Dziwić może, że nagle oddany UE (czytaj: Niemcom) Donald Tusk zniknął z wszystkich europejskich rozmów dotyczących Ukrainy. Jeszcze nie tak dawno jechał w oddzielnym wagonie do Kijowa, a na miejscu niczym piąte koło u wozu plątał się w czasie rozmów Mertza, Macrona, Starmera z Zełeńskim.
Teraz Tusk zniknął zupełnie – nie było go w Genewie (wysłany do Angoli) i nie było w Londynie.
Są tacy, którzy widzą to fatalne położenie, dosłownie „położenie” Tuska w niechęci do niego obecnego kanclerza Niemiec. Tusk był pupilem Angeli Merkel, a ona dokuczała Mertzowi. Teraz cioci Angeli nie ma i Mertz może dokuczać Tuskowi…
Jednak nie, to za mało.
Z wielu miejsc dochodzą wiadomości, że kanclerz Mertz chciałby, aby prezydent Trump uznał Niemcy za główne oparcie USA w Europie. Mertz już deklaruje, jak to Niemcy zbudują najsilniejszą w Europie armię i będą twardo stały przy USA.
W tej sytuacji Tusk mierzący paluchami w plecy Trumpa, opowiadający, że jest on ruskim agentem jest więcej niż niewygodny w realizacji planów Mertza.
Nie można wykluczyć, że kanclerz Niemiec zacznie zabiegać o względy prezydenta Nawrockiego. Przyszłość koalicji 13 grudnia rysuje się mrocznie…
Autor: prof. Romuald Szeremietiew
Polski polityk, publicysta, doktor habilitowany nauk wojskowych specjalista w zakresie obronności (habilitacja „O bezpieczeństwie Polski w XX wieku”), nauczyciel akademicki, m.in. profesor nadzwyczajny Akademii Obrony Narodowej i Akademii Sztuki Wojennej, więzień polityczny PRL, poseł na Sejm III kadencji, były wiceminister i p.o. ministra obrony narodowej.
Zostaw komentarz