Ruletka, szachowa rozgrywka, puzzle, improwizacja czy może jednak system… może jak mówi wspaniały niegdyś bramkarz reprezentacji Jan Tomaszewski „w tym szaleństwie jest metoda”. Mnie niepokoją podobne sygnały, które obecny trener Polaków dawał trenując angielskie, chińskie i w końcówce pobytu węgierskie kluby.

Powiem głośno… – tęsknię za Jerzym Brzęczkiem. Problemem Portugalczyka jest TO, iż ma potencjał – na razie tylko potencjał a czasu już nie ma i nie było. Ułożyć z „reprezentacyjnej rozsypanki” drużynę to jak ułożyć obrazek z 10.000 puzzli w jedną noc… Pewnie można jednak nie wiem czy trzeba było do tego doprowadzać.

Okrutna rzeczywistość kadry Sousy jest jednoznaczna. Po 5 meczach pomimo nie zadowalających wyników nie wyłonił się klarowny skład. Poświęcenie wyników na rzecz zgrania i testów każdy rozumie jednak z tych meczów nic nie wynika. Poza decyzją o bramkarskiej „jedynce” Sousa moim zdaniem jest zagubiony i swoją ambicją nadrabia brak orientacji w mentalności reprezentacyjnej szatni. Na razie nie potrafimy wygrać z żadną drużyną będącą z pułapu wyższego niż Andora.

Paulo Sousa – czasem zdjęcie mówi więcej niż 1000 słów foto:foter, DominicBrewin https://www.flickr.com/photos/50320895@N07/4830007787/

Widmo meczu ze Słowacją zbliża się nieubłaganie. Rywal, który dla kadry byłego już niestety selekcjonera Jerzego Brzęczka nie byłby żadną przeszkodą w obliczu kadry Portugalczyka staje się niewiadomą i wspomnianym „widmem”.

Optuję za typem, że ze spokojem z trenerem Brzęczkiem osiągnęlibyśmy ćwierć finał turnieju… Dlaczego – szkielet kadry był gotowy, dochodzili młodzi (Moder, Jóźwiak, Karbownik). Egoistycznie jakoś jestem pewien, że przy obecnej formie Rafała Gikiewicza pojechałby na Euro. Zostawiając moje subiektywne typy kadrowiczów Sousa pomimo analitycznego stylu nie posiada tak sprawnego przeglądu i orientacji w polskim futbolu takiego jaki miał trener Jerzy Brzęczek.

Kiedyś już pisałem szczegółowo o wszystkich miejscach pracy nowego selekcjonera reprezentacji Polski.

Sousa jest zakładnikiem swojego wysokiego ego – przywiązanie do nazwisk, którego się nabawił w tak krótkim czasie powoduje niezrozumiałą blokadę selekcjonera do Kamila Jóźwiaka czy Sebastian Szymańskiego. Za to w pierwszym składzie występuje defensywny skrzydłowy, który potrafi dać kadrze to co ma najlepsze… czyli szybkość, której dotąd nie pokazał.

Budzi wątpliwość prawidłowe rozpoznanie aktualnej formy bramkarzy . Oczywiście Polska nie ma problemu na tej pozycji. Moje osobiste typy to Fabiański w bramce, Szczęsny na ławce a Gikiewicz w rezerwie. Trzeci bramkarz powinien jechać nie na wycieczkę tylko jako fighter, który jest „w gazie” i w razie pożaru wejdzie na boisko.

Wiązanie Roberta Lewandowskiego w reprezentacji w środku by rozgrywał ofensywnie jest totalnym brakiem zrozumienia polskiej piłki. Sukces Lewandowskiego w reprezentacji zwykle był dyskontowany dzięki dobrym podaniom skrzydłowych lub ofensywnych pomocników. Najlepszy piłkarz świata w kadrze jest doskonałym i pewnym egzekutorem. Sousa robi z „Lewego” pół rozgrywającego : pół  napastnika – przez co tracimy w ofensywie. Sugestie Portugalczyka, ze tak gra w Bayernie jest dziwne… czy w kadrze mamy na skrzydłach takich zawodników jak mistrz Niemiec? Nie. W Polsce nie gra Thomas Mueller.

