“Jest taka ulica. Prawie w środku miasta, całkiem niedaleko kościoła św. Teresy i wielkiego ronda. Na tej ulicy czas potknął się i upadł. Teraz leży tam zmęczony, nie może wstać”.
Ale czytelnicy “Wariatki ze Spornej”, książki napisanej przez duet łódzkich autorów, Andrzejewskiego i Włodkowskiego, nie czują zmęczenia i czas im się nie dłuży. Wręcz przeciwnie – pędzi w tę i nazad, zaskakując nieoczekiwanymi retrospekcjami i nagłymi zwrotami akcji, jak w rasowym kryminale przystało.
Nie bez kozery napisałem – że czas pędzi “nazad”, ponieważ fabuła powieści przenosi czytelnika 20 lat wstecz do Polski epoki transformacji. Do kraju rządzonego przez byłych pezetperowców przefarbowanych na demokratów pod szyldem SLD.
Główna bohaterka książki, podkomisarz Alicja prowadzi śledztwo, przemierzając ulice Łodzi służbowym Vento i piechotą. Policjantka penetruje pryncypialne gmachy miasta oraz zapomniane przez boga i ludzi zaułki. Bez emocji mija billboardy z Kwaśniewskim, zachęcającym do wstąpienia do Unii i konkurencyjne plakaty w kształcie znaku – stop, krzyczące białymi literami – UE-NIE!, podpisane przez Ligę Polskich Rodzin”.
Chłodnym okiem patrzy na upadek wielkich peerelowskich fabryk włókienniczych i na żerujący na ich zwłokach drobny kapitalizm. W mieszkaniach podejrzanych ogląda „regały typu Swarzędz z kryształami i zasiada na bufiastych kanapach, na których leżą: “Nie” i “Wyborcza” z kolejną odsłoną afery Rywina.”
Trafnie dobrane smaczki z epoki, architektoniczne i obyczajowe detale oraz wierne pejzaże Łodzi z wczesnych lat dwutysięcznych malowane ze znawstwem przez autorów “Wariatki ze Spornej”, są obok kryminalnej intrygi, wielką zaletą tej książki. Aby nie być gołosłowny, pozwolę sobie zaprezentować jedną z takich, literackich wedut. Cyt:
“Po lewej wznosiły się zakurzone rude mury dawnej wielkiej fabryki Poznańskiego o ciemnych, martwych oknach bez szyb. Robotnicy w kaskach stali na dachu. Właśnie trwały wyburzenia i przebudowy. Minęli po prawej Polfę z doklejonym na froncie obłym wykuszem z kwasoodpornej blachy, który miał nadać postkomunistycznym molochowi trochę nowoczesności. Po lewej ciągnęły się niskie baraki i pofabryczne budy, flankujące dawną fabrykę Poznańskiego, czyli upadły Poltex im. Marchlewskiego. Rozsiadły się tu małe hurtownie i bieda-warsztaty z szyldami pisanymi odręcznym malunkiem, składy używanych opon, pryzmy węgla.”
Ale nie polityka i nie kwestie gospodarcze, gruntujące tło powieści, stanowią główną atrakcję ‘Wariatki”.
Najciekawsze są tematy związane ze sztuką z: malarstwem, filmem, literaturą. One robią klimat i nadają ton opowieści, w której trzy muzy, jak trzy Prządki snują swoje wątki, splecione w zagadkowy węzeł. Ten supeł usiłuje rozwikłać podkomisarz Alicja.
Najważniejszy i najbardziej interesujący wątek przędzie X Muza. Albowiem autorzy, oprócz szarady kryminalnej, zadali swoim czytelnikom także filmowe zagadki do rozwiązania.
Czytelnicy muszą odgadnąć, jakie rzeczywiste postaci świata kina kryły się pod nazwiskami wymyślonych bohaterów. Kto w realu był wzorem dla powieściowego reżysera Bogumiła Tyca, a kto dla operatora Smetany? Jak brzmiała prawdziwa nazwa filmu – “Dziesięć dni Alfonsa van Wordena i czy “Powitania” to są “Pożegnania”, czy raczej “Rozstania”?
Równie ciekawy jest wątek literacki, związany z zaginionymi podczas okupacji listami Brunona Schulza, które pisarz adresował do swojej łódzkiej kochanki, Marii Chasin.
Czy podkomisarz Alicji uda się odnaleźć mordercę znanego reżysera i uchronić listy Schulza przed wywózką do Izraela? I jaki związek ma ta korespondencja z malarstwem tytułowej wariatki?
Dowiecie się o tym z najnowszego kryminału Andrzejewskiego i Włodkowskiego pt.
“Wariatka ze Spornej”. Silne emocje i dobra zabawa gwarantowane! O czym zapewnia kryminalny recenzent recydywista – Szarek.
Autor: Marek Szarek
Zostaw komentarz