W powojennej historii Lubelszczyzny nie brakuje postaci, których losy przez dziesięciolecia pozostawały na marginesie pamięci. Jedną z nich był Zygmunt Libera, pseudonim „Babinicz”, żołnierz konspiracji niepodległościowej, bliski współpracownik Zdzisława Brońskiego „Uskoka” i jeden z najważniejszych ludzi jego oddziału. Przez lata pozostawał u boku dowódcy, dzieląc z nim życie w leśnych kryjówkach, uczestnicząc w organizowaniu działalności podziemnej i pomagając utrzymać oddział w warunkach narastających represji. Jego historia zakończyła się 28 maja 1950 roku w więzieniu na Zamku Lubelskim, gdzie został stracony na mocy wyroku komunistycznego sądu wojskowego. Miał wówczas 44 lata. Zygmunt Libera urodził się 18 maja 1906 roku w Wólce Nowej, w rodzinie Łukasza i Agnieszki z domu Hunek. Pochodził ze środowiska wiejskiego, a przed wojną pracował jako rolnik i odlewnik. W latach 1928–1930 odbył służbę wojskową w 8. Pułku Strzelców Konnych w Chełmnie, gdzie ukończył szkołę podoficerską. Zdobyte tam przygotowanie wojskowe miało odegrać istotną rolę w jego późniejszej działalności konspiracyjnej. Przed wybuchem II wojny światowej angażował się w działalność społeczną i polityczną, należąc do Polskiej Partii Socjalistycznej oraz Związku Rezerwistów RP. We wrześniu 1939 roku uczestniczył w kampanii obronnej jako żołnierz 9. plutonu 3. Dywizjonu Żandarmerii przy Nowogródzkiej Brygadzie Kawalerii. Po klęsce Polski uniknął niewoli i powrócił na Lubelszczyznę. Nie zamierzał pogodzić się z okupacją niemiecką. W grudniu 1939 roku wstąpił do Polskiej Organizacji Zbrojnej „Racławice”, a w maju 1942 roku przeszedł do Armii Krajowej. Na terenie rodzinnej Wólki Nowej pełnił funkcję dowódcy drużyny taktycznej, uczestnicząc w organizowaniu lokalnych struktur konspiracyjnych. Wiosną 1944 roku związał się z oddziałem partyzanckim Zdzisława Brońskiego „Uskoka”, działającym na terenie Lubelszczyzny. W ten sposób rozpoczął się najważniejszy i zarazem najbardziej dramatyczny okres jego życia. Po wkroczeniu Armii Czerwonej na Lubelszczyznę wielu żołnierzy podziemia niepodległościowego stanęło przed wyborem pomiędzy ujawnieniem się a dalszą walką konspiracyjną. Zamiast oczekiwanego spokoju pojawiły się aresztowania, rozbrajanie oddziałów i represje ze strony sowieckiego aparatu bezpieczeństwa oraz podporządkowanych nowej władzy polskich organów bezpieczeństwa. Broński początkowo rozwiązał oddział, jednak sam nie zrezygnował z działalności podziemnej. W lutym 1945 roku ponownie zorganizował grupę partyzancką, która prowadziła działalność w strukturach Zrzeszenia Wolność i Niezawisłość. „Babinicz” pozostał przy swoim dowódcy. Szybko stał się jednym z jego najbliższych współpracowników, pełniąc odpowiedzialne funkcje organizacyjne i dowódcze. Odpowiadał za sprawy administracyjne, zaopatrzenie, łączność i funkcjonowanie oddziału. Z czasem został zastępcą dowódcy, a następnie szefem sztabu. Nie był więc jedynie szeregowym partyzantem uczestniczącym w akcjach zbrojnych. Należał do ludzi, od których zależało utrzymanie całej struktury konspiracyjnej. W lutym 1947 roku ogłoszono amnestię dla członków podziemia. Libera, podobnie jak „Uskok”, nie ujawnił się i pozostał w konspiracji. Dla ludzi takich jak on oznaczało to dalsze