkiem normalnie: w swoim środowisku rodzinnym, towarzyskim i zawodowym. Ale jeśli czeka cię jakiś kontakt z wierzycielem, komornikiem, czy sądem – tam wysyłasz właśnie awatara.
A jak się naprawdę dobrze postarasz, przyzwyczaisz się do swojego drugiego JA i pobędziecie razem przez kilka lat – może uda się namówić awatara, żeby udał się po upadłość konsumencką? Tobie upadłości oczywiście nikt nie da, ale twojemu awatarowi – jak dobrze nad nim popracujesz – oddłużenie się należy jak psu zupa!
Czy podoba ci się taka metoda robienia w konia tych wszystkich hycli, którzy cię ścigają? Jakbyś chciał ze mną popracować nad takim twoim gorszym drugim Ty – zapraszam do współpracy, to jedna ze specjalizacji prowadzonej przeze mnie Kancelarii. A jak szkoda ci kasy na taki wydatek, po prostu czytaj kolejne teksty, które tworzę w ramach tego Poradnika.
Poprzednie odcinki Poradnika znajdziesz:
Poradnik część 1:
http://pressmania.pl/antywindykacja-cz-1-czlowiek-kontra-system/
Poradnik część 2:
http://pressmania.pl/antywindykacja-cz-2-co-to-jest-ta-antywindykacja/
Poradnik część 3:
http://pressmania.pl/antywindykacja-cz-3-kiedy-mozna-odpuscic-splate-dlugow/
Poradnik część 4:
http://pressmania.pl/antywindykacja-cz-4-uznales-dlug-za-niemoralny-nie-splacaj/
Poradnik część 5:
http://pressmania.pl/antywindykacja-cz-5-kogo-boli-niesplacony-kredyt/
Poradnik część 6:
http://pressmania.pl/antywindykacja-cz-6-odbieraj-zawsze-korespondencje-z-sadu/
Poradnik część 7:
http://pressmania.pl/antywindykacja-cz-7-komornik-to-mi-moze/
Written by Krzysztof Oppenheim
Zostaw komentarz