Na pewno każdy z nas słyszał o tajemniczym lądzie o nazwie Atlantyda. O lądzie opisanym w dziele Platona. Jako źródło podał on ustną tradycję przechowywaną w ateńskim rodzie Solona, który miał usłyszeć tę historię od egipskich kapłanów. W dialogu Timajos czytamy o wspaniałym królestwie położonym na wyspie większej od Libii i Azji razem wziętych, która znajdowała się za Słupami Heraklesa (czyli Gibraltarem). Królestwo to władało również, jak pisał Platon, okolicznymi krainami i dążyło do dalszych podbojów, ale zostało powstrzymane przez walecznych przodków Ateńczyków. Nadszedł jednak jego niespodziewany kres: „przyszły straszne trzęsienia ziemi i potopy, a wyspa Atlantyda zanurzyła się pod powierzchnię morza i zniknęła”. Miało się to zdarzyć w IX tysiącleciu p.n.e.

W Azji również starożytne teksty i legendy Sri Lanki oraz Indii wspominają wiele razy o zatopionym lądzie znanym dziś w świecie zachodnim jako Lemuria lub znanym w Azji jako  Kumari Kandhan. Nazwa Kumari Kandam jest pochodzenia tamilskiego.

Nazwa ta odnosi się do mitycznego zagubionego kontynentu ze starożytną cywilizacją tamilską, położoną na południe od dzisiejszych Indii na Oceanie Indyjskim. Lemuria jest stosunkowo nową nazwą i została nadana przez angielskiego geologa Philipa Sclatera w drugiej połowie XIX wieku. Angielski badacz zauważył w trakcie swoich badań, że skamieliny i szczątki kostne lemurów występują licznie na Madagaskarze i w Indiach rozdzielonych przez Ocean Indyjski lecz nie ma ich w Afryce i Bliskim Wschodzie położonych dużo bliżej Madagaskaru niż Indie. Teoria Sclatera obowiązywała jednak tylko do odkrycia i zrozumienia mechanizmów dryfu płyt tektonicznych i świat naukowy odrzucił istnienie w przeszłości kontynentu na Oceanie Indyjskim.

Jednak w starożytnym piśmiennictwie i legendach tamilskich jest historia o królestwie Pandja, które rozciągało się od terenów dzisiejszych południowych Indii oraz Sri Lanki. Nadto w piśmiennictwie tym znajdują się też opisy o lądzie zatopionym przez ocean. Tamilowie zamieszkujący Sri Lanke opisują zaginiony ląd  po raz pierwszy w XV wieku.

W legendach tamilskich można usłyszeć o trzech sangamach. Pierwsze dwie sangamy pochłonięte zostały przez ocean w zamierzchłej przeszłości, trzecia sangama wybudowana około 600 roku p.n.e. funkcjonowała w mieście Madurai.

Czym zatem były owe sangamy? Sangamy były rodzajem akademii naukowej gdzie zbierali się literaci i poeci by rozwijać  piśmiennictwo. Patronami tych akademii byli według legend władcy Pandji. W XX wieku pisarze tamilscy zaczęli używać nazwy „Kumari Kandam”, aby opisać ten zanurzony kontynent. Według nich Kumari Kandam było miejscem, w którym za panowania Pandy zorganizowano dwie pierwsze tamilskie akademie literackie. Twierdzili, że Kumari Kandam jest kolebką cywilizacji, aby udowodnić starożytność języka i kultury tamilskiej. Istotnie niektórzy językoznawcy przyznają, że język tamilski należy do najstarszych na subkontynencie Indyjskim.

Według naukowców z Indyjskiego Narodowego Instytutu Oceanografii poziom oceanów 14500 lat temu był aż o 100 metrów niższy a 10000 lat temu o 60 metrów. Badania indyjskich naukowców zostały potwierdzone co stanowi prawdopodobieństwo, że Indie i Sri Lanka były połączone i to szerokim lądem. Z badań wynika również, że w okresie 12000 do 10000 lat temu w wyniku globalnego ocieplenia została większość tego lądu zalana w tym wiele miast i starożytnych osad. Tak ogromny kataklizm zapewne nie pozostał bez echa tylko przetrwał w ustnych przekazach a następnie został spisany jako legenda o zatopionym lądzie Kumari Kandam.

Naczelnym dowodem często przytaczanym w literaturze jest pas mielizn łączący subkontynent indyjski ze Sri Lanką. Niektórzy naukowcy widzą w tym twór natury, natomiast wielu podziela zdanie naukowców hinduskich oraz ze Sri Lanki, że jest to konstrukcja wykonana przez człowieka. Opis tej konstrukcji możemy spotkać w starożytnym poemacie Ramajama spisanym w V wieku p.n.e. Poemat ten opowiada o bogu Ramie, który przemaszerował z armią małp pod wodzą Hanumana przez sztucznie usypaną przez małpy groblę z Indii na Sri Lankę aby ratować swoją żonę Sitę, która została porwana przez demona Ravana. Most nosi nazwę Most Ramy lub Most Adama ma długość 28 km i oddziela zatokę Mannar na południowym zachodzie od cieśniny Palk na północnym wschodzie. W żadnym miejscu głębokość mielizn nie przekracza 1 metra, co znacznie utrudnia żeglugę.