Ustawianie piłkarzy klasy prze-zdolnego Świderskiego czy ambitnego Świerczoka mija się z celem… nie są jeszcze piłkarzami skutecznymi jak Robert Lewandowski. Sousa broni się jak diabeł przed święconą wodą dodaniem jednego ofensywnego pomocnika kosztem pseudo ofensywnego ustawienia ze Świerczokiem lub Świderskim. Zarówno Świerczok i Świderski są piłkarzami o innej specyfice… Nie zaprzeczam, że nie są potrzebni ale na pewno nie powinni być ustawiani „na siłę”.  Moje wątpliwości budzi obecna forma Przemysława Frankowskiego. Przed wyjazdem do MLS byłem entuzjastą talentu i jego gry w reprezentacji. Jednak po obejrzeniu meczów, które rozegrał w MLS oraz występów z Rosją i Islandią jestem pełen obaw o umiejętności przechwytywania oraz adresowania piłki do partnerów. W obu meczach towarzyskich Frankowski  nieumiejętnie „obsługiwał” Lewandowskiego.

Jeśli chodzi o nieumiejętność zagospodarowania Piotra Zielińskiego przez wszystkich kolejnych selekcjonerów jest bolesnym problemem. Gdyż jest to piłkarz genialny i przy dobrym ustawieniu i moim zdaniem podejściu motywacyjnym mógłby być jedną z „lokomotyw” reprezentacji. Wydaje się, ze konsultacja z trenerem Napoli oraz psychologiem mogłaby pomóc.


Piotr Zieliński foto:Светлана Бекетов,CC BY-SA 3.0

Jednak wszystkie moje dylematy, narzekania i znaki zapytania są związane z ryzykowną decyzją prezesa PZPN. Brak logiki w powołaniach selekcjonera czy dobieranej taktyki są tak naprawdę wynikiem decyzji prezesa Zbigniewa Bońka. Jeśli prezes nie miał przekonania i zaufania do polskiego trenera kadry już jesienią po meczach w Lidze Narodów to odpowiedzialnym byłoby podjąć decyzję o zwolnieniu Jerzego Brzęczka wtedy. Nie wiem czy chodziło o analizę i konsultacje czy tak jak mówi Zbigniew Boniek, że nic by to nie zmieniło w sytuacji oraz, że były święta i w święta nieprzyjemnie się zwalnia kogokolwiek (Święta nie służą do przekazywania „takich” wiadomości). Zastanawia mnie jednak jak mógł prezes mając „z tyłu głowy” decyzję spokojnie rozmawiać z trenerem, który spełnił  przed nim postawione cele. Selekcjoner Jerzy Brzęczek przygotowywał się do meczów eliminacji Mundialu oraz turnieju Euro. Był w rozjazdach i w trakcie analiz, był to ciężki „covidowy” czas wymagający umiejętności zdalnej pracy. Ten czas ówczesny selekcjoner poświęcał całkowicie reprezentacji, na pewno wszelkie plany predestynował projektowi Euro.

Jerzy Brzęczek foto;Roger Gor, CC-BY-3.0

W podobnej sytuacji został postawiony Portugalczyk, tylko nie wiem czy do końca zdawał sobie z tego faktu sprawę.  otrzymując wirtualną drużynę pod koniec stycznia nie miał szansy choćby poznać zawodników. Rozpracowanie powołań, analiza, obserwacja i przygotowanie teoretyczne nie mówiąc o meczach testowych musi potrwać. Dlatego moim zdaniem wszystkie mecze do tej pory są testem, w którym poszukuje rozwiązań służących drużynie. System gry Sousy wymaga kapitału ludzkiego, by dopasować odpowiednio piłkarzy należy poświęcić dużo wspomnianego czasu. Jerzy Brzęczek był podobnie „wrzucony na  głęboką wodę” i w pierwszym etapie przygotowań zbudował skuteczną kadrę osiągając przyzwoite wyniki a co ważne gra w I edycji Ligii Narodów była dobra. Pamiętajmy, ze nie było wtedy problemu pandemii, który zakłócił całą pracę trenera Brzęczka w późniejszym czasie budowy reprezentacji. Paulo Sousa dostał ekstremalnie mało czasu i jest w bardzo ciężkiej sytuacji. Jest to doskonałe alibi ale niefortunnie zapewnione przez decyzję prezesa PZPN.

Jeśli prezes Zbigniew Boniek miał odwagę sugerować zakończenie kariery i wskazywaniem właściwego postępowania jednego z najbardziej zasłużonych piłkarzy reprezentacji oraz ikony polskiego futbolu. To oczekiwałbym odwagi przy decyzji dymisji trenera, którego zwolnił po osiągnięciu wyznaczonych celów. W momencie gdy selekcjoner zmieniał kadrę, odmładzał i wprowadzał jako pierwszy odważnie nowych wartościowych graczy.