życie w ukryciu, nieustanne zagrożenie aresztowaniem oraz zerwanie z normalnym życiem rodzinnym i zawodowym. Z każdym kolejnym miesiącem możliwości działania oddziału stawały się coraz bardziej ograniczone. Obławy, rozbudowana sieć agenturalna i działania Urzędu Bezpieczeństwa powodowały, że partyzanci musieli szukać coraz bezpieczniejszych schronień. Szczególne znaczenie w ostatnim okresie działalności „Uskoka” miał bunkier wybudowany w Dąbrówce, w gospodarstwie Wiktora Lisowskiego i jego syna Mieczysława, położonym kilka kilometrów od Łęcznej. Kryjówkę przygotowano na przełomie sierpnia i września 1947 roku. W pracach uczestniczyli między innymi „Uskok”, „Babinicz”, Stanisław Kuchcewicz „Wiktor” oraz gospodarze. Schron znajdował się w zapolu stodoły, a jego wejście zamaskowano w taki sposób, aby nie wzbudzało podejrzeń osób postronnych. W niewielkim pomieszczeniu przechowywano broń, dokumenty, radioaparaty i materiały związane z działalnością konspiracyjną. Jesienią 1947 roku „Uskok” i „Babinicz” zaczęli korzystać z bunkra jako stałego miejsca pobytu. Ich codzienność była daleka od romantycznych wyobrażeń o życiu partyzantów. Przez większą część dnia musieli pozostawać w ukryciu, ograniczając do minimum wszelkie przemieszczanie się. Każde wyjście mogło zakończyć się aresztowaniem lub śmiercią. Libera pozostawał jednym z nielicznych ludzi znających dokładne położenie schronu i pomagał dowódcy utrzymywać kontakty z pozostałymi członkami konspiracji. W 1948 roku sytuacja oddziału była już niezwykle trudna. „Uskok”, który wcześniej odniósł ranę, miał ograniczone możliwości poruszania się, a działalność partyzancka stopniowo zamierała. Mimo to jego najbliżsi współpracownicy nadal starali się utrzymać łączność i zabezpieczyć dowódcę przed aresztowaniem. Los „Babinicza” rozstrzygnął się w maju 1949 roku. Kluczową rolę odegrał Franciszek Kasperek, pseudonim „Hardy”, dawny podkomendny „Uskoka”, który po ujawnieniu się w 1947 roku podjął współpracę z Urzędem Bezpieczeństwa. Funkcjonariusze UB wykorzystywali jego znajomość środowiska konspiracyjnego, licząc na zdobycie informacji o miejscu pobytu Brońskiego i jego najbliższych współpracowników. 18 maja 1949 roku Libera opuścił bunkier, aby zdobyć baterie do radioaparatu. Udał się w okolice gospodarstwa Józefa Gąsiora „Kaczora”, gdzie nawiązał kontakt z dawnymi znajomymi. Następnego dnia wieczorem przybył do zabudowań Kasperka w Nowej Woli. Nie wiedział, że przygotowano tam zasadzkę. W stodole czekali funkcjonariusze Urzędu Bezpieczeństwa oraz żołnierze Korpusu Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Kiedy zorientował się, że został otoczony, podjął próbę obrony. Był uzbrojony w dwa pistolety. W trakcie starcia oddał strzały i zranił jednego z napastników. Według ustaleń dotyczących operacji próbował również użyć granatu, jednak został obezwładniony i rozbrojony. Akcja zakończyła się nad ranem 20 maja 1949 roku. Aresztowanego przewieziono do siedziby Powiatowego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego w Lubartowie, a następnie do Wojewódzkiego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego w Lublinie. Rozpoczął się okres brutalnego śledztwa, którego celem było zdobycie informacji o strukturach podziemia i