W ogrodowej zamiast koncertów grupa zapaleńców, przy wydatnej pomocy właściciela restauracji i menadżera organizuje w czwartkowe późne popołudnia spotkania o tematyce społecznej, kulturalnej i niekiedy politycznej. W czwartek 6 sierpnia br. spotkanie takie poprowadził dr hab. Józef Brynkus, historyk z Uniwersytetu Pedagogicznego w Krakowie, a jego rozmówcami byli: płk Piotr Wrońsk i właściciel wydawnictwa Editions Spotkania Piotr Jegliński. Niezwykłość sytuacji polegała na tym, że po jednej stronie stołu zasiadł były esbek, który w latach 80-tych XX wieku zajmował się ściganiem opozycji, a po 1989 został pozytywnie zweryfikowany. Po drugiej stołu zasiadł zaś wydawca książek Wrońskiego, znany ze swej antykomunistycznej działalności.
Pretekstem do spotkania była książka Wrońskiego „Spisek założycielski. Historia jednego morderstwa”. Książka traktuje o mordzie dokonanym przez esbeków na ks. Jerzy Popiełuszce. Czyta się ją z dość dużym zaciekawieniem. Jednak wymaga ona pewnej znajomości historii. Co więcej także znajomości działania aparatu represji Polski Ludowej. Wg autora i jego popularyzatorów książka posiada tzw. klucz, który ma pokazać w jaki sposób komuniści i nadzorowany przez nich aparat represji przejęli III RP. Z książki jasno wynika, że dopuścili oni do rozmów ze sobą tzw. koncesjonowaną opozycję. Ale w książce pojawia się pewien epizod, który także naświetla na czym polegał sam komunistyczny układ i dlaczego część opozycji została do rozmów dopuszczona. Tym epizodem jest operacja augustowska, mająca symbolizować, sposób rozprawienia się komunistów z powojennym niepodległościowym podziemiem w Polsce. Dla tego choćby wątku warto sięgnąć po książkę Wrońskiego. Poza tym w książce nie ma nic takiego odnoszącego się do faktografii Polski Ludowej, czego nie byłoby w dokumentach źródłowych powszechnie dostępnych.
Zebrało się ok. 20 osób, specjalnie przyjechał m. in. dziennikarz z Czech, a także studenci historii UP Kraków. Ale na spotkaniu, a także wokół salki, znalazły się osoby pewnie zwabione możliwą sensacją, tzn. uchyleniem przez Wrońskiego sposobów pozyskiwania tajnych współpracowników, co było istotne z punktu widzenia samych Wadowic, w których roiło się od TW, KO i innych osobowych źródeł informacji komunistycznej bezpieki. Osoby te z zaciekawieniem przysłuchiwały się zwłaszcza wtedy, gdy dr hab. Brynkus zapytał Piotra Wrońskiego m. in. jak ocenia on sytuację, gdy pewien szacowny mieszkaniec Wadowic w latach 80. XX wieku nie otrzymał paszportu służbowego (Wroński wyraźnie zaznaczył wcześniej, że „paszportówka”, czyli wydział paszportowy Komendy Rejonowej milicji, była w gestii Służby Bezpieczeństwa, która wykorzystywała paszporty do pozyskiwania współpracowników), gdyż zablokowała go wadowicka esbecja, a po wizycie u szefa wojewódzkiej esbecji płka Jerzego Siejka natychmiast otrzymał paszport – co więcej nie służbowy, o który ten szacowny wadowiczanin wnosił, ale prywatny na wszystkie kraje świata. Piotr Wroński jednoznacznie stwierdził, że sytuacja ta świadczy o bardzo zażyłych relacjach między wadowiczaninem a SB.
Takie spotkania warte są organizowania, jak zaznaczył jeden z uczestników czwartkowego wieczoru, ale warto, by na nich pojawiała się młodzież wadowicka.
Fot. Zbigniew Targosz
Video: portal www.powiatlive.pl
A propos Wadowic. Gdzie jest teczka Karola Wojtyły?