Pan Minister lekarzem nie jest i wyraźnie uważa, że jakość teleporad jest zależna od tego, w jakim wieku jest pacjent. Jeśli ma poniżej 65 lat, to teleporady dobrze zdadzą egzamin, jeśli już 65 plus – to musi koniecznie pofatygować się do poradni, bo inaczej ani diagnostyka, ani leczenie jest niemożliwe.
Nie wiemy kto doradza Ministrowi, chociaż to raczej nie są pomysły usprawniające system opieki zdrowotnej, ale raczej psujące to, co zaczęło dobrze funkcjonować. O tym, czy pacjent ma zgłosić się na osobistą wizytę powinien decydować nie PESEL, ale jego stan kliniczny, wywiad i wiedza oraz doświadczenie lekarza, który dokonuje oceny. To jego zakres obowiązków i jego odpowiedzialność. Sztywne ramy teleporad będą skutkowały zwiększeniem liczby porad niepotrzebnych udzielanych pacjentom li tylko z tego powodu, że np. skończyli 65 lat i muszą tłumnie zalegać w poczekalniach poradnianych, żeby MZ miał porządek w tabelkach.
Narzekania ubezpieczonych na teleporady, pogorszenie ich komfortu w porównaniu z czasami, kiedy do lekarza można było udać się zawsze, z jakiegokolwiek bzdurnego powodu i natentychmiast – powinny dawno minąć. To, że szanujemy czas fryzjera i nikomu do głowy nie wpadnie wymuszać strzyżenie lub „farbę” na hasło „bo ja tylko”, „mi się należy”, „czy doktor mnie jeszcze przyjmie” – a nie szanujemy czasu lekarza, to kwestia wieloletnich zaniedbań polityków, braku uświadamiania ubezpieczonych i stałego obniżania w świadomości zbiorowej obywateli rangi naszego zawodu. Czas to zmienić i epidemia jest dobrą okazją do weryfikacji utartych przyzwyczajeń w myśl których poradnie, to osiedlowe kluby dyskusyjne, lokalne miejsca specyficznych rozrywek dla mających nadmiar czasu i brak pomysłu na własne życie. Czasem też się tam leczy naprawdę chorych, o ile przebiją się skutecznie przez mur tych, którzy w poradni nie powinni się znaleźć.
Zamiast szerokiej edukacji obywateli, uświadamiania o nagannym nadużywaniu porad medycznych, o kosztach tego nadużywania, o konieczności przestrzegania reżimu sanitarnego i ochrony pracującego personelu medycznego, o stworzeniu standardów teleporad, pomocy merytorycznej dla lekarz/pielęgniarek/rejestratorek, zamiast sięgania do sprawdzonych wzorców światowych – mamy wylewanie dziecka z kąpielą i kolejne biurokratyczne bzdury.
„Teleporada nie będzie standardem w przypadku dzieci do lat 6 i osób powyżej 65. roku życia; ocena stanu zdrowia dzieci i seniorów ma się odbywać bezpośrednio w gabinetach” – zapowiedział we wtorek minister zdrowia Adam Niedzielski.
Teleporada – jak poinformował minister – ma być dla nich dopuszczalna m.in. przy przedłużaniu recept. – System opieki zdrowotnej, wbrew obawom wielu ekspertów, w dobie COVID-19 bardzo szybko przestawił się na teleporady. Mamy wręcz do czynienia z pewnego rodzaju przesunięciem punktu ciężkości w drugą stronę – stwierdził minister.
– W oparciu o nasze doświadczenia z czasu epidemii i wskazania ekspertów, zdecydowałem, że teleporada nie będzie dopuszczalna dla dzieci do lat 6 i osób powyżej 65 lat. Wyjątkiem będzie teleporada związana z przedłużeniem przyjmowanych leków czy wydaniem zlecenia na wyroby medyczne – poinformował szef MZ.
Podkreślił, że „musimy szczególnie chronić dzieci i seniorów”. – Epidemia pokazuje, iż nadużywanie teleporady może nieść negatywne konsekwencje dla osób starszych i dzieci – uzasadnił minister.
Szef MZ podał, że „nowy standard teleporady dotyczyć ma podstawowej opieki zdrowotnej, gdyż specjalistyczne porady w przeważającej mierze udzielane są osobiście w gabinecie”.
Minister zaznaczył jednocześnie, że w wielu przypadkach kontakt telefoniczny jest najlepszą formą kontaktu z lekarzem, okazją do zebrania wywiadu i oceny sytuacji. Podkreślił jednak, że nie można pozwolić na nadużywanie tej formy opieki nad chorym.
– Nie ma idealnych regulacji, które będą każdą sytuację dobrze rozwiązywały. Zdecydowaliśmy się na ustalenie określonych, umownych ram, które dotyczą dzieci przed pójściem do szkoły, czyli do 6 lat i seniorów powyżej 65 lat – wskazał.
Niedzielski przekazał, że projekt rozporządzenia jeszcze we wtorek ma trafić do konsultacji. – Podejrzewam, że wywoła trochę emocji. Jesteśmy otwarci na kształtowanie zapisów, ale musi być gwarancja bezpieczeństwa dla pacjentów – dodał minister.
Zostaw komentarz