Długa droga do adopcji.

Kilkanaście tysięcy par w Polce stara się o to aby zostać rodzicami. Jak to wygląda w rzeczywistości – postaram się przedstawić jaki trud muszą przejść przyszli rodzice.
Na wstępie kilka suchych faktów – pierwsza decyzja to decyzja o adopcji, później spotkanie w ośrodku adopcyjnym, w którym przyszli rodzice zostają poinformowani o wszystkich formalnościach. Jeśli przyszli rodzice spełniają wszystkie warunki to kolejnym krokiem jest spotkanie z psychologiem. Po wywiadzie i ocenie psychologa, jeśli jest pozytywna następnie komisja kwalifikacyjna podejmuje decyzję czy dana para o adopcję. Potem kolejne szkolenie przedstawiające problemy wychowawcze i metody wychowania. Po pozytywnym ukończeniu szkolenia para zapoznaje się z historią konkretnego dziecka. Jeśli maluch im odpowiada mogą go odwiedzać w Ośrodku Adopcyjnym, aby go lepiej poznać. Ostatnim etapem jest złożenie wniosku do sądu o adopcję, tam zazwyczaj odbywają się dwie rozprawy, pierwsza kończy się pozwoleniem zabrania wymarzonego malucha do domu, druga rozprawa to zakończenie procesu adopcyjnego i wtedy stajemy się pełnoprawnymi rodzicami.
Wydaje się to tak bardzo proste, ale to co pisałem wcześniej to suche fakty a rzeczywistość to droga długa i wyboista. Postaram się to przedstawić w trakcie wywiadu z małżeństwem, które od kilku lat stara się o adopcje.
Moimi gości jest Iwona (32) oraz Kuba (33) – od sześciu lat w małżeństwie. Dwoje kochających się osób, ale czujących pustkę w swym nowo wybudowanym domu.

WK: Skąd u Was decyzja o adopcji?
Iwona: Wraz z mężem nie możemy mieć dzieci a oboje bardzo tego chcemy, sami jesteśmy jedynakami, jest to nasza przemyślana decyzja.

WK: Jakie dziecko chcecie i w jaki wieku?
Iwona: Dla Nas to płeć nie ma znaczenia, wiek też chodź chciała bym się poczuć jak matka i mieć dziecko kilkudniowe ale na prawdę będziemy się bardzo cieszyć z każdej pociechy.

WK: Proszę przedstawcie jak wygląda w rzeczywistości staranie się o dziecko, jest w sieci wiele publikacji na ten temat a mało, kto odważył się opowiedzieć o całym trudzie.
Iwona: Jest to dla Nas bardzo trudne, ale tak, więc wizyta w ośrodku adopcyjnym tam przedstawiają wszystkie warunki i sprawdzają czy jesteśmy odpowiednimi „osobnikami”
użyję tego słowa to tam już czujemy się jak intruzi. Od samego początku jesteśmy traktowanie nie jak przyszli kochający rodzice, ale dwoje złych ludzi.

WK: Jak przebiegała wizyta u psychologa?
Iwona: To nie jest jedna wizyta jest to szereg spotkań – istne pranie mózgu, testy, wywiady, te same pytania przedstawiane i innym kontekście. Indywidualne spotkanie ja sama, potem Kuba. Pani psycholog zadaje mam pytania rodzaju – co to jest miłość? – czym dla Ciebie jest dziecko?- ale również co czujesz jak ktoś zabija muchę?

WK: Jak się czujecie po takiej wizycie u psychologa?
Kuba: Ja jestem twardym facetem policjantem, przechodziłem kilkanaście testów, aby się dostać do pracy ale po takiej wizycie człowiek czuje się jak „ nikt”, moja żona zawsze to bardzo przeżywa płacze i zawsze mamy lekkie załamanie.
Iwona: Nie jest łatwo, ale brniemy w to bo dziecko chcemy, nie chce abyś mnie źle zrozumiał nie jesteśmy zdesperowani ale po prostu chcemy mieć potomka.

WK: Czy to już wszystkie minusy, jakie doznajecie w tej „ trudnej drodze” po dziecko?
Iwona: Oczywiście, że nie są również wizyty osób z ośrodka i wywiady środowiskowe.

WK :Na jakim etapie jesteście teraz?
Kuba: Przeszliśmy już wszystkie testy oczywiście pozytywnie, ale uwierz mi nie było to łatwe i trwało to około dwa lata.

WK : Czyli już tylko czekacie na dziecko?
Iwona: Nie jest to do końca tak jeździmy na spotkania z innymi parami, są również spotkania z osobami, co już dostali dziecko – zawsze są to spotkania bardzo emocjonujące, wzruszające.

WK: Jak, na co dzień sobie radzicie, jakie są Wasze reakcje np. widząc dziecko bawiące się na placu zabaw.
Iwona: Bardzo nas cieszy jak dzieciaki są szczęśliwe mamy nadzieję ze kiedyś my też będziemy mieli z naszą pociechą wyjść na taki plac zabaw.

WK: Jakie starania poczyniliście aby dziecko miało u Was bardzo dobrze?
Kuba: Wiesz tutaj warunki materialne i bytowe są ważne – to jeden warunków, aby móc się starać o dziecko.
Iwona: Wybudowaliśmy nowy duży dom, w którym mieszkamy razem i mieszka z nami mój pies, piszę tutaj o psie, bo niekiedy jak człowiek ma „doły” to zawsze może się wygadać. Może to zabrzmiało dziwnie, ale naprawdę to nasz przyjaciel.

WK: Rzeczywistość a prawdziwe starania to dwa różne światy?
Kuba: Tak to tylko tak ładnie wygląda jak się czyta i słucha wypowiedzi urzędników a droga do adopcji jest długa i wyboista.

WK: Dziękuję za rozmowę i mam nadzieję, że Wasza droga do adopcji się zakończy powodzeniem i tego Wam życzę.

Analizując rozmowę z Iwoną i Kubą stwierdzam, że droga do adopcji to nie bajka tylko szereg obserwacji, testów, wywiadów. Zadając pytanie czy tak to ma wyglądać?
Według mnie na pewno takie testowanie jest bardzo potrzebne, bo dziecko to nie zabawka i potrzebuje kochającej rodziny ale z drugiej strony czy te testy nie są zbyt intymne. Bardzo proszę czytelników o dyskusję na ten temat.