Będę bronił Donalda Tuska. Powiedział on wczoraj, że macierzyństwo i wychowywanie dzieci przez 20 lat, to dla matek udręka. Ale Tusk powiedział prawdę, zaś ostra krytyka jego osoby przez dziennkarzy konserwatywnych, wynika z niewiedzy.

Antycypuję kontekst, w jakim Tusk to powiedział. Że gdy kobieta chce się uczyć, kształcić, a później rozwijać zawodowo, robić karierę, wejść do sfery publicznej, to jednoczesne wychowywanie dzieci jest udręką. I właśnie na tym polega przewaga mężczyzn, że ich to nie zajmuje, że mogę swobodnie korzystać ze swoich zasobów, talentów.

Już kiedyś o tym pisałem. Znakomicie, to wyartykułował indyjski ekonomista i filozof, leureat Nagrody Nobla w dzidzinie ekonomii, Amartya Kumar Sen. Zwrócił on uwagę na okoliczność, iż kobiety rodzące i wychowujące dzieci, wpędzone w reprodukcję nie mogą w pełni korzystać ze swoich talentów. Możliwości, jakie posiadają w sferze rozwijania oraz optymalizowania zasobów, talentów są dużo mniejsze w odniesieniu do mężczyzn.

I to jest clou problemu. I w tym sensie życie kobiet, chcących się rozwijać, emancypować, dochodzić do pozycji zawodowych, biznesowych, politycznych jest udręką. Bo aby to osiągnąć muszę czasami włożyć trzy/cztery razy wysiłku więcej niż mężczyźni.

W tym momencie brakuje równości szans, w tym punkcie są nieróności, i to jest ta udręka.

Jednak, żeby to powiedzieć, trzeba nie być populistą; trzeba nie kierować się tylko pragnieniem osiągania popularności.

Tak samo program „Rodzina 500+”. Tylko wpędza kobiety w reprodukcję i demobilizuje je zawodowo. Redukuje zamiast emancypować. Tymczasem nie rozwiązuje żadnych problemów demograficznych.

Gdyby to ode mnie zależało, zaproponowałbym zupełnie inny program, inaczej skonfigurowany, lub po prostu go zlikwidował.

Nie sądzę, aby Tuskowi chodziło wprost i konkretnie o to, że macierzyństwo to udręka. To jest skrót myślowy, wypowiedziany w kontekście, uproszczenia w odniesieniu do okoliczności, jak najbardziej realnych, iż pozycja kobiet w porównaniu z mężczyznami jest dużo gorsza; kobiety nie mogą na tych samych zasadach (co mężczyźni) korzystać z przypisanych przez naturę oraz warunki talentów. Muszą włożyć dużo więcej sił i poświęcenia.

I to jest, w tym sensie: udręka.

Fot. Premier.gov.pl

Autor: Roman Mańka
Socjolog, publicysta, pisarz, komentator polityczny, dziennikarz „Halo Radio”, redaktor naczelny czasopisma eksperckiego Forum Inicjatyw Bezpieczeństwo Rozwój Energetyka (FIBRE). Posiada trzy wielkie pasje: filozofię, socjologię, i piłkę nożną; jest zagorzałym kibicem Realu Madryt. Wykształcenie socjologiczne zdobył na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim. Ukończył również Studium Dziennikarstwa Europejskiego prowadzone przez Centrum Europejskie „NATOLIN” w Warszawie. W przeszłości wykonywał zawód dziennikarza śledczego w prasie lokalnej, a następnie ogólnopolskiej: opisywał sprawy z zakresu zorganizowanej przestępczości mafijnej, powiązań klientelistycznych oraz korupcji polityków; pełnił również funkcję z-ca redaktora naczelnego Gazety Finansowej i szefa działu krajowego. Publikował w Gazecie Finansowej, Home&Market, Gentleman, Onet.pl i Interii. Obecnie jest pisarzem i publicystą, autorem dwóch książek popularno-naukowych: „Strefa tabu. Największe afery III RP” oraz „Moment krytyczny”, a także współautorem jednej pozycji w dziedzinie dziennikarstwa śledczego: „Łańcuch poszlak. Wielka gra mafii i rosyjskich służb specjalnych” (wywiad rzeka z byłym szefem ABW, Bogdanem Święczkowskim)