Zauważam również kolejny problem Sousy, którego wystrzegał się Selekcjoner Jerzy Brzęczek. Jest wysokie ego – nie chodzi mi o pewność siebie i przekonanie o słuszności swoich wyborów. Selekcja dokonana przez Jerzego Brzęczka była autorska… ale Sousy z moich obserwacji ma być „kardynalnie” autorska.  Hermetyczny skład sztabu i brak podejścia koncyliacyjnego portugalskiego szkoleniowca jest zadziwiająca, szczególnie jeśli chodzi o rzeczy w polskiej piłce oczywiste. Udowodnił to w meczu z Węgrami i gdy wszyscy myśleli, że się zreflektował i skorzysta z doświadczenia w meczu z Anglią potwierdził skłonność do przeprowadzania wiecznych eksperymentów pod tytułem „a może jednak tym razem będzie grał dobrze…”. PR Portugalczyka jest oczywiście otwarty jednak jest on apodyktyczny, charakterny i wręcz agresywnie uparty – ma w zwyczaju „okopywania” się w swoich poglądach i metodach. Cała jego zawodnicza i trenerska kariera opiera się na jego charakterze i wspomnianemu „pazurowi”, zadziorności. Nie zawsze służy to pracy długofalowej. Sousa jest doskonałym „strażakiem” do osiągania wysokich celów, lecz w każdym klubie gdzie osiągał sukces (Szwajcaria, Izrael) miał szeroką dobrą kadrę piłkarzy. Były to kluby zdeterminowane i gotowe wzmocnić się pod dyktando trenera co jest niemożliwe jeśli chodzi o reprezentację.

Kapitan reprezentacji, Robert Lewandowski ustawiany jest jako cofnięty napastnik i rozgrywa piłkę co nie daje mu szansy na efektywność foto:Светлана Бекетова, CC-BY-SA-3.0

Moim zdaniem jeśli nawet Polska trenera Brzęczka była nie efektowna to ja biorę w ciemno kadrę nie efektowną ale efektywną. Wątpię by Paulo Sousa przepracowując analogiczny czas z reprezentacją jak poprzedni trener osiągnął tak dobre wyniki. Może gralibyśmy naturalną dla portugalskiego selekcjonera piłkę „południową”, którą wprowadzał w Maccabi czy Fiorentinie. Jego problemy w Chinach czy Francji świadczą o charakterze i podejściu. Sposób pracy Jerzego Brzęczka pozwalał na systematyczne postępy w wynikach. Bo to wyniki w piłce są najważniejsze. Czy kibice woleliby pięknie grającą i efektownie reprezentację nie awansującą z grupy. Czy np. chcieliby powtórzyć wynik defensywnie i brzydko grającej Grecji z 2004 by zostać mistrzem Europy. Reprezentacja Jerzego Brzęczka grała skutecznie. Moim zdaniem nic się w niej nie „zacięło” jak pisały media i komentatorzy. Była w przebudowie w związku z Euro, po rocznej przerwie w meczach i nie osiągała gorszych rezultatów o obecnej kadry.

Mecz Reprezentacji Polski – Paweł Cieśla Staszek_Szybki_Jest, CC-BY-SA 4.0 Inter, 3.0 Unp, 2.5 Generic, 2.0 Gen, 1.0 Gen

Uważam, że kadra Jerzego Brzęczka osiągnęłaby pewne zwycięstwo ze Słowacją a ze Szwecją pewnie decydowałaby dyspozycja dnia. Na pewno pewne i stabilne ustawienie składu oraz dopasowanie możliwości polskich piłkarzy do systemu.

Sousa zmienił system ale i tak na końcu na boisku grają piłkarze a nie system. Portugalczyk zarówno w swoim nadmiernym PR i postępowaniu wobec swojej koncepcji charakteryzuje się zjawisko przerostu formy nad treścią, przerostu teorii nad praktyką. Drużyna jest bardziej otwarta ale pamiętajmy kto otworzył wrota reprezentacji dla młodych zawodników.

Cieplarniane warunki pracy Portugalczyka są zadziwiające, wyobrażam sobie jakie komentarze padały by w stronę byłego selekcjonera po analogicznych meczach z Węgrami, Anglią czy Islandią… Jak media naciskałyby i wytykały błędy w powołaniach. Oczywiście są to moje subiektywne myśli i zdanie jednak poparte merytorycznie. Jestem bardzo ciekawy nastawienia dziennikarzy, ich oceny po meczach ze Słowacją i Szwecją. Mam nadzieję, że się mylę ale jeśli zdobędziemy punkt uznam to za sukces analizując grę kadry i pracę Sousy. Redaktor, którego lubię i cenię Wojciech Piela (weszło) powiedział cytuję: „Jestem daleki od stwierdzenia, że będzie gorzej niż za niego, na Euro,(…) Na pewno nie powiem, że będzie gorzej, bo to bym był debilem.” Pomimo wszystkich argumentów zwolenników sytemu trenera Sousy nie czuję się debilem, choć widzę, że będzie gorzej….