Poniżej fragmenty mojej książki opublikowanej w 2000 roku pt. „Tektyty Relikty Gwiezdnych Wojen„–ISBN 83-912220-1-2, Copyright by Andrzej Kotowiecki

Część tej pracy o meteorytach i tektytach była również publikowana w miesięczniku Nieznany Świat w nr. 12 z 2000 roku oraz od 3 do 8 i od 10 do 12 z 2004 roku a także w Kwartalniku Meteoryt i innych publikacjach (plus wywiad-audycja radiowa w grudniu 2000 roku w Nautiliusie Radia Zet).

Udostępniam część mojej pracy z pominięciem niektórych ilustracji i głównie skupiam się na temacie starożytnych tekstów opowiadających o pojazdach i lotach kosmicznych w starożytności. W ostatniej części będzie zamieszczony wykaz literatury oraz dodatek.      

4. Ramajana

W starożytnym, rycerskim eposie możemy przeczytać:

„ Indra ma wóz swój z błękitów dali / Ześle z woźnicą swoim Matali. […] / Z eteru nieba wóz ten ma koła, / Z lapis-lazuli był jego ster – / Tysiące dzwonków miał dookoła, / Co brzmiały pieśnią błękitu sfer. / Matali ze czcią przed Ramą stanie / I tak mu rzecze: Oto ci, panie! / Wóz ten zesłały boże wyroki […] / Siądź na tym świętym bojowym wozie – / Ja ci woźnicą, Ramo, zostanę – / A ty jak piorun pędź na Rawanę. / Wstępuje Rama na wóz zwycięski. ? Puklerzem Indry na piersi męskiej – […] / Aż ci zaświszcze gniewny duch mroków – / Grotami – niby ławą obłoków – […] / Morze stanęło w ogniu płomieni, / Tuman się czarny nad falą mieni. / Burzy się otchłań fali starganej. / W wyże tryskają czerwone piany – / Wezbrane ogniem fali płomiennej, / Sięgają gwiazdy niebiosów dziennej. […] / Nikt nie ma chwili na wypoczynek: / Nieustający trwa pojedynek. / Lecz bezowocnie wróg wroga wali./ Na koniec Ramie rzecze Matali: / -Weź strzałę Brahmy! […] / Rama usłucha bożego ducha – / I niepochybny pochwyci grot – […] Brahma go niedgyś utworzył sam […] / Grot był tak szybki – jak wiatr lecący, / A miał słoneczny ogień gorący. / Cały z żelaza, kręto się wierci, / A w jego węzłach zataił Brahma – / Bogów piorunu, lęku i śmierci. / Ten pocisk w Biesa wypuścił Rama, / i padł raniony w serce Rawana – […] / Natychmiast słodką pieśnią melodyjnych głosów / Zabrzmiał nad polem bitwy w błękitach niebiosów – […] / I na to spopielone krwawe bitwy pole / Spadł kwiatów deszcz, skroń Ramy wieńcząc w aureolę”.(tłum. A. Lange)

Następne bardzo interesujące wersety:

  • „Wraz z Kharą wszedł do latającego pojazdu ozdobionego klejnotami i wizerunkami demonów. Pojazd poruszał się z hukiem, który równy był gromowi”. (3.35.6-7)
  • „Wnijdź do tego pojazdu, który wysadzany jest klejnotami i w powietrze wznieść się może. Kiedy już porwałeś Sitę [małżonkę jednego z królów] możesz iść, dokąd chcesz, ja zaś odstawię ją drogą poiwetrzną do Lanki [Cejlon-Sri Lanka] […] Takoż weszli Rawana i Maricza do powietrznego pojazdu, który przypominał pałac (wimana) […]” (3.42.7-9)
  • „Ty łotrze, wydaja ci się, że osiągniesz dobrobyt, kiedy sprawisz sobie ten powietrzny pojazd?” (3.30.12)
  • „Następnie w Lance pojawił się z powrotem samodzielny pojazd powietrzny poruszający się tak szybko jak myśl, i przywiózł nieszczęsne Sitę i Tridżatę”. (4.48.25-37)
  • „Oto wspaniały pojazd powietrzny, który nazywa się puśpaka i błyszczy jak Słońce”. (4.121.10-30)
  • „Latający obiekt przystrojony łabędziem wzniósł się z głośnym hukiem w powietrze”. (4.123.1)
  • „Wszystkie damy haremu małpiego króla Sugriwy pośpiesznie dokończyły strojenia i weszły do pojazdu […]” (4.123.1-55)

„[…] Gdy ów rydwan ukazał się w obozie małp, jego wspaniałość i blask wywarły na Ramie głębokie wrażenie.

