Przemek Ledzian, młody mieszkaniec Łodzi  kolejny raz organizuje szlachetną Akcję

„Światełko Pamięci”.

Wszystko zaczęło się pięć lat temu. Kilka dni przed Świętem Zmarłych odwiedził Cmentarz przy ulicy Zakładowej w Łodzi. Wzruszył się widząc niewielkie kopce usypane z piachu. Na nich zwykłe, drewniane Krzyże z tabliczką – imię, nazwisko. Albo z napisem NN. To trzeba zobaczyć, poczuć ten bolesny klimat „smutnego miejsca” -wyznał wówczas Przemek. Zrodził się pomysł, by, choć jeden dzień w roku przykre miejsce miało swoje znaczenie.

Poprosił znajomych, aby wspólnie podejść, zapalić kilka zniczy na zapomnianych grobach. Z czasem promował Akcję  prosząc mieszkańców Łodzi o przyłączenie. Udaje się. Każdego roku więcej osób spotyka się zazwyczaj przy kaplicy cmentarnej.

Przynoszą znicze, kwiaty. Z szacunkiem kładą na grobach osób, których tożsamości nie znają.

Nie daj Boże staniemy na rozdrożu. Samotność i śmierć. Potem cisza. I nawet tej iskierki światła zabraknie na mogile.

Dzisiaj nie wiesz, co jutro Ciebie czeka.

Często smutne życie. Pochówek na koszt państwa na Cmentarzu Komunalnym. Tylko Jeden Przyjaciel na pogrzebie wstrzymuje łzy. Sam uczestniczy w  ceremonii wraz z pracownikami Zakładu Pogrzebowego. Odszedł Staszek, z którym przez ostatnie 2 miesiące dzielił pokój w placówce dla bezdomnych. Poznał Jego los.

 

fot. Przemek Ledzian – organizator

Staszek, jak każdy człowiek miał swoją historię. Były wzloty, upadki. Chciał żyć. Amputacja drugiej nogi, infekcja. Odszedł. Byłem z nim do końca. Płakał. Chciał jeszcze zobaczyć, choć z oddali swoją małą wnuczkę. Rodzina nie pozwoliła. Bo pijak i taki brudny..

Wiem, dlaczego pił. Miał Rodzinę. Ciężko pracował w swojej firmie. Firma splajtowała. Pozostały kredyty, ogromne kwoty do spłaty. Kiedy komornik przejął  majątek żona z synem, synową przenieśli się do jej rodziny. Staszka zostawili. Na ulicę poszedł prosić o coś do zjedzenia. Potem winem, takim tanim sycił głód. Wystarczało. Wszyscy się od niego odwrócili. Sam został. Taki los.

Ja też kiedyś miałem dom. Na moim pogrzebie pewnie nikogo nie będzie. Tylko, żeby, choć na Krzyżu moje nazwisko dobrze napisali. Pewnie też tutaj mnie pochowają. Blisko Staszka będę. Polubiłem Jego.

Jeszcze Helenka tutaj leży. O – tam, w tej alejce. Nigdy nie było Jej lekko. Pracowała dorywczo, żeby syna wykształcić. Nie miała męża. Rozchorowała się biedna. Pomoc społeczna, niewielkie zasiłki. Na nic nie starczało. Eksmisję zrobili i na ulicę poszła. Dobra kobieta z niej była. Ona nie piła. Przynosiła nam jedzenie z pobliskiego baru. Takie resztki , co już inni jeść nie chcieli. Zapalenia płuc dostała, no i zmarła. Też byłem sam na Jej pogrzebie. I lampkę jedną zapaliłem.

Wiele jest ludzkich dramatów.

Przemek Ledzian jest wyjątkowo wrażliwym człowiekiem. 

Piękną Akcją podkreśla swoje człowieczeństwo próbując skłonić innych do refleksji nad sensem życia. Warto przenieść inicjatywę Przemka na teren całego kraju. Odwiedzając groby swoich bliskich zapal lampkę na zapomnianym grobie. Pochyl się w zadumie nad tym, kto tam spoczywa. Jedna modlitwa za zmarłych.

„Wieczny Odpoczynek racz im dać Panie”.

Spotkajmy się 29 października, godz. 10.00; Cmentarz, ul. Zakładowa Łódź ( przy Kaplicy cmentarnej)

Proszę w imieniu Przemka i wraz z nim.