Warto dziś przypomnieć pewien fakt, który często umyka współczesnym narracjom politycznym. W 1942 roku, w samym środku piekła II wojny światowej, ok. 120 tysięcy Polaków – żołnierzy Armii Andersa i cywilów, w tym tysiące dzieci – znalazło schronienie w Iranie. Było to państwo monarchiczne pod rządami dynastii Pahlawich, państwo świeckie, modernizujące się i otwarte na współpracę z Zachodem. To właśnie tam polski uchodźca, wyczerpany dramatem wojny, mógł znaleźć bezpieczną przystań. Iran wówczas nie pytał o wyznanie ani pochodzenie. Polacy otrzymali pomoc, opiekę i możliwość przetrwania w czasach, gdy niemal cały świat tonął w konflikcie i przemocy.
Ten Iran był krajem pragmatycznym, dążącym do modernizacji, stabilnym i gotowym współpracować z innymi państwami w trudnych czasach wojny. Był to kraj, który rozumiał znaczenie odpowiedzialności międzynarodowej i ratowania życia ludzkiego. W tej historii nie ma miejsca na mity ani uproszczenia – Monarchia Pahlawich faktycznie stała po stronie życia, nie ideologii.
Dziś jednak Iran to zupełnie inna historia. Islamska Republika Iranu powstała w 1979 roku w wyniku rewolucji islamskiej, która obaliła szacha i zrywała z całym dziedzictwem przedrewolucyjnym. Teokratyczny system ajatollahów nie jest kontynuatorem polityki Pahlawich – ani w sensie ustrojowym, ani geopolitycznym. Ci sami ludzie, którzy w 1942 roku otworzyli granice dla polskich uchodźców, zostali wypchnięci z centrum władzy przez rewolucję. Dzisiejsze elity rządzące w Teheranie działają według zupełnie innej ideologii – fundamentalistycznej, antyzachodniej i konfrontacyjnej wobec świata.
Symbolicznym spadkobiercą dawnego Iranu jest Reza Pahlavi, syn ostatniego szacha, który otwarcie sprzeciwia się obecnemu reżimowi i wzywa do przywrócenia świeckiego państwa opartego na nowoczesnych zasadach. Publicznie popiera działania USA wymierzone w reżim ajatollahów i apeluje o obalenie teokratycznego systemu. To pokazuje, że polityczna i ideowa ciągłość Iranu została brutalnie zerwana w 1979 roku – państwo istnieje na tych samych ziemiach, ale jego charakter i wartości diametralnie się zmieniły.
Nie można mylić dzisiejszego Iranu z tym, który ratował Polaków. To fundamentalne rozróżnienie jest niezbędne, aby zrozumieć zarówno historię, jak i współczesną geopolitykę. Historia ma ciągłość terytorialną – Iran wciąż leży na tym samym Półwyspie Irańskim – ale polityczna i ideowa ciągłość została zerwana. Próby odczytywania dzisiejszego reżimu przez pryzmat tamtego czasu prowadzą do nieporozumień i fałszywych wniosków.
Patrząc na relacje Polski i Iranu, trzeba rozdzielić fakty historyczne od współczesnej polityki. Polska pamięta o tym, że jej obywatele w dramatycznych latach wojny znaleźli schronienie w kraju, który był gotowy otworzyć ramiona i ratować życie. To jest część narodowej pamięci, którą należy zachować w całej prawdzie.
Dzisiejszy Iran może być geopolitycznym graczem, może prowadzić własną, kontrowersyjną politykę, ale to nie jest kraj, który w 1942 roku przyjął 120 tysięcy Polaków. Zrozumienie tej różnicy jest kluczowe dla prawdziwego postrzegania historii i współczesności.
Historia uczy, że państwa się zmieniają, ale prawda o ludziach i ich czynach pozostaje. Iran Pahlawich był sprzymierzeńcem życia. Islamska Republika Iranu jest zupełnie czymś innym. Polska nigdy nie zapomni tego, kto w czasach wojny dał jej obywatelom bezpieczeństwo – i nigdy nie powinna mieszać tej prawdy z teraźniejszą polityką.
Rafał Szrama 🇵🇱
Czytelnik często się czuje zagubiony w strefie zgniotu pomiędzy prawicową a lewicową propagandą. Obydwie są żenujące, Panie Szrama.
A teraz o Iranie. Pan Szrama przekonuje swoich prawicowych czytelników w tym dekonstruującym prawdę felietonie, że monarchia Pahlavich była świecka, modernizacyjna i dobra, dlatego pomogła obywatelom II Rzeczpospolitej (celowo nie Polakom); natomiast obecna republika islamska jest teokratyczna, antyzachodnia i zła.
Tymczasem, w rzeczywistości, monarchia Pahlawich była autorytarna, brutalna wobec opozycji, oparta na tajnej policji SAVAK. Teokratyczna rewolucja irańska w 1979 roku była reakcją na represje, nierówności i korupcję tej monarchii. Dzisiejszy Iran pozostaje teokratyczny i represyjny, to prawda, ale też ma swoje racjonalne interesy geopolityczne, które nie sprowadzają się do „fundamentalizmu”.
Faktem jest, że Iran Pahlavich przyjął około 120 tysięcy obywateli II Rzeczpospolitej, w tym dzieci. jednak Iran nie działał jedynie z czystego humanitaryzmu. Był pod presją aliantów, bo znajdował się pod ich kontrolą wojskową, a ewakuacja Polaków była częścią większej operacji logistycznej związanej z Armią Andersa. Oczywiście, to nie umniejsza uczynionego dobra.
Kim byli obywatele II Rzeczpospolitej, którzy otrzymali pomoc? To byli Polacy wyznania katolickiego, polscy Żydzi, Ukraińcy, Białorusini i Ormianie.
Świat te wydarzenia pamięta trochę inaczej niż je pamięta Polska. Świat je pamięta jako pomoc dzieciom żydowskim, nazwanym „Dziećmi Teherańskimi”, które w liczbie około tysiąca zostały później przywiezione do Palestyny.
Co się stało z pozostałymi dziećmi i dorosłymi nie było już tak ważne, ani tak dobrze udokumentowane. Zdecydowana mniejszość powróciła do Polski po wojnie. Reszta została rozproszone w Afryce Wschodniej, Indiach, Meksyku i Nowej Zelandii.