Jedna z największych gwiazd neoTVP, Justyna Dobrosz Oracz, biegała ostatnio po sejmie pokazując opublikowany przez Prezydenta USA obrazek, na którym Trump przedstawiony był jako Chrystus. Pytała w tym kontekście o to, jak jakikolwiek polityk, deklarujący przywiązanie do wartości chrześcijańskich, może utrzymywać relacje z kimś takim. No ZAORANE ech.

Twitt Trumpa oczywiście durny i żenujący. Tylko co z tego? Nie był to żaden komunikat, który wysłał do Polski. Można się też spytać, czym się różnią idiotyzmy Trumpa od kretyńskich wrzutek Tuska siorbiącego zupę czy Żurka rąbiącego drewno lub wyzywającego Prezydenta na „solo”.
Najsmutniejsze w tym wszystkim jest jednak to, że mamy tu do czynienia z czymś więcej, niż z prymitywną tępą propagandą władzy, mającą niby to udowodnić „prawicową hipokryzję”.

Patrząc na przejęcie malujące się na twarzy Dobrosz Oracz i jej kolegów, rozprawiającym o tym memie Trumpa, ciężko było nie odnieść wrażenia, że oni naprawdę wierzą w to co bredzą.
Że są już tak ogłupiali i „rozgrzani”, że byliby gotowi, z powodu mema, ostatecznie zerwać stosunki z najpotężniejszym mocarstwem świata, naszym sojusznikiem, jedynym państwem, które chroni militarnie nie tylko nas, ale całą UE. Obrazić się, tupnąć nogą i popłakać.

I pal licho gwiazdę propagandy neoTVP, ale ten skrajny infantylizm, ten melanż kłamstw, nadęcia, zdziecinnienia jest typowy dla tamtej strony. Przecież to samo pokazują ich reakcje na to, co w Węgrzech czy cokolwiek, co związane z UE.

Polityka sprowadzona do gestów, twittow, debilnych symboli, poklepywania po plecach albo groteskowego warczenia.

A najgorsze, że to ogłupienie jest wspólne tak dla prorządowych mediów i ich mocodawców politycznych.
Zaś kiedy nasi infantylni, zidiociali politycy ścigają się na kretyńskie twitty, wysyłają swoich medialnych sługusów, żeby robili z siebie pajaców w sejmie, w końcu kiedy ich bieda intelektualiści piszą kolejne durne pseudo analizy, będące melanżem ignorancji, histerii i nastoletniego wzmożenia moralnego, Niemcy i im podobne, poważne jednak państwa, wydają grube MILIARDY na twardy lobbing w Waszyngtonie i przekonywania Ameryki do swoich racji. Niezależnie od tego, jakiego Trump wrzuci mema.
I tyle.

PS: algorytmy często tną zasięgi moich wpisów. Jeśli ten post wydaje Ci się ważny – proszę, podaj go dalej.

Autor: Dawid Wildstein