Długi tekst na marginesie filmu Tomasza Sekielskiego

Trzeba powiedzieć sobie otwarcie: krycie przez hierarchię i struktury kościelne dość obrzydliwych przypadków nie tyle pedofilii, co seksualnego wykorzystywania nieletnich, to trąd i paskudstwo i jak by to jeszcze nie nazwać.

Niestety Kościół Polski, instytucja duchowo ważna, w dodatku super zasłużona w latach komuny, nabył jak mi się wydaje, zbytniej „pewności siebie” w latach 90 a utracił pokorę…

Wśrod różnych okoliczności politycznych, które się do tego przyczyniły, pokorze, skromności i samokrytycyzmowi bardzo nie służyły i nie służą też te rozliczne ułatwienia w życiu codziennym co lepiej ustawionych księży, a już zwłaszcza biskupów… Te siostrzyczki zamiatające pyłek, pobożne damy z wyrazami szacunku i atencji… i brak wiedzy o tym ile kosztują jabłka, a ile masło…

Gdy oglądałam spartańskie życie polskich księży w Rosji (a spotykałam się tam i z jezuitami i z dominikanami, którzy pracowicie prasowali swoje wciąż brudzące się, podniszczone białe habity, prane we wspólnej pralce, we wspólnym mieszkaniu…) zawsze przychodziło mi na myśl, że u nas w Polsce katolicka „dominacja” zbyt czesto odbiera kapłanom i wiedzę o funkcjonowaniu normalnego życia i przede wszystkim konieczną POKORĘ.

Szkoda, że film Sekielskiego pokazując wiele brzydkiej prawdy, niestety wpada też fragmentami w sidła prostego, antykatolickiego antyklerykalizmu (Choć za to przenoszenie księdza – zboczeńca i łajdaka z Bydgoszczy do Wrocławia itd to sama bym kogoś rozerwała na strzępy. Za trwające prawie 40 lat postępowanie w sprawie gościa od Lichenia – też).

W ogóle niestety Kościół stał się ulubioną zabawką i zakładnikiem rozmaitej maści ekstremistów: od tych którzy muszą poświęcić uroczyście każdą nową salę gimnastyczną i intronizować Chrystusa Króla w Sejmie, cokolwiek by to miało znaczyć, aż po tych, którzy wygłaszają zdania o „przestępczej sekcie” i latając z wizerunkiem Matki Boskiej, naklejają go na śmietnikach…

Seksualne wykorzystywanie nieletnich, to obrzydliwe przestępstwo przede wszystkim dlatego, że dotyczy osób, które nie są w stanie się bronić i nawet często do końca nie potrafią określić i zrozumieć tego co się dzieje. Dziecko w tej sytuacji czuje, że „bierze udział” w czymś obrzydliwym i bardzo złym, ale często nie potrafi nawet sprecyzować w czym… Czuje się okropnie i tyle…Nie umie odróżnić winy swojej od winy dorosłego.

Cała taka historia okrutnie narusza normalny rozwoj psychoseksualny młodego człowieka, jego poczucie odrębności i cielesnej nietykalności, a często przede wszystkim własnej wartości… W przypadku relacji homoseksualnych, w więzieniach mamy doczynienia ze specjalną procedurą poniżania i uzależniania niektórych wieźniów poprzez homoseksualny gwałt, co zwie się w gwarze więziennej „przecweleniem”. Tu mamy do czynienia z czymś analogicznym dokonywanym na wolności, na młodziutkich chłopcach…brrr…

Czy księża są tu wyjatkiem, czy nie ma innych takich przypadków? Nie oczywiście, że są, zapewne liczniejsze niż chcielibyśmy to widzieć. Niemniej wielka siła Koscioła Katolickiego, jaką jest celibat, jest też jego wielką słabością. Nie przypadkiem ksiądz ma się poświęcić Bogu i bliźnim bez reszty i nie ma mieć normalnego „życia osobistego”. To daje instytucji wielka moc, siłę i elastyczność. Z drugiej strony jednak powoduje, że kwestie seksualne często w nadmiernym stopniu dominują i uwagę i nauczanie…

We mnie nadzieję budzi postawa Prymasa Polaka i nieustępliwość w tej sprawie Papieża Franciszka.

A swoją drogą to zabawne, że arcybiskupa Polaka pamietam z jednej sytuacji na konferencji – Zjeździe Gnieźnieńskim 3 lata temu. Wszedł do zapchanej auli i skromnie usiadł sobie na schodach…  Tak to czasem małe gesty mogą być drogowskazem dla spraw większych i ważniejszych…

Autor: Agnieszka Maria Romaszewska-Guzy
Polska dziennikarka prasowa i telewizyjna, dyrektor Biełsat TV, od 2011 wiceprezes Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich.