Chciałabym wytłumaczyć coś, czego wiele osób nie rozumie, a mianowicie czemu ta FIRMA była dla nas czymś więcej niż miejscem pracy i czemu to właśnie dawało Bielsatowi fundamentalne przewagi na bardzo specyficznym rynku, jakim jest rynek niezależnych mediów na Białorusi (ale także i w Rosji).
Gdy masz przed sobą zadanie super trudne, a takim jest dotarcie ponad granicami z niezależną informacją do kraju dyktatury, czy rozwijanie tępionej kultury w państwie, w którym ona się rozwijać nie ma prawa – daje się je wykonać tylko wówczas, gdy ludzie bedą super zmotywowani. Taką motywację daje idea. I dlatego Biełsat był zbudowany na IDEI.
Firma, w której pracują ludzie, którzy ryzykowali całą swoją przyszłością i wolnością, firma gdzie do dziś ludzie ponoszą poważną cenę swojej pracy (w postaci odcięcia od rodzinnego kraju, zabierania własności, braku kontaktu z najbliższymi) nie może być zwykłą częścią korporacji. Musi być czymś więcej. I tak było w przypadku Biełsatu. O tym mówiło nasze hasło promocyjne, wymyślone dwa lata temu chyba : Bielsat – Wiecej niż telewizja, Белсат больш чым тэлебачанне.
Wydzielona struktura, którą z latami, w coraz większym stopniu stawał się Bielsat w ramach TVP, była niezbędna. Pozwalała po pierwsze wyizolować się z nieefektywnego, przestarzałego, a często i bezsensownego systememu organizacyjnego panującego w TVP, a po drugie odpowiadała na wyzwania nadzwyczajnych warunków, którym sprostać musiał kanał.
Dla uwidocznienia różnicy jaka istniała pomiędzy działaniami Biełsatu a „zwykłych mediów” często używałam militarnego porównania: a mianowicie prównania pomiędzy siłami specjalnymi a wojskami lądowymi, zwracając uwagę na to, że te pierwsze zazwyczaj mają odrębną organizację i dowództwo… Ile telewizyjnych kanałów bowiem działa w częściowym ukryciu? Ile musi ewakuować swoich pracowników?
Biełsat w takiej formie w jakiej został zbudowany, sprawdził się, rozwijał i rozrastał. Ważnym jego elementem było stworzenie rosyjskiej redakcji Vot Tak, jako redakcji w pewnym sensie ponadnarodowej. Redakcja miała się posługiwać językiem rosyjskim, ale Rosja – super ważny kraj i czynnik międzynarodowy, nie miała być w niej epicentrum, wokół którego krążą satelici. Język rosyjski miał być środkiem informowania o całym regionie i sposobem przybliżania idei wolności, trafiającym zarówno do Rosjan, jak i do rosyjskojęzycznych mieszkańców b. ZSRR. W ten sposób stacja towarzyszyła wydarzeniom nie tylko na Ukrainie czy w samsj Rosji, ale i w Kazachstanie czy Armenii…
No i to, że to białoruska stacja, nadajaca po białorusku, powstała jako pierwsza w tym „konglomeracie” i wypracowała metody działania – nie było bez znaczenia.
Dla mnie dzisiejszy dzień, gdy z FIRMY odchodzi Aleksy Dzikawicki – ostatnia osoba ze starego kierownictwa, które jeszcze Bielsat zakładało jest ważnym i symbolicznym dniem.
PS. A jak się już pracuje razem i jest wspólna misja i idea w tym wielonarodowym zespole, to można się też i cieszyć z sukcesów i razem bawić na kolejnych rocznicach (co widać na zdjęciach poniżej)…
Bo jak to powiedział kiedyś przewodniczący Regionu Rzeszowskiego Solidarności Antoni Kopaczewski: „wiecie panowie: albo jest idea, albo jest ch…”.
Autor: Agnieszka Maria Romaszewska-Guzy
Polska dziennikarka prasowa i telewizyjna, dyrektor Biełsat TV, od 2011 do 2016 roku wiceprezes Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich.









Zostaw komentarz