To jest po prostu podłe. Pan Gross w swoim stylu. Tym razem obraża jednak tych, o których tak zaciekle „walczy”.
Po pierwsze, porównywanie obecnego kryzysu emigracyjnego z Holocaustem (tak to tez można odebrać, ponieważ zestawienie obaw przed islamizacją z prześladowaniem Żydów przez Niemców taki wniosek narzuca) jest obrazą milionów pomordowanych Żydów przez Niemców, którym pan Gross się wspaniale wysługuje, chociaż po angielsku, bo już to podchwyciły niemieckie media.

Po drugie, jeśli „Polacy w czasie wojny, zabili więcej Żydów niż Niemców”, to oznacza, iż pan Gross twierdzi, że oddziały SS niszczące Warszawę w roku 1944 oraz żołnierze Wermachtu okupujący Polskę, składały się w jakiejś części z osób narodowości żydowskiej. Taki wniosek można wysnuć ze stwierdzenia pana Grossa. Czekam na konkretne liczby.

Po trzecie, jeśli usprawiedliwiamy Niemców denazyfikacją, to dlaczego Izrael nadal ściga zbrodniarzy hitlerowskich. I nie tylko on. Niech Pan odpowie, panie Gross.

Po czwarte, ilu „uchodźców” przyjął Izrael i jak się ma wypowiedź byłego szefa Mossad do problemów, o których pan usiłuje pisać, panie Gross?

Po piąte, organiczny antypolonizm niczym nie różni się od organicznego antysemityzmu i to plasuje Pana, panie Gross, w szeregu tych, którzy stworzyli ideologiczne podstawy Holocaustu.

Po szóste, dlaczego wszyscy boją się dyskutować z tym człowiekiem,który ma prawo myśleć, jak myśli, ale to nie oznacza, że ma rację. A może to on boi się wchodzić w dyskusje merytoryczne i wszelkim krytykom przykleja łatkę antysemityzmu? Myślę, że nawet część (i to duża część) społeczności żydowskiej uważa pana Grossa za osobę niezbyt kompetentna w sprawach losu europejskich Żydów w czasie niemieckiej wojny Hitlera.

Ma Pan rację, panie Gross. To jest „crisis of shame” i powinien Pan się wstydzić za działania Niemców, których tak Pan ceni.

Fot. szombat.org