Zaręczamy solennie, że wzmiankowany wyżej tytuł felietonu absolutnie nie odnosi się tytułu filmu z 1964r w reżyserii Jerzego Passendorfera opartego o wspominki bywszego szefa MSW komuszego zbrodniarza Mietka Moczara (kto nie z Mieciem… tego zmieciem!!!), a jest z premedytacją użyty celem reminiscencyjnego, paralelnego oraz relatywnego odniesienia się dawniejszych czasów do teraźniejszości. Być może bardziej adekwatnym tytułem mogło by się stać np. określenie: WALKA BARW, nieistotne… wszak felieton bez tytułu to jak panna młoda bez welonu.
Wielu piłkarskim kibicom nie jest obce prawidłowe spersonifikowanie kibiców np. Ruchu Chorzów zwanych Niebieskimi. Właściwie każdy klub, nie tylko piłkarski identyfikuje się swoimi charakterystycznymi posiadanymi oraz od wielu, wielu lat funkcjonującymi barwami pozwalając po kolorach koszulek kibiców w sposób oczywisty dokonać ich stosownej indywidualizacji. Na kanwie funkcjonujących od wielu lat w przestrzeni publicznej różnorodnych barw klubowych można trafnie skonstatować występujący niezwykle mocny aspekt lokalnego patriotyzmu klubowego wśród bardzo, bardzo wielu fanów konkretnego klubu. Konsekwencją funkcjonowania tzw. lokalnego klubowego patriotyzmu jest kreacja antagonizmów zauważalna częstokroć niestety w formie dramatycznych wydarzeń stadionowych pochłaniających wiele ofiar śmiertelnych. Symbolem tych tragicznych wydarzeń w Europie jest i pozostanie słynny stadion Heysel w Brukseli na którym w 1985r w wyniku zamieszek zginęło aż 39 kibiców.
Powyższe tragiczne żniwo wydarzeń stadionowych zostało niestety zdeaktualizowane z początkiem października br na stadionie w mieście Malang na Jawie, czyli w Indonezji. Ponad 120 ofiar śmiertelnych i wielu, wielu rannych!!! Niestety kreowane w wielu wymiarach emocje, częstokroć sztucznie wywoływane implikują takowymi skutkami.
Nie bez kozery zatem należy przywołać na gruncie TEGOKRAJU (hey, Kopaczka kak tam u tiebia???) przykłady ekstremalnych zachowań fanów np. WISŁY i CRACOWII w Krakowie, czy LEGII i GWARDII w Warszawie. Formalnie rzecz biorąc obywatele i mieszkańcy tego samego kraju i miasta kreują wzajem wobec siebie wrażą, nienawistną postawę skutkującą nawet dalece idącymi maczetowymi incydentami. I tak się niestety dzieje od wielu lat i na arenach sportowych (nie tylko piłkarskich) wielu miast. Właściwie niezwykle trudno pod względem socjologicznym i psychologicznym zaszeregować tego typu kibolskie zachowania, jednak pozostaje niezaprzeczalnym faktem, że mają one miejsce nie tylko w RP.
Pora zatem odnieść się w tym miejscu do Walki Barw, a konkretnie do barw NIEBIESKICH i ZIELONYCH, czyli stronnictw rydwanowych funkcjonujących na przestrzeni lat 530- 532 na terenie Konstantynopola tj. w najświetniejszych czasach panowania bizantyjskiego cesarza Justyniana. To były ówcześnie dominujące stronnictwa nie tylko w kategoriach sportowych znaczy się hipodromowych, ale przede wszystkim politycznych. Sam cesarz Justynian kojarzony był w sposób wyrazisty z stronnictwem Niebieskich. Mniejsze stronnictwa odnosiły się do pozostałych barw: Czerwonych i Białych – w warunkach TEGOKRAJU kojarzonych z ekipą Biedronki i jego śmiszkowatego przydupasa, względnie Kotłowni, sorry pustogłówka Hołowni. Zieloni i Niebiescy to wypisz, wymaluj PiS i PEŁO w TYMKRAJU.
Karty, znaczy się koneksje, etaty, kasiorę, posady rozdają ówcześnie w Konstatynopolu naprzemiennie Niebiescy lub Zieloni. Biali i czerwoni całkowicie się nie liczą. Ten stan rzeczy funkcjonował do stycznia 532 roku albowiem nie wdając się szczegóły i niuanse historyczne zdekapitowano na tymże konstantynopolskim hipodromie ponad 30 000!!! Zielonych. Prawdziwa hekatomba, częstokroć aktualnie wspominana jako konieczna i wymowna przestroga. Absolutny triumf odnieśli Niebiescy sprawując od tego momentu niczym niezakłócone rządy. To ewidentny wynik premedytacyjnego zantagonizowania społeczeństwa Bizancjum, jakże mającego zasadne, paralelne przełożenie do aktualiów życia społeczno-politycznego RP.
Człek z RTĘCI, a ostatnio z REKLAMÓWKI, KACZOR DONALDINO, czyli fuhrer PEŁO usiłuje ustawicznie wymykającej się mu z rąk szansy na objęcie w interesie GERMANII i KREMLA władzy w drodze kreacji różnorakich konfliktów, szerzenia bezczelnych łgarstw i wszelakiej hucpy gotów jest podpalić atmosferę polityczną RP do niebotycznych rozmiarów.
Jego credo to ustawiczne szerzenie od rana do wieczora dewiancko kłamliwych teorii odnoszących się do rzekomej sowieckości PiS-u!!! Opublikowane przez ministra Z. Ziobro zeznania wspólnika M. Falenty tj. Marcina W. obnażyły totalną nagość bywszego krula Jewropy. A tak dobrze się zapowiadało, aleć jednak głupkowaty TUSSEK dał się (pytanie komu z jego otoczenia???) wprowadzić na manowce, względnie pole minowe!!!
Tenże wymowny „antypolonista” : POLSKOŚĆ TO NIENORMALNOŚĆ ustawicznie pobrzmiewa szabelką głosząc, że po zdobyciu władzy dokona daleko idącej hekatomby nie tylko w odniesieniu do funkcjonariuszy i aktywistów wrażego PiS-u, aleć także wobec jego elektoratu!!!! Rzecz jasna umotywowany jest stanowiskiem swojego betonowego, janczarskiego elektoratu, który całkowicie wyzuł (przy pomocy gufnianej gazetki Adasia Szechtera i lewacko-żydowskiego TEFAŁENA ) tenże elektorat z możności pojmowania rzeczywistości nie tylko w kategoriach cyklopowego Polifema.
W pełni wyżej przywołany FUHRER jest świadom, że tenże polszewicki elektorat został wyzuty przez niego i jego pomagierów nie tylko z elementarnego pojęcia związanego z posiadaniem, względnie braku takowego posiadania człeczego sumienia.
TUSSEK doprowadził także do ekstraordynaryjnej sytuacji, że popierający tę kreaturę osobniczki z macicą i osobnicy bez takowej nie odczuwają najmniejszego kaca moralnego z powodu robienia ich po prostu w ciula przez OBER CIULA!!!
BRAWO WY!!!
I to byłoby na tyle jak onegdaj konkludował śp. prof. J. T. Stanisławski.
24.10 2022
rys. pixabay
Zostaw komentarz