Szacunek, także po śmierci, należy się każdemu człowiekowi. Godność jego bowiem nie umiera. Tego nie rozumie dyktator Białorusi, który w jakimś opętańczym szale każe niszczyć groby polskich żołnierzy poległych na terytorium obecnej Białorusi.

„Głos znad Niemna”, organ zdelegalizowanego Związku Polaków na Białorusi doniósł o kolejnym zbeszczeszczeniu grobów żołnierzy AK. Tym razem w Mikuliszczach.

Zbeszczeszczenie to jednak eufemizm wobec tego co zrobiły służby podlegle reżimowi w Mińsku. Ciężki spychacz zrównał je po prostu z ziemią. Kamienne krzyże potłuczono. By wymazać, że tu byli, że walczyli o niepodległą Polskę z niemieckimi okupantami i ich kolaborantami.

Wcześniej spotkało to inne nekropolie polskich żołnierzy z AK i poległych w czasie wojny polsko-bolszewickiej w 1920 roku. Dla Łukaszenki bowiem, AK była formacją nazistowską, a Polacy okupantami.

Te akty barbarzyństwa są jednymi z wielu przejawów polityki historycznej Łukaszenki, w której Polska – w reżimowych mediach – jest przedstawiana jako wróg Białorusi i samych Białorusinów. Wbrew oczywistym faktom, wbrew powtarzanym z Warszawy zaprzeczeniom, że tak nie jest.

Owszem, Polska głosami swych przedstawicieli od momentu sfałszowanych wyborów prezydenckich domaga się ich powtórzenia z udziałem opozycji. Domaga się poszanowania ludzkiej godności i wolności oraz wprowadzenia zasad demokratycznego państwa prawa. Udziela i będzie udzielać wsparcia tym Białorusinom, którzy o to walczą. Często za cenę więzienia, a nawet śmierci.

Jednak umysł Łukaszenki jest jak umysł kagiebisty. Wszędzie widzi zagrożenie. Tropi wrogów. Często wyimaginowanych. Podkręca spiralę nienawiści i terroru byle utrzymać się przy władzy jeszcze przez jakiś czas. A młyny propagandy mielą codziennie ten jego bełkot i sączą jad zatruwający umysły wielu Białorusinów bo niezależnych mediów już prawie nie ma.

Nie mogąc inaczej zaszkodzić Polsce mści się na grobach. Bo one krzyczeć i protestować nie potrafią. Mści się, wysyłając na granicę polsko-białoruską migrantów z Bliskiego Wschodu. Szukających lepszego życia na mitycznym Zachodzie. Tylko na tyle go stać. Ale pod tymi buńczucznymi groźbami wobec Polski, kryje się strach, że kiedyś – może przy wsparciu wolnego świata – straci władzę i odpowie za lata terroru oraz gnębienia swego własnego narodu.

Strach ten musi być potężny skoro tak z ziemi jak i przestrzeni publicznej chce wyrugować wszystko co polskie. Nawet kamienne krzyże z przypiętym orzełkiem oraz tablice powieszone w miejscach upamiętniających śmierć polskich patriotów z Armii Krajowej. Tym swoim strachem próbuje też zarazić swój naród, który jednak mu co chwilę pokazuje, że przestał się bać. I już nie będzie.

Dlatego jego postępowanie jest z góry skazane na porażkę. Bo nie ma na świecie taki wysokiego muru, którego nie można obalić. Nie ma fortecy, której nie można sforsować. 

Ludzka godność nie umiera. Nie leży pochowana w grobie wraz ze szczątkami zmarłego. Dlatego, w imię tej godności, miejscom pochówku należy się szacunek. I skoro ci co zmarli już nie mogą się o niego upomnieć. Muszą to zrobić żywi. My musimy. Tak na szczeblu oficjalnym jak i osobiście. Bo ci co są pochowani w zbeszczeszczonych nekropoliach także za naszą wolność walczyli i zginęli.

Artykuł pierwotnie opublikowano na Belsat.eu 

Zdjęcia za postem z FB wiceprezesa ZPB Marka Zaniewskiego.

Antoni StyrczulaAutor: Antoni Styrczula
Opinii publicznej kojarzę się jako rzecznik prasowy Prezydenta RP, a także dziennikarz radiowo-telewizyjny i prasowy. Od wielu lat zajmuję się szkoleniami i doradztwem w zakresie public relations i marketingu politycznego. Jestem ekspertem w kreowaniu wizerunku firmy w e-przestrzeni i social mediach oraz zarządzaniu informacją w sytuacjach kryzysowych. W wolnych chwilach podróżuję. Przede wszystkim do Azji. Więcej tekstów autora przeczytacie na blogas24.pl