Nie zdążyła odejść afera dotycząca rzekomo „Ukrainy domagającej się rekompensat za akcję Wisła” o której pisałem w poprzednim tekście i która jak się okazało, żadnego związku z rzeczywistością nie ma. I natychmiast mamy kolejną aferę o nazwie „rząd wydaje 500 mln zł. na Ukraińców”. A konkretniej chodzi o rządowe plany wprowadzenia programu „Przyjazna szkoła”, która ma w założeniu pomóc uczniom z Ukrainy, których liczba rośnie, a nie maleje … odnaleźć się w polskiej szkole.

Temat ten ma dwie płaszczyzny moim zdaniem, nad którymi warto się pochylić.

– Po pierwsze oburzenia co do tego programu z prawej strony, które ja widzę ( w tym oczywiście i przede wszystkim ze strony pewnych partii politycznych z prawej strony ) są wyrazem pewnej schizofrenii … albo nieszczerości. Dlaczego? Dlatego, że Ukraińskie dzieci na terytorium Polski już są. Ich jest kilkaset tysięcy w kraju. Istnieje w tej sytuacji tylko 2 możliwości racjonalnego postępowania wobec tego problemu. Albo trzeba szczerze i otwarcie powiedzieć – naszym celem jest deportacja wszystkich Ukraińców z Polski. To jest jeden sposób poradzić sobie z tym problemem.

Drugim sposobem jest integracja tych ludzi i przygotowanie do życia w polskim społeczeństwie. I ja chciałbym podkreślić, że jeżeli wykluczamy tą pierwszą opcję z deportacją i zakładamy, że ci ludzie dalej będą żyć w Polsce, to ich integracja jest POLSKIM INTERESEM I TAK NAPRAWDĘ JEST SPRZECZNA Z INTERESEM UKRAIŃSKIM. W interesie państwa ukraińskiego leży akurat by ukraińska społeczność w Polsce się nie integrowała i była wypychana. Tam jest w dyskusjach wewnętrznych sporo zmartwienia odnośnie utraty tych swoich obywateli, w szczególności dzieci. Natomiast absurdem logiki pewnych kół w Polsce, polega na tym, że lubią one podkreślać te konflikty na tle kulturowym, które powstają … w tym w polskich szkołach, ale jednocześnie oburzają się wydawaniu pieniędzy na integrację tych ludzi. Przedstawiając te wydatki jako niemal rozdawanie pieniędzy Ukraińcom. Co jest oczywiście nieprawdą. Wydawanie pieniędzy na integrację ukraińskich dzieci, leży w interesie polskiego państwa. I jeżeli myśmy nie chcemy, żeby ci dzieci byli elementem jakiejś potencjalnej destabilizacji, bo nie będą rozumieć polskiej kultury, systemu wartości i sposobu myślenia Polaków, to inwestowanie w ich integrację jest absolutnie niezbędne. I to nie jest tak, że bez problemu mogą to zrobić sami. Nie mogą bo nie jest to takie łatwe jak może się wydawać.

Czyli opcja pierwsza – wydalenie Ukraińców z kraju. Opcja druga – inwestowanie w ich integrację, co wiąże się z pewnymi wydatkami … nie „na Ukraińców”, tylko tak naprawdę „na Polskę”. I tutaj przechodzimy do drugiego ważnego zagadnienia związanego z tym problemem …

– Jak ma przebiegać ta integracja i na co konkretnie mają być wydawane pieniądze? Osobiście jestem krytycznie nastawiony do programu „Przyjazna szkoła”. Jestem osobą, która w tym kraju mieszka od bez małego dwóch dekad. Trudno znaleźć w tym kraju migranta bardziej zintegrowanego i będącego aktywność częścią tego społeczeństwa. Do Polski przyjechałem jako osoba bardzo młoda, w wieku 19 lat. To, że byłem w stanie odnaleźć się w tym kraju zawdzięczam w dużej mierze fantastycznej po prostu pracy załogi Centrum Kształcenia Międzynarodowego przy Politechnice Krakowskiej gdzie spędziłem rok przed wstąpieniem na studia w PK. Gdyby przedstawiciele dzisiejszego MENu chcieliby wiedzieć, co należy zrobić z ukraińskimi dziećmi, to nic w zasadzie nie trzeba wymyślać. Trzeba spojrzeć na pewne instytucje, które z sukcesem to robią od dekad i mają gotowe recepty.

