Prosimy o czytanie i masowo udostępniajmy w mediach społecznościowych! Szanowni Państwo, Drodzy Znajomi, proszę zachować kulturę dyskusji, nikogo nie obrażajmy, ale też nie uciekajmy od prawdy, nie dajmy się jednak sprowokować tym, którzy specjalnie się tu zjawiają, zaostrzają spory, by innych wyprowadzać z równowagi, a potem wskazywać ich palcami, że są winni. To stara ubecka metoda manipulacji. Mówmy ostro prawdę! Ostro, ale w granicach kultury. Kształtujmy charaktery!
Dopiero teraz dotarła do mnie wiadomość z portalu Kresy.pl. Czytam tam:
„Ocalony z ukraińskiego ludobójstwa, pochodzący z Wołynia, 78-letni pan Zbigniew, został prawomocnie skazany na 8 miesięcy w zawieszeniu za zamieszczone w sieci komentarze krytykujące banderyzm na Ukrainie oraz działania kontrowersyjnego ukraińskiego działacza i dziennikarza, Ihora Isajewa”.
Wcześniaj głośna stała się sprawa Antoniego Dąbrowskiego, jak pisały media społecznościowe,(…)
„ocalonego cudem od śmierci w czasie ukraińskiego ludobójstwa, który jest ścigany przez Prokuraturę Rejonową Praga-Północ za „mowę nienawiści” i obrażanie narodu ukraińskiego; (…) chodzi m.in. o wpisy krytykujące Ihora Isajewa i dotyczące szerzenia w Polsce banderyzmu” (źródło).
Proszę Państwa, to brzmi groźnie. Obce Polsce siły pragną zamknąć nam, Polakom, usta, byśmy nie przypominali straszliwych zbrodni ukraińskiego ludobójstwa, morderstw dokonywanych przez Ukraińców, OUN i UPA na Polakach w latach 1939-1947. Chcą, byśmy zapomnieli o nożach, siekierach i widłach, którymi nas mordowali. Byśmy nie wspominali dzieci wbijanych na pal, starców z wydłubanymi oczami i kobiet z odciętymi piersiami.
To działanie ma zastarszyć Polaków, Kresowian, którzy mówią o swojej krzywdzie, o wielkej tragedii. I to teraz, kiedy banderyzm szerzy się na Ukrainie, a najwięksi zbrodniarze, tacy jak Bandera, wynoszeni są na pomniki i uznawani za bohaterów. Przypominam, że byli to agenci niemieckiej Abwhery.
Zwracam się do prokuratorów: Zamknijcie i mnie!
Ja krytykuję już od kilkudziesięciu lat benderyzm i ukraińskie ludobójstwo. Podaję fakty, byście mogli łatwiej przygotować zarzuty. Pierwszą książkę poświęconą ukraińskim zbrodniom wydałem w 1985 r. a jej tytuł brzmiał „Duchy dzieciństwa”. A już w nowej rzeczywistości tematyce tej poświęciłem trylogię „Ukraiński kochanek”, „Zdrada”, „Ślepcy idą do nieba”, dwa tomy opowiadań „Nienawiść” i „Strach”, a także książki dokumentalne, oraz liczną publicystykę w „Warszawskiej Gazecie”, w „Magna Polonia” i w innych mediach. Jestem również współtwórcą filmu „Wołyń”. Macie dowody! Identyfikuję się z tymi, którzy są karani za krytykę baderyzmu i ukraińskich zbrodni. To są ludzie prawi, odważni i straszliwie doświadczeni. Skandalem jest, żeby w wolnej Polsce ścigać ich i karać za mówienie prawdy.
Czekam prokuratorze na twoich wysłanników. Równocześnie przypominam, że wciąż nie mamy ustawy penalizującej ukraińskie zbrodnie. Strachem i przemocą nie złamiecie ducha polskiego narodu! Proszę o wsparcie.
Autor: Stanisław Srokowski
Polski pisarz, poeta, prozaik, dramaturg, krytyk literacki, tłumacz, nauczyciel akademicki i publicysta. Więcej na stronie autorskiej: www.srokowski.art.pl
Zostaw komentarz