Nie pamiętam, bo latałem wysoko i z wysokości planowałem, albo odwrotnie – miałem na wszystko wywalone. Trochę jak gołębie, do których krzywdząco mnie jest porównywać. To już lepiej do wróbli, bo wydają się bardziej inteligentne. Albo lepiej – do gawronów.
Uwielbiałem jak ciepłe powietrze unosiło mnie czasem nawet kilkaset metrów nad ziemią nie zmuszając mnie do żadnej aktywności poza przyglądaniem się światu z… no właśnie… z lotu ptaka. Tylko ptacy bowiem latają: krowy, owce, kozły, a nawet moje ulubione kapibary nie latają.
To był piękny czas, albowiem unoszenie się nad tym całym bałaganem, zawiłościami, antypatiami – słowem nad tym wszystkim, co skutecznie ogranicza nasze możliwości spotkania z innym człowiekiem w atmosferze życzliwości, a nie nienawiści, było poniekąd arbitralnym zwolnieniem się z obowiązku wejścia w coś, dla czego nazwy jeszcze nie wymyśliłem. Jest to jednak mroczna rzeczywistość, na pewno nie nastrajająca do optymizmu, pojęcia które osobiście łączę z samobójcami.
Miałem, to fakt, okresy zwątpienia. A nawet dłuższe pauzy z tym związane, z zanikami pamięci, do której przestałem przywiązywać nadmierne znaczenie. W pewnych sytuacjach pamięć staje się zawadą.
Zanim zostałem kapibarą, a promowałem ten typ zwierzęcy na długo zanim stało się to modne, na co mam świadków, byłem ptakiem. Początkowo i aspiracyjnie – gawronem, żeby potem zdobyć patent orła. To inteligentne ptaki, które między sobą ustalają hierarchię, której jednym z codziennych przejawów jest to, że jak na noc oblegają drzewo, to najważniejsi siadają na szczycie, obsrywając, tych mniej ważnych, ci zaś jeszcze mniej ważnych od siebie i na dole nad ranem jest kilka osobników, które wolą popełnić samobójstwo niż w tym stanie osraniości wyjść na tzw. miasto, No chyba, że akurat szczęśliwie z odsieczą przychodzi burza. I wszystko to g…o zmyje. To taka jakby naturalna amnestia.
A ponieważ z racji zmęczenia i późnej pory zapomniałem o zasadniczym celu tego postu, to zawiedzionych przepraszam, a inteligentni pewnie się domyślą.
Dobranoc.
Zostaw komentarz