Polska to nie republika bananowa. Historyczny wyrok Sądu Pracy nakazujący NATYCHMIAST przywrócić pracownicę tyskiej fabryki Fiata do pracy. Pani Irena wróciła do pracy w FCA Poland. – To „kamień milowy” na drodze w walki o poszanowanie prawa w Polsce. Koniec z bezkarnością dyrekcji – mówią nam anonimowo pracownicy zakładu Fiata w Tychach, a na ich twarzach rysuje się radość i uśmiech.
Wielu robotników nie wierzyło w słowa, które wypowiedział w 2012 roku przed bramami Fiata w Tychach były szef ABW po jednym z wieców protestacyjnych. – Bo tu jest Polska i każdy jest równy wobec prawa – mówił Bogdan Święczkowski obecnie Prokurator Krajowy, a zarazem I zastępca Prokuratora Generalnego. A jednak po wielu latach te słowa się zmaterializowały i Sąd Pracy w Tychach wydał historyczny wyrok. Pani Irena zwolniona z pracy we wrześniu 2019 roku wróciła do pracy. Okazuje się, że polskie prawo obowiązuję nawet dyrekcję FCA Poland.
Warto przypomnieć, o co chodzi. Pani Irena to pracownica z prawie 35-letnim stażem pracy, która swoją całą karierę zawodową związała z fabryką samochodów jeszcze w czasach FSM, a po prywatyzacji pracowała w Fiat Auto Poland przekształconego w FCA Poland. W tym czasie była wielokrotnie wyróżniana listami pochwalnymi z okazji kolejnych jubileuszy pracowniczych. Mało tego była dobrze ocenianym pracownikiem i lubianą koleżanką w pracy. Jednak to się zmieniło, gdy podupadła na zdrowiu, a w jej życiu wydarzyły się rodzinne tragedie. Wtedy pracodawca nie stanął na wysokości zadania i po stronie kobiety, a jej bezpośredni przełożeni zaczęli jej wystawiać coraz gorsze oceny, bo podupadła na zdrowiu i przynosiła zwolnienia lekarskie (tzw. L4). Kulminacją tych wszystkich zdarzeń było wręczenie Pani Irenie wypowiedzenia umowy o pracę i rozwiązanie stosunku pracy z końcem września 2019 roku. Oczywiście Pani Irena nie poddała się i postanowiła porozmawiać z dyrektorem personalnym o swojej trudnej sytuacji życiowej, ale ten nie miał dla niej czasu. Do rozmowy jednak doszło, ale tylko z szefem REPO, który jest odpowiedzialny za relacje pracownicze. Wtedy padły znamienne propozycje. Dyrekcja zaproponowałaby zmienić umowę o pracę Pani Irenie z umowy na czas nieokreślony, na umowę o pracę na czas określony w jej przypadku na rok, na tzw. okres próby (sic! Po 35 latach solidnej pracy w firmie). Jak zapewniał ją wtedy przedstawiciel dyrekcji: „jeśli nie będzie Pani w tym czasie chorowała, to dyrekcja przywróci Pani umowę na czas nieokreślony”. Można domyślić się, że była to tylko ściema? A po roku czasu nikt by nawet z nią nie rozmawiał? Umowa by wygasła i kobieta zostałaby bez pracy. Tak się jednak nie stało. Ta dzielna kobieta odwołała się do Sądu Pracy i wygrała, a od wtorku 3 marca 2020 roku pracuje ponownie w swoim zespole technologicznym na montażu w FCA Poland.
Kobieta jest szczęśliwa. – Wróciłam w chwale jak rycerz i nie zamierzam się bać. Mam nadzieję, ze nie będę szykanowana. To był dla mnie trudny okres w życiu, ale też doskonała lekcja pokory i hartu ducha – mówi dziennikarzom Pressmania.pl Pani Irena. – Pragnę w tym miejscu podziękować osobom, które mnie wspierały w tej walce, pracownikom, którzy zgodzili się zeznawać w mojej sprawie. Chciałabym także podziękować Panu Mariuszowi Wójcikowi, który reprezentował mnie w sądzie. Polecam wszystkim pracownikom jego usługi, bo nie dość, że jest doskonałym prawnikiem, to jeszcze wspaniałym człowiekiem. On nie boi się walczyć na sali sądowej z dyrekcją FCA Poland i jest w tej walce skuteczny. Mnie mówiono na pożegnanie, że szkoda bym nawet składała pozew do sądu, bo i tak tutaj nie wrócę. Jak się jednak okazało, to ja stałam po stronie prawdy i prawo stało po mojej stronie, a ja znowu mogę pracować w FCA Poland – mówi szczęśliwa kobieta przywrócona do pracy w FCA Poland wyrokiem Sądu Pracy w Tychach z klauzulą natychmiastowej wykonalności. Ten przełomowy i historyczny wyrok pokazuje, że można w Polsce nawet w Tychach skutecznie bronić swoich praw i wygrywać w dodatku z dyrekcją FCA Poland.
Pracownicy mogą dumnie podnieść głowę. – To wielki sukces wszystkich pracowników FCA Poland! Dyrekcja przegrała w sądzie nie pierwszy raz i zapewne nie ostatni. Jednak nadanie przez sąd klauzuli natychmiastowej wykonalności jest przełomowe. Mam nadzieję, że to początek i domino ruszyło. Prawo, jak mówi Bogdan Śwęczkowski, jest równe dla wszystkich i wszyscy jesteśmy równi wobec prawa. W Polsce skończył się czas „świętych krów”. Apeluję, wykorzystajmy ten przełomowy wyrok i podnieśmy głowy. Związki zawodowe powinny publicznie chwalić się tym wyrokiem. Okazuje się, bowiem, że pracownicy mogą skutecznie walczyć o swoje prawa w sądzie – mówi naszym dziennikarzom Fiatowiec, człowiek z podziemia w tyskiej fabryce Fiata, który od lat na swoich łamach opisuję sytuację w całej Grupie Fiata w Polsce oraz problemy ludzi pracy z całej Polski.
Fot. Robert Szkutnik
Jak jest wiecznie na L4 to nie przynosi pracodawcy zysków, wiec czego oczekuje?
Ja tych kierowników nazywam poganiaczy bo nie znają się na robocie ino poganiają bo pilne a wymagania mają jakbym miał stawkę 40 zł na 1h a mam 17.39 jako fachowiec z dużym stażem zawodowym