– Skąd się on tu wziął? – zapytał.

– Panie – odpowiedział woźnica – nazywam się Matali. Mam zaszczyt być woźnicą Indry. Brahma, bóg o czterech obliczach i stwórca wszechświata, oraz Śiwa, którego moc ośmieliła Rawanę, aby ci teraz rzucił wyzwanie, rozkazali mi przyprowadzić tu ten rydwan do twojego użytku. Zdolny jest latać szybciej od wiatru ponad wszelkimi przeszkodami,  nad każdą górą, morzem, czy niebem, i dopomoże ci wyjść zwycięsko z  bitwy. […] Rama przypasał miecz, zarzucił na ramiona dwa kołczany pełne niezwykłych strzał i wsiadł do rydwanu. […] Ziemię spowiła zupełna ciemność od krańca do krańca i wszelkie stworzenie znieruchomiało jak tknięte paraliżem. Astra owa wywołała także potoki deszczu z jednej strony, deszcz kamieni z drugiej, burzę gradową i straszliwy huragan. […] W pewnej chwili Rama musiał przerwać walkę, aby się zastanowić, jakiego ostatniego środka ma użyć, by położyć jej kres. Po dłuższym namyśle postanowił posłużyć się brahmastrą, bronią specjalnie niegdyś obmyśloną przez Brahmę dla Śiwy. […] Rama pomodliwszy się użył zaklęć nadających pociskowi największą moc, po czym wysłał go w kierunku Rawany, celując w serce, nie w głowę, gdyż odporność Rawany nie tyczyła serca. […] Prosząc o niezniszczalność swych głów i ramion, Rawana zapomniał o sercu, które teraz przeszyła broń stworzona przez Brahmę, kończąc żywot władcy rakszasów”.

Wisznu – Puranie, datowanym na IV – V w. prz. Chr. jeden z rozdziałów poświęcony jest okresom, kiedy praojcowie ludzkości przybyli z nieba swoim pojazdem.

„Kiedy Kalki jeszcze mówi, z nieba przybywają dwa błyszczące na podobieństwo słońca, uczynione ze wszystkich możliwych drogich kamieni, poruszające się same z siebie wozy, ochraniane promienistym orężem”.

Kalki korzystał między innymi z niebiańskiego pojazdu, który „kierowany był samą tylko wolą pilota”.

W swojej książce The prehistory of aviation (Prehistoria lotnictwa), wydanej w Chicago w roku 1928, Berthold Laufer informuje o człowieku imieniem Wicwila, który wraz z żoną uciekł „przez powietrze” z królewskiego pałacu ratując się przed uwięzieniem, a także o królu Rumanawacie, który kazał sobie zbudować ogromny statek powietrzny.

Jedna z indyjskich legend tak to opisuje:

„Takoż udał się król z obsługą haremu, swoimi żonami, swoimi dostojnikami i przedstawicielami mieszkańców wszystkich części miasta do niebiańskiego pojazdu. Dotarli do rozległośći firmamentu, by wreszcie ruszyć drogą wyznaczoną przez wichry. Niebiański pojazd obleciał Ziemię nad oceanami i skierowany został w końcu w stronę miasta Awantis, gdzie właśnie odbywało się święto. Maszyna zatrzymała się, aby król mógł uczestniczyć w święcie. Po krótkim postoju król wystartował ponownie na oczach niezliczonych gapiów, którzy podziwiali niebiański pojazd.”

Profesor A. E. Wollheim da Fonseca zajmujący się mitami Indii, pisał:

„Nie ma o nich [o mitach – przyp. EvD] żadnego pojęcia ktoś, kto upatruje w nich jedynie pozbawionych głębszego sensu baśni i pięknych alegorii. Mitologia to coś zupełnie innego: to najwyższy przejaw najwyższych prawd […], a nawet więcej, to także prehistoria ludzkości”.

O tym jak słuszne są te słowa Wollheima, przekonać się można czytając Samarangana  Sutradhara Bhodża, gdzie znajduje się „230 linii (wersów) poświęconych zasadom konstrukcyjnym maszyn latających. Szczególne miejsce zajmuje wzmianka o tym, jak atakować obiekty widzialne, a jak niewidzialne”.

Koniec części III z XI-  C.D.N.