Na czym dla mnie polega problem z programem „Przyjazna szkoła”? On próbuje jak gdyby odgórnie wprowadzić w szkołach „przyjazną atmosferę” poprzez odpowiednie szkolenie nauczycieli i wprowadzenia specjalnych asystentów i psychologów, którzy mają rozwiązywać konflikty. To jest podejście absurdalne i takie, które ma walczyć ze skutkami, a nie przyczynami. Czyli państwo chce wprowadzić do szkół armię psychologów, którzy mają odgórnie wprowadzić „przyjaźń” do tych instytucji i regulować w ten sposób stosunki międzyludzkie w stronę narzucenia większej „przyjaźni”. Myślę że nie trzeba tłumaczyć jaka będzie realna skuteczność tego typu podejścia do sprawy.

Proponowany przez rząd program nie eliminuje przyczyn dlaczego pojawiają się tarcia pomiędzy dziećmi w szkołach. Pomijając patologiczne wypadki, których nie da się zupełnie uniknąć, brak rozumienia przez dzieci ukraińskich świata w którym się znajdują, polskiego kontekstu kulturowego i historycznego, powoduje poczucie wykluczenia. Bo ty często po prostu nie rozumiesz czym żyją twoi koledzy, jakie bajki oglądają, z czego się w internecie polskim śmieją bo nie siedzisz na tych samych stronach, i nie czytasz te same książki. A izolacja to prosta droga do tarć i konfliktów. Izolacja nie wynika ze złej woli, tylko najczęściej z braku rozumienia się nawzajem. Żyje się w dwóch równoległych światach.

Gdyby rząd realnie chciał coś tutaj zmienić, to recepta jest znana. Wystarczy się zwrócić do profesjonalistów z polskich uczelni typu PK, żeby dowiedzieć się jak to się robi. Polska kultura jest barwna i ciekawa. Jedyne co trzeba zrobić – wprowadzić tych dzieci w polski kontekst i zainteresować ich nim, żeby dalej sami rozszerzali sobie ten nowy świat. Jaka muzyka jest popularna w Polsce, jakie są drużyny piłkarskie i dlaczego siatkówka jest tak popularna, jakie są tutaj konflikty i kto z kim rywalizuje, czym żyją polskie internety, na jakich bajkach dorastają polscy dzieci, dlaczego w jednym regionie Polski wychodzi się „na dwór”, a na innym „na pole”, co to za symbol z kotwicą i litera P po środku? I t.d. W prostych słowach wytłumaczyć tym dzieciom czym ten kraj żyje i o czym gadają ich rówieśnicy. Równolegle z dodatkowymi zajęciami z języka polskiego te dzieci potrzebują właśnie takiego kursu integracyjnego w szkołach. To muszą być przyjemne pogawędki, a nie lekcje z uczeniem się czegoś na pamięć czy zapisywaniem. To muszą być dodatkowe wyjazdy czy wycieczki. To nie musi być żaden specjalny asystent czy psycholog do tych spraw tylko po prostu dobry pedagog z otwartym sercem i tyle. I ja myślę że ta recepta jest w tym kraju zupełnie niekontrowersyjna, by ukraińskie dzieci przybliżać do polskiej kultury. Z drugiej strony czasem myślę że polskiej szkole warto byłoby też zadbać o to żeby polskich dzieci przybliżać bardziej do polskiej kultury i dbać by byli nią bardziej zainteresowani. Więc może to muszą być otwarte zajęcia dla wszystkich, a nie tylko ukraińskich dzieci? Ale to jest osobny problem i temat dla osobnego tekstu.

Więc teza „kolejne 500 mln zł. dla Ukraińców” jest po prostu kłamstwem. To nie jest kasa dla Ukraińców, to jest jakiś narodowy program zatrudnienia polskich psychologów, który ma bardzo oddalony stosunek do tworzenia przyjaznej atmosfery w szkole.

A teraz napisałem to wszystko i pomyślałem, że być może pewnym politykom w Polsce wcale nie zależy na rozwiązywaniu problemów związanych z imigrantami? Może ci którzy tworzą te tytuły i afery, właśnie chcieliby, żeby z jednej strony migranci w tym kraju żyli, a z drugiej żeby się nie integrowali i z nimi były problemy? Bo to daje im świetny temat do podbijania własnej popularności w bardzo łatwy sposób? Kto chciałby stracić taki generator słupków poparcia? W ramach tej logiki, wszystko się zgadza. Wtedy potrzeba tych ukraińskich uczniów i nieefektywnych programów rządowych, które są świetnym powodem do pisania kolejnych kłamstw na ten temat. Najważniejsze – nie proponować żadnych sposobów rozwiązywania problemu.

______________________________________________________________

Zachecam do wspierania mojej niezależnej  publicystyki:
Patronite.pl: https://patronite.pl/Frontiersman
buycoffee: https://buycoffee.to/frontiersman
Patreon: https://www.patreon.com/frontiersmannews