Od roku 1838 podejmowano próby przekopania kanału, ale nigdy ten projekt nie zakończył się sukcesem. Badania geologiczne wskazują, że Most ten stanowi pozostałość lądowego połączenia istniejącego dawniej pomiędzy Półwyspem Indyjskim a Sri Lanką. Zgodnie z muzułmańską legendą Adam przedostał się przez ten most by dotrzeć do Góry Adama na Sri Lance, na szczycie której stał na jednej nodze przez 1000 lat. Most Adama jest w Indiach uważany jako dzieło rąk ludzkich. Dlatego też w związku z planami przekopania kanału żeglugowego nastąpił ostry konflikt między rządem centralnym a zamieszkującą południowe Indie ludnością tamilską. Kosmologia hinduistyczna datuje budowę tej przeprawy przez Ramę w epoce Treta Juga, czyli drugiej części Maha Jugi, która trwała 1.296.000 lat. Na zbliżoną datę powołują się również naukowcy i zwolennicy sztuczne usypanej grobli na badania archeologiczne, które datują pierwsze ślady bytności człowieka na tym terenie ok. 1,75 mln lat temu, chociaż oficjalna nauka światowa przyjmuje że najwcześniejsze fale migracji Homo sapiens dotarły do południowej Azji między 70,000 a 50,000 lat temu.

Jednak co trzeba przyznać NASA na podstawie analizy zdjęć przyjmuje nieoficjalnie datę budowy tej konstrukcji na 1,2 mln lat, podkreślając, że wydaje się być dziełem człowieka, ze względu na unikatowe krzywizny oraz jego strukturę. Podróżując w 2016 roku na Sri Lankę drogą powietrzną z Chenney czyli Madrasu, poprosiłem o miejsce w samolocie przy oknie koniecznie po stronie po której widać z samolotu Most Adama. Obsługa linii lotniczych była tak uprzejma, że zobaczyłem tę konstrukcję. Pogoda była w tym dniu w miarę przejrzysta i rzadko napotykaliśmy chmury. Widok był wspaniały, zapierał dech w piersiach. Zobaczyłem na własne oczy coś co zostało zbudowane prawdopodobnie przed ponad milionem lat!!!!!  Rok wcześniej odwiedziłem w Indiach miasto Rameshwaram, skąd udałem się rikszą do Danushkody czyli miejsca gdzie w Indiach zaczyna się ta konstrukcja. Tak apropo byłem już tam trzykrotnie. Byłem też po drugiej stronie tj na terenie Sri Lanki. Opisałem te podróże tutaj (czytaj więcej).

Wracając do entymologii nazwy zaginionego kontynentu to słowa „Kumari Kandam” pojawiają się po raz pierwszy w Kanda Puranam, XV-wiecznej tamilskiej wersji Skanda Purany, napisanej przez Kachiappa Sivacharyara żyjącego w latach 1350-1420. Chociaż pisarze tamilscy twierdzą, że jest to czyste imię tamilskie, w rzeczywistości jest pochodną sanskryckiego słowa Kumārika Khaṇḍa. Część Kanda Puranam w Andakosappadalam opisuje następujący kosmologiczny model wszechświata:

Istnieje wiele światów, z których każdy ma kilka kontynentów, a te z kolei mają kilka królestw. Paratan, władca jednego z takich królestw, miał ośmiu synów i jedną córkę. Następnie podzielił swoje królestwo na dziewięć części, a część rządzona przez jego córkę Kumari stała się znana jako Kumari Kandam po niej. Kumari Kandam jest określane jako królestwo Ziemi. Chociaż teoria Kumari Kandam stała się popularna wśród nacjonalistów tamilskich należących do grup antybraminowskich i sanskryckich, Kanda Puranam tak naprawdę opisuje Kumari Kandam jako ziemię, w której mieszkają bramini, gdzie Shiva jest czczony i gdzie recytuje się Wedy. Reszta królestw jest opisywana jako terytorium mlecchas czyli w tłumaczeniu terytorium barbarzyńców.

