Cerkiew górowała nad wsią niczym wierny strażnik, który od niepamiętnych czasów czuwał nad losem jej mieszkańców. Poniżej, wzdłuż potoku stały drewniane chyże. Z kominów unosił się dym. Gospodynie od świtu krzątały się przy codziennych obowiązkach. Nad wszystkim rozlegał się dźwięk cerkiewnych dzwonów, niosąc się po dolinie i odbijając echem od lesistych zboczy. Dla mieszkańców był to znak, że nadszedł czas modlitwy. Powoli cała wieś ruszała ku cerkwi. Kobiety poprawiały kolorowe chusty, starcy podpierali się laskami, dzieci biegły przodem, a mężczyźni szli odświętnie ubrani. Wśród nich wyróżniało się kilku. Byli cerkiewnikami. Dziś mało kto pamięta o tej funkcji. Zachowało się bardzo niewiele informacji na ich temat. Cerkiewnikiem nie zostawał pierwszy lepszy człowiek. Funkcję tę powierzano osobom uczciwym, szanowanym i cieszącym się zaufaniem całej wspólnoty. Była to służba, ale i wielki zaszczyt. Dla wielu rodzin było powodem do dumy, że ojciec, syn czy dziadek mógł stanąć tak blisko ołtarza i uczestniczyć w najważniejszych uroczystościach.

Po wejściu do świątyni cerkiewnicy zajmowali swoje miejsca. Jeden niósł wysoki krzyż procesyjny, drugi świeczniki, inni chorągwie, a według niektórych przekazów także inne przedmioty liturgiczne używane podczas większych świąt. Każdy wiedział jaką czynność ma wykonywać.Znali najdrobniejszy element liturgii. Kiedy rozpoczynała się procesja, cała wieś milkła. Powoli ruszał krzyż, za nim chorągwie dalej cerkiewnicy i duchowny, a za nimi wszyscy wierni. Śpiew mieszał się z biciem dzwonów, a modlitwa niosła się po całej dolinie. Dla ludzi nie był to jedynie piękny obrzęd. Była to część ich życia, wiary i tradycji przekazywanej z pokolenia na pokolenie. Cerkiewnik nie był tylko pomocnikiem duchownego. Był człowiekiem, który współtworzył uroczystość i dbał o jej godny przebieg. W różnych wsiach obowiązki wyglądały nieco inaczej, a wiele zwyczajów miało charakter lokalny. Wojna, przesiedlenia i opuszczone wsie sprawiły, że ucichły dzwony, opustoszały cerkwie, a wraz z ludźmi zniknęły także dawne zwyczaje.

Dziś o cerkiewnikach pamięta niewielu. Ich historia zachowała się jedynie w strzępach przekazów rodzinnych . Jeśli ktoś posiada bardziej szczegółową wiedzę, dotyczące cerkiewników. serdecznie zapraszam do podzielenia się nimi. Dzięki wspólnemu zaangażowaniu możemy ocalić od zapomnienia kolejne fragmenty historii dawnych Bieszczadów i ich mieszkańców

Zdjęcie ołtarza Cerkiew w Czarnej foto. Marek Zielonka.

Autor: Jędrus Ciupaga