Samorządy tracą cierpliwość zasypywane skargami mieszkańców, którzy wyraźnie nie akceptują teleporad jako wizyt lekarskich. To niedobrze, ale to świadczy o tym, że nikt – co pan były Minister na to powie (?) – nikt nie uświadomił obywatelom czym jest teleporada szczególnie w dobie epidemii.
Osoby skarżące się, to zapewne spora grupa tych, co latami przyzwyczaiła się do „darmowego” odwiedzania poradni przy jakiejkolwiek sprawie luźno związanej z medycyną, a także nieumiejący sobie poradzić w prostych problemach zdrowotnych, mający objawy długo trwającego stresu i odczuwający z tego powodu lęk oraz ci, którym z dnia na dzień zabrano poradnianą kawiarenkę towarzyską służącą do zabijania nudy i braku alternatywy wobec nadmiaru wolnego czasu. To jest ta grupa, która powinna zostać w domu, ponieważ nie są chorzy. I do nich powinna być skierowana szeroka medialna kampania informacyjna – gdzież ona (?) – a teleporady są dla nich jedyną formą kontaktu z personelem medycznym.
Jeśli jednak skargi są uzasadnione, to powinna się nam zaświecić lampka ostrzegawcza, bo to znaczy, że w którymś miejscu źle funkcjonuje triaż na poziomie rejestracji/pielęgniarki, my zbieramy niestarannie wywiad, nie robimy właściwej selekcji, mamy źle opracowane procedury – i to trzeba już teraz bezwzględnie zmienić. Z dnia na dzień wiele podmiotów leczniczych musiało nauczyć się trudnej sztuki teleporady, musimy przyjąć z pokorą, że możemy popełniać błędy i założyć nieustanne zmiany postępowania, by błędy zminimalizować.
Po pół roku takiej pracy trzeba też opracować – o ile już taki plan nie funkcjonuje w poradniach – plan rutynowych kontroli pacjentów z chorobami przewlekłymi, by ocenić ich stan zdrowia. I tutaj uwaga – pacjenci w tym czasie trafiają do różnych poziomów systemu, jeśli jest czas to dobrze by było pomagać sobie wzajemnie i przy okazji wizyty sprawdzać nie tylko stan kliniczny pacjenta, badania dodatkowe, leki, itd., by każdy bezpośredni kontakt chorego z lekarzem stawał się całościową oceną jego procesu leczenia i stanu klinicznego. Jeśli nie zrobi to POZ, to może zrobić AOS, oddział.
Wydaje się, że coraz częściej będziemy bombardowani żądaniami otwarcia poradni i oddziałów „tak jak było”, a to niemożliwe. Żądający nie rozumieją jednego, że zamkniętej poradni z chorym lekarzem i kwarantanną personelu nikt nie zastąpi i z dnia na dzień decyzją administracyjną kilka/kilkanaście tysięcy pacjentów zostaje …. bez żadnego dostępu do lekarza i poradni. Ponad 30% polskich lekarzy jest w takich grupach wiekowych, że jeśli doda się do tego ich wielochorobowość – stają się grupą ryzyka zakażenia COVID -19 z możliwością ciężkich powikłań. Lekarze ci są podporą pracy w POZ, a często główną siłą na oddziałach lub pracowniach diagnostycznych.
Pan burmistrz Kęt powinien też dowiedzieć się, że w Polsce kolejki do leczenia generowane są nie tylko brakiem pieniędzy, ale przede wszystkim brakiem lekarzy i pielęgniarek i tego nie zmienią żadne głosy oburzenia i groźby. Ostatnio, po dymisji pana Szumowskiego dziennikarze zastanawiają się od czego nowy Minister powinien zacząć pracę? Naszym zdaniem od EDUKACJI obywateli, administracji i samorządów, że sytuacja jest nadzwyczajna i rozsądne gospodarowanie zasobami ludzkimi, których mamy dramatycznie mało i pieniędzmi, których też mamy zbyt mało by pokryć potrzeby – jest priorytetowa!! Jeśli tego obywatele i decydenci nie zrozumieją, to czeka nas powtórka z Bergamo ….
A druga najważniejsza sprawa – jak najszybciej rozwiązać problem zlecania testów przez POZ poza (!) ośrodkami szpitalnymi, pierwsza fala zwykłych jesiennych infekcji rozniesie system SOR na strzępy …..
Prezes NBP Glapiński chwalił się nie tak dawno „nieograniczoną” ilością pieniędzy. To czas je uruchomić.
Urzędnicy mają głośno powiedzieć że należy dbać o zasoby ludzkie?
Już to widzę.
Luka pokoleniowa wśród pielęgniarek i średnia wieku personelu medycznego powyżej 50-tego roku życia nie wzięły się z powietrza.
I nie wiem czym rząd chciałby zachęcić młodych do kariery lekarza na prowincji, czy zatłoczonych i niedofinansowanych SOR-ach.
Odwoływanie się do sumień, poczucia obowiązku,, misji, nie zda już egzaminu. Z tych sztandarów zostały strzępy, samotnie powiewające na nielicznych redutach.