Zachodzimy w głowę kto w Ministerstwie Zdrowia wymyślił sławetną „strategię”. Pod dokumentem nikt się nie podpisał, nie ma też żadnej informacji jakie grono ekspertów zajmowało się w MZ tym problemem, na konferencji prasowej Ministra Zdrowia też zabrakło obecności specjalistów chorób zakaźnych, epidemiologów itd. Czy to pomysły urzędników Ministerstwa? Bo tak to wygląda, jakby ktoś nie mający pojęcia nie tylko o systemie opieki zdrowotnej, funkcji i możliwości poszczególnych ogniw tego systemu, wydolności struktur siedząc sobie za biurkiem wymyślił sobie piktogramy: o tu pacjent przyjdzie… tam pojedzie, tu mu zrobią, a tam to i system działa super!!!

Nikt nie przetestował „strategii” na poziomie POZ, nie sprawdził, czy można ją w taki sposób wprowadzić, jak działa transport dedykowany, jaka jest liczba środków transportu, liczba oddziałów zakaźnych, personelu tam pracującego, co z chorymi niesamodzielnymi, leżącymi, czy jest wystarczająca liczba punktów wymazowych przygotowanych w taki sposób, by czekający na wymazy nie stali w deszczu na zewnątrz lub nie kłębili się w środku pomieszczenia, co z pacjentami skąpoobjawowymi itd.
Już od dawna brakuje decyzji odnośnie organizacji ośrodków „zakaźnych” poza systemem szpitalnym specjalistycznym, dzięki czemu będzie można tam pracować i leczyć chorych z chorobami przewlekłymi i urgensy – których liczba przecież nie spadła – i poza oddziałami zakaźnymi, które opieką powinny obejmować jedynie przypadki COVID o najcięższym przebiegu.

Dlaczego MZ zwleka z poprawą organizacji diagnostyki i leczenia, a zajmuje się piktogramami, w których lekarz POZ nic innego nie robi tylko wisi na telefonie i godzinami załatwia transporty, badania, wklepuje w systemy informatyczne dane, zgłasza, tworzy statystyki – tym nie powinien zajmować się lekarz, a przygotowany na podstawie ministerialnych piktogramów urzędnik. Lekarz zgłaszałby podejrzenie COVID oparte na podstawie wywiadu/badania fizykalnego, a urzędnik zająłby się resztą – po jednym dniu walki z systemem piktogramy zniknęłyby w nicości jak respiratory Szumowskiego.

Rozumiemy, że kucharka może zostać premierem, wystarczy że realizuję słuszną linię partii. Ale partyjne i polityczne pomysły nie nakażą chorobom posłuszeństwa, a wirusy nie zrealizują politycznego „przekazu dnia”. Kiedy MZ zrozumie, że potrzebni są specjaliści, eksperci, naukowcy i praktycy?