Naprawdę. Dożynki są piękną polską tradycją. To święto rolników, plonów, wspólnoty i naszej kultury. Nie jestem przeciwko dożynkom. Nie jestem przeciwko koncertom, muzyce ani wspólnej zabawie.
Ale patrząc na to, co dzieje się tuż przy naszej granicy, chyba najwyższy czas zadać sobie jedno bardzo poważne pytanie.
Czy w obecnej sytuacji dożynki i duże imprezy naprawdę muszą odbywać się w każdej gminie i każdym powiecie?
Czasem mam wrażenie, że najważniejsze jest aby impreza była tłem dla kolejnej sesji zdjęciowej…
Od kilkunastu dni budzą nas kolejne alerty.
Telefon informuje:
UWAGA. ZAGROŻENIE.
Czytamy ostrzeżenie.
I co mamy z tym zrobić?
GDZIE MAMY SIĘ SCHRONIĆ, JEŚLI ZDARZY SIĘ NAJGORSZE?
Gdzie jest najbliższy schron?
Gdzie jest miejsce doraźnego schronienia?
Dokąd mamy pobiec z dziećmi?
Dokąd mają udać się osoby starsze, osoby z niepełnosprawnościami, mieszkańcy bloków, osoby mieszkające samotnie?
Czy przeciętny mieszkaniec powiatu jarosławskiego potrafi dzisiaj odpowiedzieć na te pytania?
Bo ja uważam, że powinien.
I właśnie dlatego nie pytam:
„Dlaczego organizujecie dożynki?”
Pytam:
„CO W TEJ CHWILI POWINNO MIEĆ ABSOLUTNY PRIORYTET?”
Zabawa – zabawą.
Imprezy – imprezami.
Kultura – kulturą.
Ale bezpieczeństwo mieszkańców powinno być fundamentem wszystkiego.
Nie chodzi o sianie paniki.
Nie chodzi o to, żeby odwoływać każdą uroczystość.
Chodzi o zdrowy rozsądek i właściwą kolejność priorytetów.

Jeżeli potrafimy zaplanować scenę, nagłośnienie, oświetlenie, koncerty i całą oprawę wielkich wydarzeń, to musimy również potrafić odpowiedzieć mieszkańcowi na bardzo proste pytanie:
GDZIE MAM SIĘ SCHRONIĆ?
Nie jutro.
Nie za kilka lat.
Teraz.
Bo Alert RCB nie jest imprezą.
To komunikat ostrzegawczy państwa.
A za takim komunikatem powinien iść konkretny plan działania.
Dlatego pytam wprost:
Gdzie w powiecie jarosławskim znajdują się schrony i miejsca doraźnego schronienia?
Ilu mieszkańców mogą pomieścić?
Które są rzeczywiście przygotowane do przyjęcia ludzi?
Czy każdy mieszkaniec wie, gdzie znajduje się najbliższe takie miejsce?
I jeszcze jedno pytanie:
Czy w sytuacji, gdy wojna toczy się tuż przy naszej granicy, nie powinniśmy na pewien czas inaczej ustawić samorządowych priorytetów?
Nie odbierajmy ludziom radości.
Ale najpierw dajmy im poczucie, że w razie zagrożenia mają gdzie się schronić.
Bo kiedy przyjdzie prawdziwe zagrożenie, nie pomoże nam scena.
Nie pomoże nagłośnienie.
Nie pomoże koncert.
Nie pomoże pięknie przygotowany program.
Wtedy będzie liczyło się tylko jedno:
CZY MAMY GDZIE SCHRONIĆ NASZYCH LUDZI?
I właśnie o tym powinniśmy dzisiaj rozmawiać.
Zostaw komentarz