Doszedłem do wniosku, że teza, iż PiS to grupa rekonstrukcyjna sanacji nie jest prawdziwa. PiS przebił otóż sanację o kilka długości. Oto dowiadujemy się, że władze RP postanowiły upokorzyć kandydata na ambasadora USA w Polsce i tym samym pójść na wojnę dyplomatyczną z USA (vide link).

Innymi słowy pomysł PiS na politykę zagraniczną jest następujący:
1. Mając złe relacje z Rosją zrób wszystko, by pokłócić się z Ukrainą.

2. Widząc, że państwa zachodnie podejrzewają Cię o to, że złe relacje z Rosją to wynik nie polityki Rosji, a polskiej rusofobii co jakiś czas staraj się Rosję publicznie upokorzyć.

3. Wiedząc, że masz słabą armię, a w związku z tym bardzo ważne jest by armia rosyjska stacjonowała w Rosji, a nie na Białorusi wspieraj rewolucję na Białorusi nawet jak już widzisz, że rewolucja się nie uda.

4. Będąc zagrożonym ze wschodu zrób wszystko, żeby pokłócić się na Zachodzie.

5. Pokłóciwszy się na Zachodzie postaw wszystko na relacje w regionie, ale traktuj partnerów w regionie z góry tak aby najważniejszy z nich (Czechy) miał Cię już tak dość, że skieruje przeciwko Tobie sprawę do Trybunału Sprawiedliwości UE.

6. Pokłóciwszy się z Niemcami postaw wszystko na USA, ale gdy Twój kandydat na prezydenta USA przegra wybory obraź tego kandydata, który wygrał, a następnie pokłóć się z USA.

7. Wiedząc, że Izrael ma duże wpływy w USA pokłóć się z Izraelem.

8. Widząc, że cały Zachód zakończył dyskusję nt. LGBT i rozumiejąc, że sprawa praw mniejszości seksualnych jest dla Twoich partnerów świętością rozpocznij krucjatę przeciw LGBT.

9. Broń konserwatywnych wartości, ale na ile to możliwe okazuj niechęć Papieżowi.

10. Jak coś Ci nie wyjdzie mów, że ty chciałeś dobrze, ale świat się sprzysiągł przeciwko Polsce.

11. Wszystkich, którzy mają wątpliwości czy Twój plan jest genialny nazywaj agentami WSI / Rosji / Niemiec. Jak co nie daj Boże niektórzy wprowadzali Polskę do NATO to się nie przejmuj i nazywaj ich agentami WSI / Rosji / Niemiec.

Pan premier mówił coś ostatnio o tym, że nie oddamy ani guzika. A nie, to Rydz – Śmigły. Coś było w każdym razie o tym, że nie będziemy płacić. Tak sobie pomyślałem, że przy tej interpretacji prawa o obywatelstwie wedle którego Mark Brzezinski jest obywatelem RP bo jego ojciec był obywatelem RP w 1939 r, to jednak będziemy. No bo skoro według naszej władzy każdy obywatel innego kraju, którego rodzic był obywatelem Polski 80 lat temu jest z automatu obywatelem Polski to za moment o 500+ będzie mogło, pomijając kilka milionów Białorusinów i Ukraińców oraz znaczną część Chicago, wystąpić tak mniej więcej ćwierć Izraela.

I to napisawszy idę płakać, bo dzień to doprawdy smutny gdy tak wybitny twórca naszej polityki zagranicznej (w tym przede wszystkim tej na kierunku amerykańskim) jak Krzysztof Szczerski jedzie ledwie w ambasadory. A miał być komisarzem UE, a nawet zastępcą Sekretarza Generalnego NATO, ale bidulek zostaje tylko ambasadorem. Cóż za upadek.

Widzę, że w sprawie Marka Brzezinskiego aparat propagandowy PiS wymyślił nowy chwyt (czytaj: nowe kłamstwo). Mark Brzezinski rzekomo nie jest jeszcze kandydatem na ambasadora… bo nie zaakceptował go Senat USA. Problem polega na tym, że procedura w Senacie zaczyna się po tym, a nie przed tym jak kandydat na ambasadora uzyska agrement kraju przyjmującego.

Procedura w Senacie jest jawna, a proces uzyskania agrement z zasady poufny, gdyż zakłada prawo państwa przyjmującego do odrzucenia kandydata. Z tego zaś wynika taka, a nie inna kolejność.

Autor: Witold Jurasz
(tekst pochodzi z konta Witolda Jurasza na Facebook’u)