Corso na  ulicach Niemiec „na rzecz pokoju i prawdy„ w wydaniu agentki Putina Eleny Kolbasnikovej.

Nie czekając na zapowiedziany wjazd triumfalny putinowskich Nocnych Wilków do Berlina  w rocznicę sowieckiego zwycięstwa nad Niemcami  (zupelnie nie wiadomo, na jakiej trasie się Wilki obecnie znajdują i czy wogóle tam dotrą) – proputinowska  aktywistka na rzecz nowopojmowanych  pojęć „prawdy i pokoju”  Elena Kolbasnikowa zoganizowała w sobote, 06 maja demonstracje na ulicach Kolonii. 

Kolbasnikowa, która żyje w Niemczech od 1996, zorganizowala już niejedna taka paradę od momentu ataku Rosji na Ukraine. W minionym roku, w maju zebrala okolo 50 proputinowskich Rosjan, wygłosiła płomienne przemówienie potępiające agresora – oczywiście Ukrainę – i wezwała społeczność niemiecką do sprzeciwu wobec jakiejkolwiek pomocy Ukraińcom. Podczas tamtej imprezy miała ona również poprzeć rosyjską wojnę napastniczą, za co jest teraz oskarżana w sądzie, co potwierdziła kolońska prokuratura i sąd rejonowy w Kolonii na prośbę portalu informacyjnego t-online. 

Wtedy już, jak donosi  „Bild” – prokuratura w Kolonii stwierdziła, iż: „ miała się (Kielbasnikova) dopuścić nagradzania i zatwierdzania przestępstw”. Ponadto używała na Telegramie zakazanego znaku „Z”, popierając rosyjską wojnę napastniczą, i udostępniała na administrowanej przez siebie grupie czatowej wezwanie do rekrutacji.

Władze Kolonii twierdzą, że Kolbasnikova zatwierdziła przestępstwo na tym „ spotkaniu”  w sposób mogący zakłócić spokój publiczny. Głównym problemem ma być jej wypowiedź w wywiadzie dla „Bilda” w dniu imprezy w Kolonii: że: „Rosja nie jest agresorem. Rosja obecnie pomaga zakończyć wojnę na Ukrainie” (…).„ Zgodnie z Międzynarodowym Kodeksem Karnym, prowadzenie wojny z użyciem agresji jest przestępstwem” (t-online). Elena Kolbasnikova jest uważana za jedną z szefowych prorosyjskich protestów w Niemczech i w tym kontekście współpracowała także ze skrajnie prawicowymi politykami (m.inn. z niemieckim prawnikiem Marcusem Beisichtem). Wraz z mężem, przypuszczalnie byłym oficerem rosyjskich sił powietrznych, pojechała jesienią do Donbasu i przekazała rosyjskim wojskowym ogrzewane namioty. Ponadto przekazała datki na rzecz armii Putina (widocznie skromniutkie, bo Prigożyn uskarżał się przecież na niedofinansowanie tej armii). Prokuratura w Kolonii oskarża ją o gromadzenie dóbr materialnych i środków finansowych w Niemczech. 

Podczas przeszukania mieszkania Kołbasnikowej w marcu br. śledczy przejęli laptopy, dokumenty i inne dowody. Elena Kolbasnikova organisiert pro-russischen Autokorso in Köln

Przeciwko Elenie Kołbasnikowej toczą się dwa śledztwa. Według organów śledczych, zarzuca się jej popełnienie „nagradzania i zatwierdzania przestępstw” poprzez publiczne popieranie rosyjskiej wojny napastniczej. Informację na ten temat podaje „Bild”. Według raportu grozi jej do pięciu lat więzienia.

Lecz „agentka Putina” – widzi siebie w roli ofiary !

W środę (29.03.2023) miała się odbyć rozprawa Sądzie Rejonowym w Kolonii – ale proces został odłożony. Ponieważ pod budynkiem sądu pojawili się inni zwolennicy Rosji, jak wyżej wymieniony prawnik  a także kontrdemonstranci  – musiała interweniować policja.

Grozi jej co prawda „do  pięciu lat” –ale póki co ma się dobrze, agituje i przekonuje, wygłasza i zbiera datki – tak to jest z niemieckim –i Kielbasnikovej – rozumieniem pojęcia  „prawdy i pokoju”. Narracja „nie drażnić Putina” – obowiązuje nadal. 

Fot. Getty Images – zdjęcie opublikowano na podstawie prawa do cytatu.