XX-wieczni pisarze tamilscy wymyślili różne teorie, aby wyjaśnić etymologię „Kumari Kandam” lub „Kumari Nadu”. Jeden zestaw twierdzeń koncentrował się na rzekomym egalitaryzmie płciowym w ojczyźnie przedludzkiej Tamilów. Na przykład M. Arunachalam w 1944 roku twierdził, że ziemią rządzą władczynie Kumaris. Nadto inni pisarze, że świątynię w Kanyakumari założyli ci, którzy przeżyli powódź, która zanurzyła Kumari Kandam.

Komentarz, przypisany Nakkeerarowi, który datowany jest na późniejsze stulecia 1-go tysiąclecia ne. wspomina, że ​​królowie pandyjscy, wczesna dynastia tamilska, założyli trzy akademie literackie Sangams: pierwszy Sangam kwitł przez 4400 lat w mieście o nazwie Tenmaturai, Maduraj Południowy, w którym uczestniczyło 549 poetów, w tym Agastya i kierowali nimi bogowie tacy jak Shiva, Kubera i Murugan. Drugi Sangam trwał przez 3700 lat w mieście o nazwie Kapatapuram, w którym uczestniczyło 59 poetów w tym ponownie Agastya. Komentarz stwierdza, że ​​oba miasta zostały „zajęte przez ocean”, co spowodowało utratę wszystkich prac powstałych podczas pierwszych dwóch Sangamów. Trzeci Sangam powstał w Uttara  Madurai, gdzie podobno trwał 1850 lat. Istnieje również kilka innych starożytnych relacji o ziemiach niepandyjskich utraconych do morza. Wiele świątyń hinduistycznych w Tamil Nadu ma legendarne opowieści o przetrwaniu powodzi wspomnianych w mitologii hinduskiej. Należą do nich znane świątynie Kanyakumari, Kanchipuram, Kumbakonam, Madurai, Sirkazhi i Tiruvottiyur. Istnieją również legendy świątyń zanurzonych pod powierzchnią morza, takie jak Siedem Pagód Mahabalipuram. Purany są początkiem najpopularniejszego hinduskiego mitu powodziowego, legendy Manu w południowych Indiach, wspomina, że ​​starożytne miasto portowe Chola i dzisiejszy Puhar, zostało zniszczone przez powódź. Stwierdza, że ​​ta powódź została wysłana przez hinduskie bóstwo Indra, ponieważ król zapomniał świętować poświęcone mu święto. Wartym podkreślenia jest fakt, że rząd Tamil Nadu podszedł do tego tematu bardzo poważnie. W 1971 r. Rząd Tamil Nadu utworzył komitet historyków i lektoratów. Jednym z celów komitetu było podkreślenie „wielkiej starożytności” Tamilów. Podręcznik z 1975 r. Napisany przez ten komitet wyszczególniał teorię Kumari Kandam, stwierdzając, że jest ona wspierana przez „czołowych geologów, etnologów i antropologów”. Jeszcze w 1981 r. Podręczniki historii rządu Tamil Nadu wspominały teorię Kumari Kandam. Scharakteryzowali Kumari Kandam jako starożytną, ale wysoce zaawansowaną cywilizację położoną na izolowanym kontynencie na Oceanie Indyjskim. Opisali też jako kolebkę cywilizacji zamieszkałej wyłącznie przez osoby posługujące się językiem tamilskim i uciekając się do zwrotów takich jak „dawno temu” lub „kilka tysięcy lat temu”. W 1991 r. R. Mathivanan, ówczesny redaktor naczelny projektu tamilskiego słownika etymologicznego rządu Tamil Nadu, twierdził, że cywilizacja Kumari Kandam rozkwitła około 50 000 pne, a kontynent zanurzył się około 16 000 pne , kiedy to zakończyła się epoka lodowcowa stwierdzając, że miasto Kanyakumari było częścią oryginalnego Kumari Kandam.

Jeżeli chodzi o Kaniakumari, czyli najdalszy południowy cypel Indii, to znajduje się szereg małych wysepek i dwie większe, które zagospodarowano. Odwiedziłem to miejsce trzykrotnie. Według wierzeń ten cypel jak i wyspy były kiedyś częścią tajemniczego lądu. Na większej z nich wybudowano świątynię poświęconą m.in. Swamiemu Vivekanandzie, który medytował na tej skale w roku 1892 roku. Na mniejszej skalistej wysepce wybudowano ponad 40 metrowy posąg świętego Thiruvalluvara. Na wyspy te pływają w zależności od warunków pogodowych małe statki z turystami,

Podkreślić należy, że niektórzy pisarze już od 1903 roku wysuwali teorię, że Lemuria była kolebką rasy ludzkiej, a tamilski był pierwszym językiem używanym przez ludzi. Twierdzenia te zostały powtórzone w podręcznikach szkolnych i studenckich Tamil Nadu przez cały XX wiek. stwierdzili również, że Indoaryjczycy byli również potomkami ludzi tzw proto-Drawidianów z Kumari Kandam.