miejscu ukrywania się „Uskoka”. Libera był poddawany ciężkim torturom. O rozmiarach doznanej przemocy świadczą relacje osób związanych z gospodarstwem Lisowskich. Irena Dybkowska, wnuczka gospodarzy, zapamiętała jego wygląd po przewiezieniu przez funkcjonariuszy. Szczególne wrażenie wywarły na niej opuchnięte i posiniaczone stopy aresztowanego. W materiałach dotyczących sprawy wskazuje się, że podczas śledztwa „Babinicz” ujawnił informacje o lokalizacji bunkra w Dąbrówce. Należy jednak pamiętać, że informacje te zostały uzyskane w warunkach brutalnego przymusu i tortur. Nie sposób rozpatrywać tego wydarzenia bez uwzględnienia okoliczności, w jakich znajdował się więzień. Przekazane informacje umożliwiły aparatowi bezpieczeństwa przygotowanie operacji przeciwko Zdzisławowi Brońskiemu. 21 maja 1949 roku „Uskok” zginął w swojej kryjówce w Dąbrówce, osaczony przez funkcjonariuszy UB. Śmierć dowódcy nie oznaczała jednak końca dramatu jego zastępcy. Zygmunt Libera pozostawał w więzieniu, gdzie kontynuowano śledztwo, a następnie przygotowano proces przed Wojskowym Sądem Rejonowym w Lublinie. 25 marca 1950 roku sąd skazał go na karę śmierci. Prezydent Bolesław Bierut nie skorzystał z prawa łaski. Wyrok wykonano 28 maja 1950 roku w więzieniu na Zamku Lubelskim. Człowiek, który przez lata należał do najbliższych współpracowników „Uskoka”, zginął z rąk komunistycznego aparatu represji. Miał 44 lata. Przez następne dziesięciolecia jego miejsce pochówku pozostawało nieznane, a pamięć o jego losach była podtrzymywana przede wszystkim w rodzinie i środowiskach zainteresowanych historią powojennego podziemia. Dopiero po wielu latach pojawiła się możliwość przywrócenia mu należnego miejsca w historii. W listopadzie 2019 roku podczas prac poszukiwawczych prowadzonych przez Biuro Poszukiwań i Identyfikacji Instytutu Pamięci Narodowej na cmentarzu przy ulicy Unickiej w Lublinie odnaleziono szczątki Zygmunta Libery. 12 sierpnia 2021 roku IPN ogłosił jego identyfikację. 18 maja 2022 roku, w dniu 116. rocznicy jego urodzin, odbył się uroczysty pogrzeb w Grudziądzu. Szczątki „Babinicza” spoczęły na cmentarzu komunalnym przy ulicy Jaskółczej. W uroczystościach uczestniczyli członkowie rodziny, dla których odnalezienie miejsca pochówku i godne pożegnanie bliskiego stanowiło zakończenie wieloletnich poszukiwań. Zygmunt Libera „Babinicz” pozostaje jedną z ważnych postaci powojennej historii Lubelszczyzny. Jego biografia prowadzi od przedwojennej służby wojskowej i działalności konspiracyjnej, przez lata walki u boku „Uskoka”, aż po zdradę, aresztowanie, tortury i egzekucję na Zamku Lubelskim. Był żołnierzem, organizatorem i zastępcą dowódcy, człowiekiem, który przez wiele lat dzielił los swoich towarzyszy broni. Jego historia przypomina również o dramacie ludzi schwytanych przez aparat bezpieczeństwa w pierwszych latach powojennej Polski oraz o rodzinach, które przez dziesięciolecia czekały na możliwość godnego upamiętnienia swoich bliskich. Dziś, dzięki pracy historyków, dokumentom archiwalnym i badaniom poszukiwawczym, nazwisko Zygmunta Libery powraca do zbiorowej pamięci. Jego los pozostaje jednym z najbardziej przejmujących świadectw tragicznych dziejów powojennego podziemia niepodległościowego na Lubelszczyźnie.