I tak to jest z „umysłami oświeconymi” w rodzaju red. Jakub Wiech (który cichaczem usunął mnie z grona znajomych).
Zupełnie niedawno redaktor Wiech przekonywał, że Trump nie wycofa się z porozumień klimatycznych, nie zatrzyma programów wspierania samochodów elektrycznych, farm wiatrowych itd.
Redaktor Wiech rozumował bowiem schematycznie – podręcznikowo. W głowie mu się nie zmieściło, że sam Elon Musk, którego przywoływał jako przykład „interesariusza” na rynku samochodów elektrycznych, który będzie za nimi lobbował u Trumpa – wyrazi przeciwne zdanie. Elon Musk nie popiera dotowania pojazdów elektrycznych i uważa, że samochody elektryczne powinny same się obronić na wolnym rynku.
Tak czy inaczej – red. Wiech poniósł tu pełną intelektualną porażkę. Donald Trump zrobił dokładnie wszystko to, o czym red. Wiech zapewniał, że nie zrobi.
Wyłania się tu głębszy probrem z tzw. klasą ekspercką.
Różni tzw. eksperci nie zachowują się profesjonalnie i nader łatwo wychodzą z roli wypowiadając się w sprawach, które przekraczają rejestry wiedzy obiektywnej. Tak naprawdę – zachowują się jak aktywiści czy agitatorzy danej sprawy.
Red. Wiech mógł przecież powiedzieć, że nie wie, co zrobi Donald Trump, bo skąd właściwie miałby wiedzieć. Mógł powiedzieć, że są różne argumenty po jednej i po drugiej stronie, które mogą wpłynąć na decyzję polityczną przyszłego prezydenta USA, itd.
Ale red, Wiech już od dawna przyjął postawę kolejnej gadającej głowy suflującej oficjalną narrację obecnego establiszmentu i tonem Katona dowodził jej bezalternatywności.
Dlaczego?
Pomijam tu jakieś względy prywatne, zabieganie o frukta i prestiże. Chodzi mi o to, że przedstawianie każdego dylematu politycznego w rejestrach bezalternatywności stało się centralną techniką przepychania „postępu” kolanem do brzucha.
– Musimy natychmiast wyjść z paliw kopalnych, bo nie ma innej drogi,
– Musimy się pogodzić z masową imigracją, bo to nieuchronne,
– Musimy się zgodzić z suflowaną przez zboków nowomową, bo „wszyscy tak robią”.
Itd., Itp.
Za każdym razem narracja głównego nurtu jest tak ustawiana. Jak z kapelusza wyciąga się różnych „ekspertów”, którzy nagle mówią, że jest pierdylion płci a każdy, kto uważa inaczej, to dziwak, faszysta i kretyn. Jak mówi się, że pospieszna transformacja energetyczna jest zabójcza dla gospodarki, to pojawia się Wiech i dowodzi, że wcale nie jest – wręcz przeciwnie – jest ożywcza i od wysokich cen energii wszystkim jest jedynie coraz lepiej. Jak mówi się, że masowa imigracja jest źródłem potężnych problemów społecznych, to w telewizorze pojawia się jakaś dziuńdzia z uniwersytetu i dowodzi, że nic podobnego – że podawane przez sceptyków dane nie uwzględniają tego i owego, przestępczość nie rośnia a maleje, stref niebezpiecznych w miastach Zachodu właściwie nie ma a ponadto zawsze takie były, więc o co kaman… To, co się teraz dzieje na Wyspach Brytyjskich w związku z gangami pakistańskich gwłałcicieli, to jest już jakiś wręcz kuriozalny moment tego ciągłego zaprzeczania rzeczywistości.
Media głównego nurtu, mieniące się „wiarygodnymi” i „stosującymi nawyższe standardy” oraz stojąca za nimi klasa ekspercka całkowicie straciły wiarygodność. Nie dlatego, że się w tej czy innej sprawie myliły, ale dlatego, że dla czysto politycznego interesu stały się częścią machiny propagandowej establiszmentu, machiny niszczącej, z premedytacją dezawuującej każdy dysydencki pogląd.
A teraz, kiedy ludzie przejrzeli na oczy, kiedy pojawiły się alternatywne źródła informacji, media znowu stają po stronie rozhisteryzowanych elit, które przerażone, że już mało kto ich słucha – chciałby zakneblować usta odszczepieńcom. Ponownie społeczeństwu sączy się do głowy, że nie ma alternatywy – tym razem dla skompromitowanej władzy, której społeczeństwo coraz bardziej ma dosyć.
Zostaw komentarz