W podręczniku rządu Tamil Nadu z 1975 r. stwierdzono, że Dravidianie z Kumari Kandam wyemigrowali do regionu Morza Śródziemnego po zatopieniu swojego kontynentu; później migrowali z powrotem do Indii przez himalajskie przełęcze.

Czy aby tak było naprawdę, wartym podkreślenia jest fakt, że chronologia używana w starożytnych Indiach wygląda inaczej jak gdziekolwiek na świecie.

W tym miejscu należy wspomnieć o poglądach Hindusów na temat kosmosu, który wg wierzeń jest wieczny i znajduje się nieustannie w stanie przemian tak, że tworzące  go liczne światy przechodzą na przemian i cyklicznie okresy powstawania, trwania i zanikania. Spośród przemijających bogów najbardziej długowiecznym jest Brahma, którego życie trwa „sto lat Brahmy” co równa się 311 040 000 000 000 lat ludzkich. Gdy jego życie dobiega końca ginie cały jego system świata, stając się niezróżnicowaną pramaterią i po odpowiednio długim okresie zupełnego spoczynku powstaje nowy świat i rodzi się nowy Brahma. Aby przybliżyć te ogromne cyfry należy zacząć od tego iż jeden dzień Brahmy który nazywa się klapą obejmuje tysiąc wielkich epok (mahajuga), z których każda liczy sobie cztery razy po trzysta dwadzieścia tysięcy lat ludzkich, a każda wielka epoka składa się z czterech epok (juga), oznaczonych: krita, treta, dwapara i kali. Epoki te odpowiadają zmniejszającemu się szeregowi czterech, trzech, dwóch i jednego tysiąca „lat boga”. Jeden „rok boga” odpowiada trzystu sześćdziesięciu latom ludzkim. Okresy te tj. jugi różnią się między sobą czasem trwania i właściwościami, w pierwszej (krita) panuje szczęście, miłość i sprawiedliwość, w każdej następnej epoce stosunki te pogarszają się, aż w Kali-judze zostaje osiągany najniższy stan moralny świata po czym znowu zaczyna się epoka szczęśliwości. W chwili obecnej wg wierzeń hinduskich znajdujemy się w okresie świtu kali-jugi, która zaczęła się w dniu śmierci Kriszny tj. 17 lutego 3102 roku p.n.e.

Należy podkreślić że opisane w Mahabharacie walki miały miejsce w Dwapara judze!, a np. walka Ramy i Rawany odbywała się w Treta-judze!

Jak wcześniej  już pisałem historia budowy np. Mostu Adama rozegrała się w treta judze, który to okres trwał  1 296 000 lat były to lata w których żyli Awatarzy boga Visznu i o której opowiada Ramajama. Dla wielu z nas jest to nierealne liczenie czasu. Nie jest to jednak nierealne dla Hindusów.

Wydaje mi się, że musimy pozbyć się reguł i zasad. Te stereotypy myślenia cofają nas, boimy się myśleć inaczej niż „inni”, czy też boimy się wysuwać zbyt śmiałe teorie aby nie ośmieszyć się, gdyż większość myśli inaczej. Wydaje mi się, że historię człowieka należy cofnąć co najmniej o kilka milionów lat, a może i więcej. Należy wreszcie na wiele znalezisk na Ziemi popatrzeć inaczej, powiązać je z historią człowieka, z legendami, z opisami utrwalonymi w starożytnych świętych pismach. Przecież obecnie są odkrywane zabytki, które nie pasują do chronologii przyjętej przez archeologów i liczą sobie wiele tysięcy lat, a może nawet więcej, ale naukowcy boją się wypowiadać, gdyż zostały wiele lat temu przyjęte ramy, których nie przekraczają bo wiele tytułów naukowych musiałoby być unieważnionych.

Nauka nie powinna trzymać się reguł ustalonych wiele dziesiątków lat temu, powinna się zmieniać i przeobrażać, tak jak następują przeobrażenia cywilizacyjne i nowe odkrycia Wiele jest faktów przemawiających za poglądem, że kiedyś na Ziemi przed tysiącami lat istniała Supercywilizacja a kontakty pomiędzy państwami, narodami czy też kontynentami były czymś normalnym. Nawet dochodziło też do wojen z użyciem broni atomowej, czy też posiadania takich technologii pojazdów i stacji kosmicznych, które dopiero teraz są naszymi osiągnięciami obecnej cywilizacji (czytaj więcej). Szczątki tych cywilizacji są odkrywane na całym świecie przy milczeniu świata naukowego. Przykładów można by było mnożyć, ale niech tutaj będzie chociażby tym przykładem słynna mapa Piri Reisa, skopiowana z jeszcze starszych map, z Antarktydą bez czapy lodowej, pod którą na pewno kiedyś odkryjemy szczątki wielkich cywilizacji.