MOŻNA WYDAĆ MILIONY I JEDNOCZEŚNIE ZGUBIĆ COŚ, CZEGO ZA ŻADNE MILIONY ODKUPIĆ SIĘ NIE DA – DUSZĘ MIASTA.
Patrzę dziś na centrum Błaszek i coraz częściej przypominają mi się słowa Adama Asnyka:
„Ale nie depczcie przeszłości ołtarzy,
choć macie sami doskonalsze wznieść…”
Bo można przebudować place. Można przebudować parki. Można postawić ławki, położyć kostkę, wyciąć stare drzewa i stawiać pomniki. Można wydać na to miliony i później mówić mieszkańcom, ile udało się „pozyskać”.
Tylko że dobrego gospodarza nie poznaje się po tym, ile pieniędzy wydał.
Poznaje się go po tym, co po sobie zostawił.
I powiem wprost: dla mnie największym błędem ostatnich lat było wyrwanie handlu z serca Błaszek.
Nie bez powodu używam słowa „serce”.
1 marca 1652 roku król Jan Kazimierz nadał Błaszkom przywilej organizowania targów niedzielnych.
Nie wczoraj.
Nie za mojej kadencji.
Prawie cztery wieki temu.
Handel nie był w Błaszkach dodatkiem.
Handel współtworzył Błaszki.
To tutaj przyjeżdżali rolnicy. Tutaj przyjeżdżali mieszkańcy okolicznych wsi. Tutaj sprzedawano, kupowano, załatwiano sprawy, spotykano ludzi.
Rynek żył.
A razem z nim żyły sklepy, usługi i całe miasto.
I właśnie w gminie tak mocno związanej z rolnictwem postanowiono tę funkcję centrum osłabić.
Tego nie potrafię zaakceptować.
Kiedy byłem burmistrzem, myślałem dokładnie odwrotnie.
Chciałem łączyć przystanek, handel i centrum miasta, bo jedno napędza drugie.
Człowiek wysiada z autobusu, idzie na targ, później do sklepu, apteki, piekarni. Zostawia pieniądze u naszych przedsiębiorców.
To nie jest wielka ekonomia.
To jest zwykłe, zdrowe gospodarowanie.
Dlatego później składałem również petycje w sprawie przywrócenia możliwości handlu rolnikom w centrum oraz ulżenia im w opłatach targowych.
Rada moich postulatów nie podzieliła.
I dziś powiem tylko:
szkoda.
Bo nie wszystko, co stare, jest zacofane.
I nie wszystko, co nowe, jest rozwojem.
Można mieć piękny plac i targ.
Można mieć zieleń i handel.
Można organizować koncerty, uroczystości i jarmarki, a jednocześnie kilka razy w tygodniu oddać centrum tym, którzy przez setki lat stanowili o sile tej ziemi – rolnikom, kupcom i mieszkańcom.
To da się pogodzić.
Trzeba tylko patrzeć na miasto trochę dalej niż do końca jednej kadencji.
Nie chcę Błaszek-muzeum.
Nie chcę też Błaszek, w których najważniejszym argumentem gospodarza jest informacja, ile kolejnych milionów udało się wydać.
Chcę Błaszek żywych.
Takich, do których ludzie mają po co przyjechać.
Takich, w których centrum zarabia na siebie życiem, handlem i przedsiębiorczością, a nie ożywa tylko wtedy, kiedy ustawimy scenę.
Asnyk miał rację.
Nie depczcie przeszłości ołtarzy.
Bo w przypadku Błaszek historia podpowiada nam coś bardzo prostego:
handel dał temu miastu siłę.
I jestem przekonany, że trzeba mu ponownie oddać należne miejsce w centrum.
Nie cofając Błaszek do przeszłości.
Budując ich przyszłość na tym, co przez pokolenia było ich siłą.
#Błaszki #GminaBłaszki #Handel #Rolnicy #Rynek #Samorząd
Zostaw komentarz