Relokacja to po prostu zmiana miejsca zamieszkania, związana z przyczynami zawodowymi. Niektórzy decydują się na nią wewnątrz firmy, niektórzy przyjmują ofertę zatrudnienia od pracodawcy z innego miasta lub kraju, a jeszcze inni decydują się na przeprowadzkę, aby poszerzyć swoje możliwości szukania pracy. Relokacja jest z natury rzeczy dobrowolna, ktoś zmienia miejsce zamieszkania poszukując lepszych warunków życia.
Istnieje jednak „relokacja” będąca przymusową zamianą miejsca zamieszkania, oznaczająca przesiedlenia wielkiej liczby ludzi; dawniej stasowali ją powszechnie Hunowie, Mongołowie, Tatarzy, którzy wyprawiając się do Europy w czasie niszczycielskich, rabunkowych najazdów tysiące ludzi brali w „jasyr” i pędzili na wschód, aby wykorzystywać nieszczęśników jako niewolników.
Moskwa będąc kilkaset lat pod panowaniem Ordy, przejmując obyczaje ordyńców, taką „relokację” udoskonaliła. Carowie nie tylko przesiedlali masy ludzi na przepastne azjatyyckie stepy (Kazachstan) i do mroźnej Syberii, ale opróżniane z ludzi tereny zasiedlali Moskalami. W Rosji sowieckiej miliony przesiedlał zbrodniarz Stalin.
Za sprawą Moskali przymusowe przesiedlenia, od czasów rozbiorów w XVIII w. coraz bardziej dotykały Polaków. Na ziemiach Rzeczypospolitej utraconych po pokoju ryskim w 1921 r. mieszkało ponad 1,5 mln Polaków, na terenach zabużańskich II Rzeczypospolitej (Kresy Wschodnie) było ponad 5 mln. Polaków – wszyscy oni zostali przez Rosjan wymordowani, wysiedleni w głąb ZSRS, a ci co przeżyli jako tzw. repatrianci musieli zasiedlać ziemie nad Odrą i Bałtykiem.
Zamierzona w UE przymusowa relokacja migrantów bardzo źle kojarzy się Polakom.
Autor: prof. Romuald Szeremietiew
Polski polityk, publicysta, doktor habilitowany nauk wojskowych, nauczyciel akademicki, m.in. profesor nadzwyczajny Akademii Obrony Narodowej i Akademii Sztuki Wojennej, poseł na Sejm III kadencji, były wiceminister i p.o. ministra obrony narodowej.
Zostaw komentarz